Borussia Dortmund świetnie rozpoczęła spotkanie z VfL Wolfsburg. Niestety krytycznym momentem spotkania była 34. minuta. Wówczas sędzia najpierw nie zauważył, że Vierinha był na spalonym w chwili podania, a później podyktował rzut karny i pokazał czerwoną kartkę Marcelowi Schmelzerowi, za wybicie piłki z linii bramkowej ręką. Trener BVB nie krył z tego rozgoryczenia po meczu.
- Jeśli ludzie i nie chodzi tutaj tylko o moich zawodników czują, że są niesprawiedliwie traktowani, pojawiają się nerwy i to nie jest pomocne. Dlatego powiedziałem: Nie udzielajmy głosu w tej sprawie, ponieważ musimy obejrzeć tę sytuację i dopiero wtedy przedstawimy swoje stanowisko. Po analizie trzeba przyznać, że od początku widzieliśmy ją poprawnie. Jestem w stanie pogodzić się z wszystkim, również z rzutem karnym, ale czerwona kartka rozstrzygnęła mecz. Byliśmy o wiele lepsi, mój zespół rozegrał jedno z najlepszych spotkań na własnym boisku od niepamiętnych czasów. Czerwona kartka wprowadziła chaos, byliśmy nerwowi i niespokojni. Doprowadzenie do stanu 2:2 kosztowało nas bardzo dużo sił, musieliśmy przyśpieszać. Później straciliśmy trzecią bramkę. To był dla nas bardzo trudny mecz.

kamilka9730 a sędziego należy zawiesić np na rok
bramka na 1:1 - korupcja Starka
1:2 - konsternacja i niedowierzanie, silne emocje
2:3 - standardowa, głupio stracona bramka przez BVB jakich wiele w tym sezonie.
Mogę się zgodzić, że do tej czerwonej powinniśmy prowadzić 3-4 : 0 . Wchodziliśmy w ich obronę jak nóż w masło tylko gwiazdorstwo i zabawa miały swoją cene ( szlag mnie trafił, jak wychodzili 4 na bramkarza i spieprzyli)
Natomiast brak woli walki i brak umiejętności powstrzymania emocji to idiotyczny argument, kiedy sędzia staje się głównym bohaterem spotkania i każda jego decyzja jest "błędem" (czyt. świadomym drukowaniem meczu). Nawet święty tego nie wytrzyma. Po stracie Schmelzera gra się po prostu posypała.