Od października 2010 roku Patricka Owomoyelę prześladował pech. Najpierw były reprezentant Niemiec doznał kontuzji ścięgna Achillesa, a kiedy udało mu się powrócić do zdrowia, w kwietniu nabawił się urazu biodra. We wtorek 31-letni obrońca powrócił do treningów drużynowych.
Ruhr Nachrichten: Poczułeś ulgę?
Patrick Owomoyela: Jasne, miło jest być znów w zespole. Godziny spędzone samemu lub z trenerem fitnessu to było zupełnie co innego.
Jak radziłeś sobie na pierwszym treningu?
Na pewno jestem bardzo wyczerpany. Nie jest łatwo wrócić do codziennych treningów z drużyną prosto po okresie rehabilitacji. To zupełnie inny poziom, głównie pod względem intensywności.
Odczuwałeś ból?
Przede wszystkim brakowało mi powietrza. Oprócz tego wszystko przebiegało dobrze. Mogę mieć tylko nadzieje, że będzie tak dalej i nie będzie prześladował mnie pech.
Jaki jest harmonogram na najbliższe tygodnie?
Teraz muszę powrócić do pełnej sprawności fizycznej, tak aby za trzy, cztery tygodnie trener mógł ponownie powołać mnie do kadry meczowej. Dwa tygodnie później będę tak daleko, że trener nie będzie miał innego wyjścia niż mianować mnie do gry w Bundeslidze.
Można wrócić do pełnej sprawności fizycznej poprzez udział w treningach?
Częściowo. Ważne, że będę miał możliwość gry. W czasie przerwy na mecze międzynarodowe mamy zaplanowane mecze testowe. Jeżeli zajdzie taka konieczność, mogę grać w spotkaniach w zespołu rezerw, tak jak to bywało w przeszłości.
Jak właściwie przeżyłeś ten frustrujący czas, kiedy byłeś kontuzjowany?
Przerwa wywoływała u mnie wszystkie inne emocje oprócz zadowolenia i źle wpływała na moje źle na moje usposobienie. W tym czasie zostałem ojcem, dlatego też mogłem odwrócić moją uwagę od negatywnych rzeczy czymś pozytywnym.
