Borussia Dortmund po problemach pokonała FC St. Pauli 3:2 w sobotnim meczu niemieckiej Bundesligi.
W przedwiosennej scenerii Borussia Dortmund rozegrała mecz pełen zwrotów akcji z FC St. Pauli. Gospodarze długo zmagali się z wysokim pressingiem rywala, który skutecznie rozbijał ich akcje już na wczesnym etapie i wygrywał większość pojedynków defensywnych, samemu niewiele oferując w ofensywie.
Pierwsza klarowna szansa przyszła w 16. minucie po nieudanym podaniu Nikoli Vasilja. Julian Brandt stanął przed znakomitą okazją, jednak Hauke Wahl zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Kilkanaście minut później Brandt próbował szczęścia z rzutu wolnego z 17 metrów, lecz piłka minęła prawy słupek. Gra BVB była w tym fragmencie zbyt przewidywalna i obarczona błędami, a element zaskoczenia pojawiał się sporadycznie.
St. Pauli konsekwentnie liczyło na szybkie kontry. Jedna z nich przyniosła dogodną sytuację Pereirze Lage, którą świetną interwencją nogą zatrzymał Gregor Kobel. Wcześniej arbiter Harm Osmers wskazał na jedenasty metr po zagraniu ręką Fabio Silvy, lecz po analizie VAR cofnął decyzję, uznając, że ręka była ułożona w sposób naturalny.
Przełom nastąpił tuż przed przerwą, gdy BVB wykorzystało przewagę na skrzydłach. Najpierw ostre dośrodkowanie Juliana Ryersona minimalnie minęło Karima Adeyemiego, a chwilę później ten sam Adeyemi ruszył prawą flanką, minął Larsa Ritzkę i zagrał nisko w pole karne. Przy bliższym słupku Fabio Silva odegrał do lepiej ustawionego Brandta, który pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Po zmianie stron Borussia zaczęła odważniej w odbiorze i szybciej operowała piłką. Efektem była składna akcja po ośmiu minutach gry: Podanie do Brandta, prostopadłe zagranie do Fabio Silvy i idealne wyłożenie piłki na lewą stronę do Adeyemiego, który skierował ją do siatki na 2:0.
Dwubramkowa przewaga nie dała jednak spokoju gospodarzom. Podobnie jak w pierwszym starciu obu zespołów, Borussia roztrwoniła prowadzenie. Dwa stałe fragmenty gry w ciągu dziewięciu minut doprowadziły do wyrównania: Po rzucie rożnym i dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka dwukrotnie trafiła do siatki, a Kobel musiał jeszcze ratować zespół przed stratą trzeciego gola.
Końcówka meczu była dla BVB wyjątkowo trudna. Poza strzałem głową Nmechy z bliska, obronionym przez Vasilja, okazji było niewiele. Emocje sięgnęły zenitu dopiero w doliczonym czasie gry, gdy faul na Maximie Beierze na skraju pola karnego zakończył się rzutem karnym. Do piłki podszedł Emre Can i pewnym uderzeniem zapewnił Borussii zwycięstwo 3:2.
BORUSSIA DORTMUND – FC ST. PAULI 3:2 (1:0)
BVB: Kobel – Can, Anton, Schlotterbeck – Ryerson (71. Couto), Bellingham, Nmecha (83. Özcan), Svensson – Adeyemi (71. Beier), Fabio Silva (71. Guirassy), Brandt (83. Chukwuemeka)
Rezerwa: Meyer, Duranville, Süle, Mane
FC St. Pauli: Vasilj – Dzwigala (64. Ando), Wahl, Mets – Pyrka, Sands, Smith, Ritzka (64. Oppie) – Pereira Lage, Kaars (64. Jones), Fujita
Rezerwa: Gazdov, Ando, Robatsch, Saliakas, Stevens, Afolayan, Ceesay
Gole: 1:0 Brandt (45.+1, Adeyemi), 2:0 Adeyemi (54., Fabio Silva), 2:1 Sands (63., Smith), 2:2 Jones (72., Smith), 3:2 Can (90.+6, karny)
Żółte kartki: Schlotterbeck, Adeyemi, Bellingham – Smith
Sędzia: Osmers (Hannover)
Widzów: 81.365

Mam wrażenie, że BVB wykorzystało już całą pulę szczęścia na najbliższe tygodnie.
W Londynie zapowiada się niezłe lanie.
Szczęście uśmiechnęło się do BVB w doliczonym czasie gry i tutaj ''szacun'' dla Can'a że wytrzymał próbę nerwów i strzelił z karnego na 3:2.
We wtorek w Londynie na szczęście nie ma co liczyć! W razie porażki lecimy w dół tabeli, a przed nami jeszcze mecz z Interem.
Borussia jest cienka ja "Barszcz".
To jest antyfutbol w wykonaniu tego zespołu i wiecie nawet nie mam pretensji do tego czy innego zawodnika, bo większość z nich jest w dołku, bo nikt nie odbierze Guirassy umiejętności.
Problemem jest Kovacs .
Z tym trenerem musimy się ( chodź mi ciężko to przychodzi) przyzwyczaić do ciemiężonego stylu .
Kovaca broni pozycja w tabeli,ale obawian ( wręcz jestem pewny ) że Borussia będzie miała problemy by na koniec załapać się w pierwszej trójce z taką grą.
A tym którzy sądzą inaczej szczerze zazdroszczę, bo był czas w którym też oceniałem Borussię w fanatyczny ale z wiekiem i doświadczeniem została "miłość" i chłodna analiza i dlatego chciałbym wrócić do czasów gdzie po takim meczu byłbym w euforii,bo Borussia wygrała, a nie chłodno oceniał styl gry całego zespołu jak i poszerzonych zawodników.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Teoretycznie mamy najlepszego bramkarza w BL. W obronie – Schlottiego i solidnego Antona. W środku Nmechę, z przodu technicznego Brandta, szybkiego Adeyemiego i na szpicy silnego i wysokiego Guirassy'ego. Reszta to już niższa półka, ale przecież Silva, Chukwu czy Couto przy odpowiednim ustawieniu drużyny mieli dobre występy. Więc o co chodzi? Wszyscy są źle przygotowani do sezonu? Niestety. Takie mam wrażenie, że oni nie mają świeżości. Ciekaw jestem tylko, czy oni za mało trenowali w Marbelli, czy mocno potrenowali i świeżość wróci za kilka tygodni.
O ustawieniu drużyny i piłkarzy na boisku nie mam już siły się powtarzać...
Po pierwsze za każdym razem są roszady w wyjściowym składzie.
Ten zespół w ogóle nie jest przez to zgrany.
Oni grają na farta nie ma składnych akcji. Większość bramek to wrzutki w pole karne i liczenie , że ktoś skieruje piłkę w kierunku bramki.
Ale chyba jest coś poważniejszego niż, to co napisałem wcześniej.
Atmosfera!
Widać gołym okiem, że w tym zespole nie ma tak zwanej "chemii".
To nie jest zespół, tam są indywidualności jedni boją wziąć na siebie odpowiedzialność, a drudzy chcą coś udowodnić.
A jest, to ( moim zdaniem ) wina trenera który narzuca presję na jednych faworyzując innych.
Najgorzej jeśli trener faworyzuje "dupolizòw" którzy mu zawsze przytakują, a daje do zrozumienia tym mniej pokornym , że nie będzie na nich stawiał.
Widać podziały w zespole.
Zwróćcie uwagę jak zareagował Adeyemi po podaniu Silvy .
Nie wiedział co ma zrobić.
Stanął i po chwili spokojnie podszedł by praktycznie bez emocji podziękował Fabio.
I nie chodzi mi o to czy obaj piłkarze darzą się sympatią czy nie tylko samą reakcją, bo gdyby wszystko było w porządku byśmy wiedzieli entuzjastyczną reakcję tych dwóch zawodników jak i całego zespołu.
W tej drużynie coś nie gra ja to widzę od dawna.
Tam są jakieś podziały wśród zawodników, ale też między zawodnikami trenerem.
Pamiętam jak Sammer prowadził jako trener Borussię i jakie były pretensje do Sammera że jest zimnym trenerem, że zawodnicy przychodzili na treningi a po treningu wszyscy się rozchodzili trener nawet nie prowadził osobistych przemyśleń z tymi zawodnikami oni mieli plan do wykonania który on i przekazywał.
I mam wrażenie, że tu jest podobnie.
To nie jest zespół to jest 11 piłkarzy którym trener przedstawił co mają wykonywać podczas treningów podczas meczu zimna kalkulacja nic więcej.
Podejrzewam że atmosfera w szatni jest dramatyczna wśród piłkarzy gdy wchodzi trener.
To nie jest trener dla Borussi i nigdy nie będzie.
A to się zaczęło od samego początku gdy przyszedł Kovac zaczął robić porządki w szatni to było ogólnodostępne w mediach.
Dlatego jedni grają a drudzy wchodzą za kare.
Tego jest więcej mógłbym o taktyce a raczej braku taktyki tylko że ostatnio mam trochę mało czasu żeby to dokładnie opisać jak ja to widzę ale może za jakiś czas znajdę trochę czasu i napiszę szerzej jak ja to widzę.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich serdecznie.
My nie mamy pomocy i to jako formacji i indywidualnie. Proszę sobie tylko spojrzeć jak wyglądało konstruowanie akcji. Przy słabszym występie Nmechy , nawet na tle St. Pauli , nie potrafiliśmy konstruować. Gra Sabitzer czy nie gra wygląda to podobnie. Wczoraj najsolidniej wyglądał młody Bellingham ale też nie potrafił wziąść ciężaru gry na siebie bo niestety jest za powolny ale moim zdaniem sens gry w pomocy rozumie. Inni schowani z duzymi przestojami. Wahadła owszem pokazywały się do gry ale straciły odpowiednią dynamikę i siłę, a Svenson wygląda na zajechanego. Dlatego nie tworzymy sytuacji napastnikom. Niektórzy grają jak za karę ( Chukwuemeka ). Uważam, że co nie jest oczywiście realne na dyrygenta gry na środku pomocy najlepiej nadawał by się .... Nico Schlotterbeck. Tak właśnie , bo Nico ma bardzo dobry przegląd pola i potrafi celnie podać na kilkadziesiąt metrów. Wczoraj także na tle niemocy w ofensywie dwukrotnie pokazał się Emre Can , który mimo swoich niedomagań, zrobił rajdy penetrujące . Niestety nic pozytywnego nie można powiedzieć o wielu innych, którzy przespali kolejny mecz no może oprócz Adeyemiego, który zaczął słabo ale na początku drugiej połowy szarpnął kilka razy co dało druga bramkę.
od dawna piszę, że potrzebujemy szybkiej/technicznej ''dziesiątki'' z twardymi łokciami, oraz lewego wahadła, jeśli już wahadłami gramy. Svensson nie ma siły przebicia, podaje tylko do tyłu lub najbliższego. Nie drybluje i ma celnego dośrodkowania... on ma tylko płuca!!!
Rzut wolny z 16 metrów na wprost bramki i Brandt nie trafia nawet w światło bramki? Słabo. Ta sytuacja mogła zakończyć ten mecz.
Z pozytywnych rzeczy, to to że znowu strzeliliśmy bramkę w samej końcówce. To cieszy.
Wiem, że Guardiola przeznacza na transfery 500 mln rocznie, ale gdyby BVB inwestowała w letnim okienku 100 mln i nie sprzedawała ich za 2-3 lata, wtedy kadra pierwszego zespołu, plus narybek, mogłaby wyglądać lepiej niż dzisiaj.
Oczywiście musi być chętny trener do takiego zadania i przede wszystkim Lars Ricken, ale on jest przecież wychowankiem BVB, więc powinien wiedzieć najlepiej jak to zrobić!!!