Borussia Dortmund pokonała Werder Brema 3:0, choć samo spotkanie dalekie było od ideału. Po końcowym gwizdku przedstawiciele zespołu z Dortmundu zgodnie podkreślali, że wynik jest lepszy niż gra, zwłaszcza w pierwszej połowie. Trener oraz piłkarze zwracali uwagę zarówno na problemy, jak i na dojrzałość drużyny w kluczowych momentach.
Szkoleniowiec BVB, Niko Kovac, podczas konferencji prasowej nie ukrywał, że jego zespół długo nie potrafił wejść w rytm meczu.
– W pierwszej połowie nie byliśmy w grze. To również zasługa Werderu Brema, który mocno nas naciskał, grał wysoko i wywierał dużą presję. Gdy rywale byli przy piłce, trudno było ich zatrzymać, bo często zmieniali pozycje. Gol na 1:0 po stałym fragmencie mógł dać nam bezpieczeństwo, ale tak się nie stało.
Kovac przyznał, że po przerwie było nieco lepiej, choć nadal bez pełnej kontroli.
– Zdobycie drugiej bramki dało nam spokój. Cieszę się ze zwycięstwa, nawet jeśli nie było ono spektakularne. Dorobek punktowy na półmetku sezonu jest przyzwoity, ale musimy dalej ciężko pracować.
Podobne wnioski płynęły ze strefy mieszanej, gdzie głos zabrał Julian Ryerson: – Nie jesteśmy dumni z pierwszej połowy. Jedynym plusem było to, że schodziliśmy na przerwę z prowadzeniem. Po zmianie stron było lepiej i strzeliliśmy tyle goli, ile potrzebowaliśmy, aby mecz stał się spokojniejszy. Różnica w porównaniu z meczem z Eintrachtem Frankfurt? Tym razem nie straciliśmy bramki, a sami zdobyliśmy trzy.
Autorem otwierającego trafienia był Nico Schlotterbeck, który po meczu analizował sytuację bramkową: – Rzut rożny został wykonany perfekcyjnie, bramkarz był zablokowany i nie mógł wyjść. Stałem trzy metry przed bramką, wystarczyło być w odpowiednim miejscu. Wciąż jesteśmy na dobrej drodze, choć nie idealnej. Pierwsza połowa była dla nas trudna, druga już znacznie pewniejsza.
Obrońca podkreślił też, że zespół musi być gotowy na decydującą fazę sezonu: – Zbliżamy się do marca i kwietnia, a wtedy trzeba być w formie – w lidze i w Lidze Mistrzów. Po trudnych poprzednich sezonach jesteśmy teraz w całkiem dobrej sytuacji.
Swojej radości nie krył również Marcel Sabitzer, który wpisał się na listę strzelców: – To był dla mnie ważny moment, bo ostatnio nie zdobywam wielu bramek. Felix Nmecha świetnie zagrywa takie piłki, ja pozwoliłem jej się odbić i uderzyłem czysto.
Z perspektywy bramki spotkanie podsumował Gregor Kobel: – Początek był dla nas trudny, ale w kluczowych momentach broniliśmy się dobrze. Gol ze stałego fragmentu i prowadzenie do przerwy były niezwykle ważne. W drugiej połowie wyraźnie dominowaliśmy, rywale praktycznie nie stworzyli groźnych sytuacji. Zagraliśmy dojrzale i bardzo solidnie.
