W pierwszym meczu w Dortmundzie rozgrywanym w 2026 roku, Borussia pokonała Werder Brema 3:0.
Pierwsza połowa spotkania była wyrównana, a gra Borussii Dortmund momentami pozostawiała sporo do życzenia pod względem dokładności w operowaniu piłką. Mimo to gospodarze wykorzystali swoją pierwszą i jak się później okazało jedną z nielicznych klarownych okazji. W 11. minucie Nico Schlotterbeck skutecznie zamknął dośrodkowanie Juliana Ryersona z rzutu rożnego, kierując piłkę głową do siatki z bliskiej odległości i dając Dortmundowi prowadzenie 1:0.
Początek meczu należał jednak do gości. Werder Brema oddał dwa pierwsze strzały i prezentował się pewnie w posiadaniu piłki, ustawiając się w systemie 3–5–2. W 18. minucie Njinmah, były zawodnik młodzieżowych drużyn BVB po dynamicznym biegu od linii środkowej znalazł się sam na sam z Gregorem Kobelem. Bramkarz gospodarzy popisał się jednak znakomitą interwencją, notując już drugą kluczową obronę w tym fragmencie spotkania.
Zespół z Dortmundu grał w pierwszej połowie bez odpowiedniej dynamiki i tempa, co ułatwiało dobrze zorganizowanemu rywalowi odważne ataki po przejęciu piłki. Choć statystyki do przerwy wskazywały na przewagę Borussii w liczbie strzałów 5:3, to Werder stworzył więcej realnych sytuacji bramkowych.
Po zmianie stron Emre Can zastąpił napomnianego żółtą kartką Niklasa Süle, stabilizując linię obrony. W ofensywie gospodarze nadal mieli jednak problemy z płynnością gry. Poza jedną akcją w 55. minucie, gdy Backhaus i Pieper w ostatniej chwili powstrzymali Maximiliana Beiera, brakowało klarownych rozwiązań.
Przełom nastąpił po serii zmian w 67. minucie. Na boisku pojawili się Serhou Guirassy, Jude Bellingham i Daniel Svensson, a Borussia przeszła na ustawienie 3–5–2. Marcel Sabitzer został wyraźnie przesunięty do przodu i operował po prawej stronie drugiej linii, wspierając duet napastników Fabio Silvę i Guirassy’ego.
Efekty przyszły szybko. W 76. minucie Dortmund po raz pierwszy w meczu zdominował rywala dłuższym posiadaniem piłki na jego połowie. Akcję rozegrali Schlotterbeck, Svensson i Nmecha, po czym Sabitzer opanował futbolówkę na skraju pola karnego i precyzyjnym, niskim strzałem w lewy dolny róg podwyższył prowadzenie na 2:0.
Kilka minut później wysoki pressing przyniósł kolejny rezultat. Bellingham skutecznie zaatakował Piepera przy wyprowadzaniu piłki, futbolówka trafiła do Guirassy’ego, który zachował spokój w polu karnym i z dwunastu metrów ustalił wynik meczu na 3:0 w 83. minucie.
Borussia Dortmund – Werder Bremen 3:0 (1:0)
Bor. Dortmund: Kobel – Süle (46. Can), Anton, Schlotterbeck – Couto, Sabitzer, Nmecha, Ryerson (67. Svensson) – Beier (67. Guirassy), Chukwuemeka (67. Bellingham) – Fabio Silva (84. Adeyemi)
Rezerwa: Meyer, Mane, Brandt, Özcan
Werder Bremen: Backhaus – Pieper, Friedl, Coulibaly – Sugawara, Lynen, Schmidt (81. Deman) – Schmid (81. Puertas), Stage – Njinmah (81. Mbangula), Grüll (69. Milosevic)
Rezerwa: Hein, Malatini, Alvero, Covic, Topp
Gole: 1:0 Schlotterbeck (11., Ryerson), 2:0 Sabitzer (76., Nmecha), 3:0 Guirassy (83., Bellingham)
Żółte karki: Süle, Sabitzer
Sędzia: Siebert (Berlin)
Widzów: 81.365

Oglądanie takich antyfulbolowych spektakli to nic przyjemnego, idę spać...
Dla mnie dobry trener to taki, przy którym zawodnicy podwyższają swój poziom gry. Czy ktoś może wskazać zawodnika BVB, który gra lepiej niż rok temu? No właśnie przez rok Kovac nie zorientował się że:
- Beier to nie jest skrzydłowy (brak techniki przyjęcia, brak dryblingu, brak dobrego dośrodkowania);
- Couto to nie będzie wahadłowy, bo jego jedyne dwa dobre mecze to te gdy grał wyżej przed Ryersonem;
- Silva to zawodnik na 20 ostatnich minut;
- Czukwuemeka to zawodnik na ostatnie 5 min;
- i tak dalej można by mnożyć nieumiejętne zestawianie składu.
Trzeba więc wykonać jutro telefon do Alonso i załatwić co trzeba. Skąd kasa na Alonso? Wystarczy zwolnić jednego prezesa, czy dyrektora, których w BVB jest jak myszy w spichlerzu.
Nie rozumiem tej zorganizowanej krytyki w kierunku Kovaca. Przyszedł w ubiegłym sezonie, wyciągnął nas z niezłego gówna. W tym sezonie ustabilizował grę w defensywie, jesteśmy na stałym, dobrym poziomie, regularnie punktujemy. Taki styl moze nie jest piękny dla oka, ale przede wszystkim jest skuteczny. Albo chcemy mieć wyniki, albo ładną grę. Z tą kadrą to i tak sukces.
Padło pytanie, kto gra lepiej w tym sezonie niż w ubiegłym. Odpowiadam: wszyscy poza Guirassym. W ubiegłym sezonie to Guirassy głównie ratował nam punkty w lidze i strzelał na potęgę w LM. W tym sezonie Serhou jest w koszmarnej dyspozycji, za to reszta drużyny bierze odpowiedzialność za wyniki. I dobrze.
Padł zarzut, że Kovac nieumiejętnie zestawia skład.
A co tu zestawiać? Chcieliście ławy dla Serhou, dostaliście. Mamy tak kadrowo ograniczoną drużynę, ze tu nie ma z czego rzeźbi, a i tak Kovac jakoś daje radę tym co ma.
Sabitzer gra bardzo poprawny sezon i nawet śmieszki heheszki tego nie zmienią.
Podsumowując, drużyna osiąga wyniki troszeczkę ponad stan, jest stabilnie. Nawet gdybyśmy zatrudnili trenera klasy światowej, nic by to nie dało. Trener klasy światowej był nam potrzebny, gdy mieliśmy drużynę naszpikowaną gwiazdami - w całe kilka lat po Tuchelu mieliśmy słabych trenerów, mocarną kadrę i tylko marny Pokal w zamian.
Z resztą zgadzam się, a szczególnie z tym, że od czasu wyrzucenia Tuchela nie mieliśmy trenera na poziomie, a z zawodnikami wtedy grającymi można było osiągnąć lepsze wyniki.
Moim zdaniem pomimo tego co napisałem wyżej, drużyna jest po prostu żle przygotowana fizycznie do sezonu i być może tym to jest podyktowane ale gra jest brzydka i duże przestoje nie pozwalają na bezkrytyczne kibicowanie , bo wygląda to po części jak odrabianie pańszczyzny i pozbawione jest większyć przeżyć czy emocji. Ja tam przynajmniej od pewnego czasu mam ,chociaż sercem jestem za Borussią ...
Ps. co do formy zawodników to większość zaliczyła regres , a tylko nieliczni grają na podobnym poziomie ( Schlotterbeck , Kobel czy Nmecha). Wczorajsza pierwsza połowa nie była słabsza. Ona po prostu była bardzo słaba. Dwa strzały - ten po którym padł gol i strzał Sabitzera , a również gra bardzo przypadkowa gdziec do 60 minuty, bo
to Werder miał dwie sety i jego gracze żwawiej poruszali się po boisku i konstruowali akcje dopełnia wizerunku przypadkowośći z jaką się borykamy. Ustabilizowaliśmy obronę - ba tracimy rzeczywiście mniej bramek ale ile też prawie w każdym meczu jest sytuacji przyprawiającej o palpitacje serca. Przesunięcie ciężaru gry zespołu do defensywy spowodowało wyrażnie mniej akcji bramkowych i widowisko wyraznie na tym traci. Ale na razie punktowo jest OK.
Zobaczymy co będzie dalej.
Borussia Betonmur...