Borussia Dortmund zremisowała po emocjonującym spotkaniu 3:3 z Eintrachtem Frankfurt w pierwszym meczu w 2026 roku.
Mimo temperatury ledwie przekraczającej zero stopni, spotkanie pomiędzy Eintrachtem Frankfurt, a Borussią Dortmund od pierwszych minut toczyło się w bardzo wysokim tempie. Obie drużyny postawiły na intensywność, szybkie przejścia do ataku i bezpośrednią grę po odbiorze piłki, co natychmiast przełożyło się na widowisko pełne sytuacji bramkowych.
Borussia jako pierwsza znalazła drogę do siatki. Akcję zainicjował dalekim, diagonalnym podaniem Nico Schlotterbeck, który uruchomił na prawym skrzydle Juliana Ryersona. Po dynamicznym wejściu i ostrym dośrodkowaniu na bliższy słupek, nadbiegający Maximilian Beier wykończył akcję lewą nogą, posyłając piłkę w prawy dolny róg bramki. Już w 10. minucie było 1:0 dla gości.
Reakcja Eintrachtu była natychmiastowa. Coraz aktywniejszy Can Uzun sprawdził czujność Gregora Kobela w 17. minucie, a chwilę później doszło do kluczowego momentu pierwszej połowy. Po zagraniu Arthura Theate do Robina Kocha, obrońca gospodarzy został trafiony w udo w polu karnym przez Serhou Guirassy'ego. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a Uzun pewnym strzałem doprowadził do wyrównania w 22. minucie.
Końcówka pierwszej połowy należała do Borussii, która miała 57 procent posiadania piłki i oddała więcej strzałów. Kaua Santos popisał się jednak znakomitą interwencją po uderzeniu głową Schlotterbecka, a strzał Juliana Brandta w doliczonym czasie gry minął bramkę o centymetry.
Po przerwie emocje tylko przybrały na sile. Borussia mogła objąć prowadzenie po świetnym podaniu Brandta do Daniela Svenssona, jednak Theate najpierw zablokował dośrodkowanie, a po chwili Szwed nieznacznie spudłował po strzale z woleja. W kolejnych minutach Theate ratował swój zespół przed uderzeniem Marcela Sabitzera, a Waldemar Anton skierował piłkę głową wprost w ręce bramkarza. Po drugiej stronie boiska Kobel musiał wykazać się refleksem w pojedynku z Ansgarem Knauffem.
W 68. minucie padł kolejny gol. Felix Nmecha oddał strzał z dystansu, piłka po rykoszecie od Hugo Larsson odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do siatki. Borussia znów prowadziła, ale tylko przez trzy minuty. Prostopadłe podanie Arnauda Kalimuendo otworzyło drogę Ebnoutalibowi, który precyzyjnym strzałem z 16 metrów doprowadził do remisu 2:2.
Końcówka spotkania była prawdziwym rollercoasterem. Brown zapobiegł samobójczemu trafieniu Theate’a po niepewnym wyjściu Santosa, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Schlotterbeck trafił głową w poprzeczkę. Gdy wydawało się, że to Borussia jest bliżej zwycięstwa, Mahmoud Dahoud poprowadził akcję zakończoną golem na 3:2 dla gospodarzy w doliczonym czasie.
To jednak nie był koniec. W szóstej minucie doliczonego czasu gry Carney Chukwuemeka wykorzystał dośrodkowanie Sabitzera i ustalił wynik na 3:3. Borussia uratowała punkt, a kibice we Frankfurcie obejrzeli niezwykle intensywny i emocjonujący mecz.
Eintracht Frankfurt – Borussia Dortmund 3:3
Eintr. Frankfurt: Kaua Santos – Kristensen, Koch, Theate (83. Collins) – Doan, Larsson, Höjlund (77. Dahoud), Brown – Uzun (63. Kalimuendo), Knauff (77. Götze) – Ebnoutalib
BVB: Kobel – Süle (76. Can), Anton, Schlotterbeck – Ryerson, Sabitzer, Nmecha, Svensson – Beier (76. Adeyemi), Brandt (87. Chukwuemeka) – Guirassy (66. Fabio Silva)
Rezerwa: Zetterer, Amenda, Buta, Kosugi, Amaimouni-Echghouyab – Meyer, Mane, Couto, Kaba, Özcan
Gole: 0:1 Beier (10., Ryerson), 1:1 Uzun (22., karny, Guirassy na Kochu), 1:2 Nmecha (68.), 2:2 Ebnoutalib (71., Kalimuendo), 3:2 Dahoud (90.+2), 3:3 Chukwuemeka (90.+6, Sabitzer)
Żółte kartki: Theate, Brown, Kalimuendo – Anton, Süle, Can
Sędzia: Schlager (Hügelsheim)
Widzów: 59.500

Słabiutka gra dzisiaj naszych orłów adekwatnie pasuje do całego sezonu. To że jesteśmy na drugim miejscu w lidze to bardziej zasługa naszych rywali że grają jeszcze słabiej od nas i nie wykorzystują okazji.
BVB to drużyna kilku momentów w każdym meczu. Raz pójdzie po myśli raz nie. Ogólnie panuje chaos i kopanina.
Kovac i jego pragmatyzm oraz uporczywość pozbawiają tą drużynę jakiejkolwiek przyjemności i fantazji z gry. Te ustawienie z wahadłami totalnie nie pasuje do tych zawodników. Środek pola boi się wychodzić po piłkę, brać odpowiedzialność i rozgrywać. W obronie całe czas te same głupie błędy jak dziś faul i karny Guirassego. Napadu to praktycznie nie ma jak nasz podstawowy napastnik nie strzelił bramki od 7 meczów. Wahadła w obronie jeszcze dają rade ale jeśli mają zastąpić skrzydła w napadzie to o mój Boże.
I tym wszystkim zarządza zagubiony trener który ma swoich pupili którzy nie powinni grać w pierwszym składzie. Dzisiejszy mecz to pokazał gdzie ich miejsce.
Brandt,Sule, Sabitzer, Can oraz Guirassy udowodnili dziś że zasługują na nowy kontrakt i dużą podwyżkę. Świetne zawody chłopaków!
Jakby Kovac czasem zerknął na forum poczytać nasze komentarze i dał się przekonać to byśmy i majstra już mieli i na puchar LM miejsce by się w gablocie zrobiło :D
1) Seru ma zakaz
2) Bensa jest w Afryce
3) Can był na ławce
4) trener od stałych fragmentów gry zwolniony
więc UZI musiał strzelać