Borussia Dortmund stoi przed wyjątkowo niewygodnym momentem sezonu. Zbliżająca się przerwa zimowa wcale nie musi oznaczać wytchnienia, a piątkowy mecz Bundesligi urasta do rangi symbolu. W tle coraz wyraźniej słychać bowiem sygnały o napięciach i rosnących wątpliwościach wewnątrz klubu.
Pod wodzą Niko Kovaca BVB zdołało się podnieść. Energia wyniesiona z dramatycznej walki o awans do Ligi Mistrzów została przeniesiona na ligowe boiska. Efekt? Dziesięć kolejnych meczów Bundesligi bez porażki na własnym stadionie. Ten imponujący bilans przez długi czas maskował jednak fakt, że końcówka roku kalendarzowego przynosi wyraźny spadek dynamiki.
Najpierw przyszło odpadnięcie z Pucharu Niemiec po porażce z Bayerem Leverkusen 0:1. Później seria remisów, które zamiast budować pewność siebie, zaczęły rodzić frustrację. FK Bodø/Glimt 2:2, SC Freiburg 1:1, wcześniej Hamburger SV 1:1 i VfB Stuttgart 3:3. Każde z tych spotkań zostawiało po sobie niedosyt, a suma potknięć zaczęła ciążyć drużynie.
Po remisie z norweskim zespołem głos zabrał Nico Schlotterbeck. Jego wypowiedź była bezpośrednia i pozbawiona dyplomacji – mamy problemy i nie możemy udawać, że ich nie widzimy. Słowa obrońcy odbiły się szerokim echem, pokazując, że napięcie nie jest już wyłącznie tematem szatni.
Jak informuje Bild, coraz więcej znaków zapytania pojawia się także wokół zarządzania sportowego klubu. W wpływowym kręgu skupionym wokół Matthiasa Sammera, Carstena Cramera oraz Hansa-Joachima Watzke nie wszyscy są dziś przekonani, że obecny duet decyzyjny – Lars Ricken jako zarządzający i Sebastian Kehl jako dyrektor sportowy to najlepsze możliwe rozwiązanie dla Borussii Dortmund.
Te wątpliwości nie pojawiły się z dnia na dzień. Decyzja o powierzeniu drużyny Nuriemu Sahinowi już wcześniej wystawiła Rickena i Kehla na ostrzał krytyki. Zatrudnienie Kovaca na moment uspokoiło nastroje i dało nadzieję na stabilizację. Teraz jednak kruchość tej równowagi znów wychodzi na jaw.
O tym, czy w Dortmundzie zapanuje względny spokój, zadecyduje piątkowy wieczór. Jeśli imponująca seria bez porażki u siebie zakończy się w starciu z Borussią Mönchengladbach, atmosfera wokół klubu może stać się wyjątkowo gorąca. A wtedy zimowa przerwa zamiast odpoczynku przyniesie kolejne pytania i nerwowe dyskusje.

W zimie wystarczy jakiś niedrogi i tani w utrzymaniu Ryerson 2.0 lub Svensson 2.0 i możemy wracać do mielenia kolejnych rywali na swojej drodze...
Tuzy intelektu się znaleźli. Ja tam nie jestem we wpływowym kręgu Sammera, a i tak wiem, że zarządzanie tym klubem to nadaje się do memów. Wiadomo to od lat i tylko słabość ligi i łut szczęścia powodują, że ten burdel jeszcze nie okupuje środkowej części tabeli.
Teraz sytuacji punktowa jest dużo lepsza, ale gra BVB nie poprawiła się znacząco. Remisowanie wygranych meczów, stało się już niemal znakiem firmowym drużyny Kovaća.