Na Westfalenstadion panuje dziś cisza wokół Juliena Duranville’a, który jeszcze niedawno uchodził za jednego z najbardziej obiecujących młodych dryblerów w Europie. Borussia Dortmund rozważa jego wypożyczenie już od stycznia, jednak realnych możliwości jest bardzo niewiele.
W tym sezonie Duranville pojawił się w wyjściowej jedenastce BVB jedynie w lidze regionalnej. Szybki, techniczny i wszechstronny skrzydłowy nie dostał ani minuty gry w pierwszej drużynie, a sytuację najlepiej podsumowały słowa Niko Kovaca: – Trudno mu się przebić. Jesteśmy w BVB, tu jest wielu naprawdę dobrych zawodników, także on. Ale inni są po prostu lepsi.
Szanse na regularne występy w Dortmundzie wydają się obecnie znikome. Wypożyczenie mogłoby uratować jego sytuację, jednak konkretów brakuje. Borussia Mönchengladbach otrzymała propozycję sprowadzenia zawodnika, lecz zainteresowanie pozostaje minimalne. Klub stawia na Charlesa Herrmanna, który już wkrótce może zostać włączony do pierwszej drużyny.
Podobnie wygląda to w Werderze Brema. Choć klub ten często sięga po zawodników, którzy potrzebują odbudować formę, limit sześciu piłkarzy na wypożyczeniu został już wyczerpany. Tym samym wypożyczenie Duranville’a nie wchodzi w grę.
Trudno sobie wyobrazić, aby inny klub Bundesligi zdecydował się teraz na ryzykowny krok i sprowadził zawodnika, który najpierw potrzebowałby miesięcy pracy, a potem i tak wróciłby do bezpośredniego rywala. Z kolei druga liga wydaje się miejscem zbyt wymagającym fizycznie dla tak kruchego, choć niezwykle utalentowanego technicznie skrzydłowego.
Przyszłość Juliena Duranville’a pozostaje więc niepewna. BVB chce znaleźć rozwiązanie, sam zawodnik potrzebuje regularnej gry, a kluby – gwarancji. Na razie żaden z tych elementów nie układa się w spójną całość.

My tak na poważnie rozważamy wypchnięcie kolejnego skrzydłowego?
Kontuzja kontuzją ale jak grał to często dawał dobrą zmianę.
A co będzie jak trzeba będzie zmienić trenera i ten będzie chciał grać skrzydłowymi? Kogo będzie tam stawiał? Brandta, Beiera?