Borussia Dortmund pokonała Bayer Leverkusen 2:1 w meczu 12. kolejki Bundesligi.
Pierwsze 40 minut spotkania było niezwykle wyrównane. Obie drużyny grały z dużym respektem, starając się jednocześnie narzucać własny rytm. Borussia Dortmund stworzyła pierwszy naprawdę groźny atak – Felix Nmecha, Julian Brandt i Karim Adeyemi mieli swoje szanse już w 8. minucie, jednak żadnej nie udało się zamienić na gola. Po stronie Bayeru najbliżej trafienia był Poku, który po otwierającym podaniu na lewe skrzydło znalazł sobie dużo przestrzeni, lecz uderzył niecelnie z około siedmiu metrów.
Tuż przed przerwą Dortmund dopiął swego i wykorzystał rzut wolny. Adeyemi, wypuszczony przez Serhou Guirassy’ego, został sfaulowany przez Tapsobę. Do piłki podszedł Svensson, posyłając perfekcyjne dośrodkowanie na głowę Aarona Anselmino. Argentyński obrońca wyskoczył wyżej niż wszyscy i umieścił piłkę tuż przy wewnętrznej części słupka. Choć Flekken zdołał jej dotknąć, nie powstrzymał futbolówki przed wpadnięciem do siatki. Dortmund prowadził 1:0 po 41 minutach.
Po przerwie Bayer zdecydowanie ruszył do ataku, a gra coraz częściej toczyła się na połowie Borussii. Dortmund jednak bronił się niezwykle szczelnie, momentami ustawiając za linią piłki wszystkich zawodników z pola. Po 50 minutach zespół biegał już trzy kilometry więcej niż gospodarze. Statystyki strzałów również przemawiały za Bayerem (8:2) choć celnych było po dwa dla każdej strony. Dopiero w 56. minucie Borussia zdołała odciążyć swoją defensywę, a trzy minuty później Guirassy zmusił Flekkena do świetnej interwencji po stałym fragmencie gry.
Przełom przyszedł w 65. minucie. Dopiero co wprowadzony Fabio Silva dynamicznie ruszył z lewej strony po wyrzucie z autu, odzyskał wybitą piłkę i dośrodkował z prawej połowy boiska wprost na nadchodzącego Adeyemiego. Ten nie zmarnował okazji – jego precyzyjny strzał głową z dziesięciu metrów dał Dortmundowi prowadzenie 2:0..
Bayer nie zamierzał się poddawać. Hofmann trafił w poprzeczkę, ale po chwili Brandt po chwili uderzył w boczną siatkę, a następnie zmarnował świetną okazję na 3:0, nie trafiając czysto w piłkę w polu karnym. Po drugiej stronie boiska Borussia również miała odrobinę szczęścia – niecelne dośrodkowanie Pokusa również odbiło się od poprzeczki.
Gospodarze dopięli swego w 83. minucie. Kofane wykorzystał dośrodkowanie Mazy, lobując piłkę nad bramkarzem i zmniejszając stratę na 1:2. Przy akcji zabrakło dokładniejszego krycia zarówno dogrywającego, jak i finalizującego akcję. Ostatnie minuty były już zaciętą walką defensywną Dortmundu, który z pełnym zaangażowaniem odpierał kolejne ataki i dopiął swego dowożąc końcowy wynik.
BAYER LEVERKUSEN – BORUSSIA DORTMUND 1:2 (0:1)
Bayer Leverkusen: Flekken – Andrich (88. Quansah), Badé, Tapsoba – Hofmann (74. Echeverri), Maza, Aleix Garcia, Grimaldo –Tillman (74. Terrier), Poku (88. Tella) – Schick (63. Kofane)
Bor. Dortmund: Kobel – Anselminio, Anton, Schlotterbeck – Ryerson (80. Couto), Nmecha (90. Bensebaini), Sabitzer, Svensson – Adeyemi (80. Bellingham), Brandt (90. Chukwuemeka) – Guirassy (61. Fabio Silva)
Rezerwa: Lomb, Belocian, Ben Seghir, Sarco – Meyer, Groß, Duranville, Can
Gole: 0:1 Anselmino (41., Svensson), 0:2 Adeyemi (65., Fabio Silva), 1:2 Kofane (83., Maza)
Sędzia: Welz (Wiesbaden), Żółte kartki: Tillman, Tapsoba, Quansah, Garcia – Schlotterbeck, Ryerson, Fabio Silva, Couto
Widzów: 30.210

Oczywiście Brandt mógł dzisiaj zamknąć ten mecz i strzelić trzecią bramkę, ale łatwo się mówi. Na tym poziomie piłka krąży w takim tempie, że... nie będę kończył tego zdania(czy w ogóle ktoś z nas na tym forum był piłkarzem zawodowym).
Jeśli przejdziemy jeszcze Leverkusen w pucharze we wtorek to będzie coś!!! Przed meczem nie byłem optymistą, ale takie mecze jak z Villarrealem(4:0) i z Bayerem(1:2) dają naprawdę kopa. Mówię to z doświadczenia.
Jeszcze raz, brawo BVB!!!
Bardzo bym się zdziwił gdybyśmy powtórzyli wynik we wtorek. Z doświadczenia jako kibic wiem, że dwa mecze z jednym rywalem w krótkim okresie czasu to zazwyczaj dwa różne wyniki ale obym sie mylił.
A ja mam nadzieję, że BVB wejdzie teraz na wyższy poziom i powtórzy serię wygranych meczów jak wiosną!!!
Leverkusen ma znowu super drużynę i przebieg dzisiejszego meczu zaskoczył mnie, ale my we wtorek mamy atut własnego boiska.
W PUCHARACH to jest bardzo ważne, często nawet ważniej niż umiejętności.
Przez większość meczu pozostawaliśmy jednak pod wrażeniem gry aptekarzy co widać było zwłaszcza w ofensywie, która po prostu nie istniała. Na koniec dwie dygresje. Pierwsza to Anselmino, który wyrażnie nabrał pewności w grze , a jego mowa ciała wskazuje, ze jednak może być z niego klasowy gracz. Druga to nasz ( jak długo jeszcze ? ), Nico Schlotterbeck , który bardzo dobre interwencje, przeplata prawie co mecz lapsusem ,najczęściej skutkującym w dodatku utratą gola. Biorę to na karb braku wystarczającej koncentracji na całe spotkanie. Najwyższy jednak czas aby to naprawić. Wynik bardzo korzystny ale gra to nadal zespół przypadków połączony z geniuszem Adeyemiego.
Wyjdzie Serhou ,aczkolwiek w meczach pucharowych często wypuszcza się zawodników z drugiego planu. Jak do meczu pucharowego podejdą obaj trenerzy , nie wiem. Na pewno będzie to inny mecz . Mnie jeżeli chodzi o Borussię ,przeraża to jak łatwo poddajemy się powiedzeniu ,że gra się tak jak przeciwnik pozwala i jak
łatwo nas zepchnąć do bardzo głębokiej defensywy. W ostatnich dwóch meczach szczęście nam sprzyjało ale tak naprawdę to prawie co mecz gramy "niepełnym" składem , bo przeważnie przy wyborach Kovaca ( Sabitzer, Brandt ... ) , ktoś po prostu przechodzi obok meczu, a gra spoczywa na barkach pozostałych piłkarzy. Owszem wyniki są nawet lepsze niż można było się spodziewać co jest pochodną wielu istotnych elementów ( w tym słabszej gry co niektórych przeciwnych drużyn ) , ale mecze z topowymi rywalami ( patrz choćby MC , czy I połowa z Bayernem ) , obnażają nasze słabe strony i wygląda to momentami wręcz tragicznie. Także rozwój co niektórych graczy na których przynajmniej ja bardzo liczyłem stanął w miejscu. Niektórzy nie dostają u Kovaca minut , drudzy zaś graja piach, a wychodzą w podstawie i bądż tu człowieku mądry...