Borussia Dortmund zremisowała na własnym stadionie z VfB Stuttgart 3:3.
Borussia Dortmund zaczęła to spotkanie wyjątkowo nerwowo, praktycznie przyciskana do własnej połowy. Co ciekawe, dwunastominutowy, milczący protest kibiców (mający być sygnałem dla polityków) zbiegł się z równie długim okresem braku jakiegokolwiek pomysłu na grę. Gdy tylko doping wrócił na trybuny, piłkarze BVB jakby odzyskali energię i zaczęli przejmować inicjatywę. Mimo to do połowy pierwszej części gry to Stuttgart prezentował się lepiej. Najbliżej gola był Tiago Tomas, który uderzył tuż obok słupka w 19. minucie..
Dopiero po 27 minutach Borussia stworzyła pierwsze poważniejsze zagrożenie, a cztery minuty później wywalczyła rzut rożny. Choć został wybity, Emre Can dynamicznie podał w prawo do Juliana Ryersona. Jego dośrodkowanie doprowadziło do starcia Nico Schlotterbecka z Denizem Undavem, co sędzia ocenił jako faul. Emre Can wykorzystał rzut karny, posyłając piłkę nisko w lewy róg i dając prowadzenie 1:0. Alexander Nübel dobrze wyczuł intencję, ale strzał był zbyt precyzyjny. Chwilę później BVB mogło prowadzić wyżej, jednak strzał Ryersona zablokowano, a kolejne próby również zostały wybite (36').
Kilka minut później Can ponownie popisał się idealnym podaniem – tym razem dalekim, na prawe skrzydło. Ryerson ruszył z akcją, wpadł w pole karne i podał do Serhou Guirassy’ego. Jego strzał obronił Nübel, podobnie jak pierwszą dobitkę Maximiliana Beiera, ale druga próba Niemca była już skuteczna. 2:0 dla Dortmundu w 41. minucie. Tuż przed przerwą Julian Brandt próbował jeszcze akcji lewą stroną, lecz Jeff Chabot skutecznie przerwał atak.
Druga połowa rozpoczęła się w niemal identycznym stylu jak pierwsza – stratami BVB i agresywną grą Stuttgartu. Po błędzie Brandta goście przeprowadzili akcję, która skończyła się golem kontaktowym. Bilal El Khannouss wrzucił piłkę z lewej strony, Gregor Kobel zawahał się przy wyjściu, a Undav efektownym wolejem z czterech metrów wpakował piłkę do siatki (47'). Chwilę później Lorenz Assignon groźnie uderzał, ale minimalnie niecelnie.
Borussia Dortmund odpowiedziała w 53. minucie akcją zakończoną golem Guirassy’ego. Jednak VAR wychwycił spalonego i trafienie anulowano. Kilkanaście minut później Stuttgart doprowadził do wyrównania. Po rzucie rożnym Maximilian Mittelstädt zgrał piłkę głową, a Undav z lewej nogi skierował ją do bramki – 70. minuta i 2:2.
Od 80. minuty Borussia znów zaczęła stwarzać zagrożenie. Guirassy był bliski strzału, ale obrona Stuttgartu zdusiła akcję. Po chwili Karim Adeyemi oddał groźny strzał, który Nübel świetnie obronił. W 89. minucie stadion eksplodował z radości – Beier przejął piłkę po akcji gości, ruszył do przodu, zagrał do Guirassy’ego, a ten wypuścił Adeyemiego. Skrzydłowy przebiegł pół boiska, odegrał do Beiera, a napastnik z sześciu metrów trafił na 3:2.
Radość trwała jednak krócej niż minutę. Stuttgart odpowiedział natychmiast. Chris Führich zagrał piłkę w pole karne, Undav ograł Schlotterbecka i strzałem tuż przy lewym słupku ustalił wynik spotkania.
BORUSSIA DORTMUND – VFB STUTTGART 3:3 (2:0
Bor. Dortmund: Kobel – Anton, Can, Schlotterbeck – Ryerson, Nmecha, Bellingham, Beier (90.+3 Fabio Silva) – Brandt (73. Svensson), Chukwuemeka (77. Adeyemi) – Guirassy
VfB Stuttgart: Nübel – Jeltsch, Chabot, Mittelstädt (80. Hendriks) – Assignon, Chema (80. Nartey), Stiller (90.+3 Karazor), Leweling (90.+3 Vagnoman) – Tiago Tomas (72. Führich), El Khannouss, Undav
Rezerwa: Meyer, Couto, Özcan, Groß, Sabitzer, Anselmino – Bredlow, Al-Dakhil, Zagadou, Bouanani
Gole: 1:0 Can (34., rzut karny), 2:0 Beier (41., Guirassy), 2:1 Undav (47., El Khannouss), 2:2 Undav (70., Mittelstädt), 3:2 Adeyemi (89., Beier), 3:3 Undav (90.+1, Führich)
Sędzia: Brand (Schwebheim), Żółte kartki: Beier – Jeltsch
Widzów: 81.365

Walka o 4 miejsce i ligę mistrzów będzie jak w poprzednich sezonach.
Panie Kovac trzymanie Brandta do 72 minuty na boisku to jest znęcanie się nad zawodnikiem kompletnie bez formy.
Bellingham powinien być wypożyczony gdzieś do III Bundesligi, bo tempo w pierwszej jest nie dla niego. Zachował się jak kompletny nowicjusz przy drugiej bramce.
My niestety w tym meczu graliśmy "zrywami" i kilkakrotnie przy naprawdę dobrych akcjach zabrakło nam wykończenia i po prostu zwykłej koncentracji. Nie ustrzegliśmy się także błędów w obronie. Na koniec jeszcze kamyczek do ogródka Kovaca. Pytanie co tak długo na boisku dzisiaj robili Brandt i Bellingham. Dlaczego tak póżno wszedł Adeyemi i Silva ,gdzie przy tak intensywnej drugiej połowie gdzie widać było, że kilku graczom po prostu brakuje już pary. Co tak naprawdę za tym stoi.
Taniec koguta schalkowca Undava wokół chorągiewki BVB powinien chyba kwalifikować się na strzał w pysk...
Nowy kontrakt z Kovacem powinien być dożywotni, żeby dobre humory i nastroje w BVB trwały w najlepsze...