Po prawie sześciu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją Emre Can ponownie pojawił się na boisku. Najpierw wszedł na boisko z ławki rezerwowych w Manchesterze, a trzy dni później wybiegł w pierwszym składzie w Hamburgu, wygrywając aż 90% pojedynków. W rozmowie z BVB-TV zawodnik opowiedział o trudnym czasie rehabilitacji, wsparciu, które otrzymał, oraz o planach na kolejne tygodnie.
BVB-TV: Jak się czujesz po powrocie?
Emre Can: – Dobrze, choć szczerze mówiąc jeszcze nie idealnie, ale zdecydowanie lepiej niż kilka miesięcy temu. Po meczu w Hamburgu odczuwałem ból jeszcze przez dwa dni, jednak dziś jest w porządku.
Pierwsze minuty po tak długiej przerwie musiały być wymagające. Jak sobie z tym poradziłeś?
– Powrót do gry po tak długim czasie nigdy nie jest prosty. Czułem to po meczu. Teraz jest lepiej i naprawdę cieszę się, że znów mogłem wejść na murawę. Przerwa reprezentacyjna przyszła idealnie, bo nie jestem jeszcze gotowy na granie co trzy dni. Muszę stopniowo wrócić do rytmu i odbudować pewność siebie.
Jak wspominasz ostatnie miesiące?
– To zdecydowanie nie był przyjemny okres. Trzeba być bardzo silnym psychicznie. Miałem kilka niepowodzeń w trakcie rehabilitacji i bywało ciężko, ale mimo wszystko starałem się utrzymywać pozytywne nastawienie. Ogromnie pomogli mi nasz fizjoterapeuta Peter Kuhnt, trener rehabilitacji Dennis Morschel oraz cały zespół. Część zajęć wykonywałem razem z Nico Schlotterbeckiem i Julienem Duranvillem – oni również odegrali ważną rolę w moim powrocie.
