Historia przejścia Jobe’a Bellinghama do Borussii Dortmund pokazuje, jak ważne w piłkarskim świecie są relacje, zaufanie i szybkie działanie. Prezes klubu, Hans-Joachim Watzke, zdradził, że bez jego osobistego zaangażowania młody Anglik prawdopodobnie wybrałby Eintracht Frankfurt.
W rozmowie ze Schwatzgelb.de wyjaśnił, że Lars Ricken oraz Sebastian Kehl poprosili go o wsparcie, a on, korzystając ze swojej szerokiej sieci kontaktów, postanowił działać.
– Kiedy proszą mnie o pomoc, a ja mam jeszcze swoje możliwości, mogę lecieć do rodziny Bellinghamów, jeśli czują, że może to zrobić różnicę. Chłopak był już mentalnie bliżej Frankfurtu, ale dzięki temu, że nie przerywaliśmy kontaktu z jego bliskimi, zrobiłem wyjątek i pojechałem – opowiada Watzke.
To nie pierwszy raz, gdy Watzke odegrał kluczową rolę w transferze Bellinghama. Podobnie było pięć lat temu, kiedy do Dortmundu dołączał starszy brat Jobe’a, Jude.
Sam Jobe wciąż potrzebuje czasu, aby w pełni odnaleźć się w żółto-czarnych barwach. Trener Niko Kovac wprowadza go jednak do zespołu stopniowo, regularnie zwiększając liczbę minut, które Anglik spędza na boisku. Dzięki temu zawodnik ma odpowiednie warunki, aby rozwijać się bez presji i stopniowo budować swoją pozycję w drużynie.
