Kontrakt Nico Schlotterbecka z Borussią Dortmund obowiązuje do końca czerwcu 2027 roku, ale szanse na jego przedłużenie nie wyglądają obecnie najlepiej. Niemiecki obrońca wzbudza zainteresowanie największych klubów Europy – wśród nich są Bayern Monachium, Liverpool FC, FC Barcelona oraz Real Madryt.
Mimo rosnących spekulacji Borussia Dortmund wciąż liczy, że uda się zatrzymać 25-latka na dłużej. W klubie nie wyklucza się nawet podpisania nowej umowy z klauzulą odstępnego.
Schlotterbeck blisko miesiąc temu zapowiedział, że nie będzie śpieszył się z decyzją. Od tamtej pory sytuacja drużyny z Dortmundu uległa pogorszeniu, co potwierdzają doniesienia dziennika Bild.
Ostatnie mecze Borussii pokazują, że Schlotterbeck może mieć powody do niepokoju. Obrońca chce rywalizować o najwyższe cele, a spotkania z Bayernem Monachium (1:2) czy Manchesterem City (1:4) dobitnie pokazały, jak duża jest różnica między BVB, a europejską czołówką.
Na dodatek Borussia wypuściła z rąk zwycięstwo nad Hamburgerem SV, tracąc gola w doliczonym czasie gry (1:1). Schlotterbeck po meczu nie krył frustracji: – Po objęciu prowadzenia 1:0 straciliśmy kontrolę.
Według Bilda, te słowa można odczytywać jako delikatną, ale czytelną krytykę trenera Niko Kovaca. Tabloid donosi, że Schlotterbeck nie jest w pełni zadowolony z obecnego stylu gry drużyny, a to może utrudnić rozmowy o nowym kontrakcie.
Niko Kovac, który przejął BVB ponad jedenaście miesięcy temu, początkowo ustabilizował sytuację w klubie. Teraz jednak mierzy się z falą krytyki po serii słabszych wyników. Zarzuca mu się zbyt zachowawczy styl gry i brak odwagi w podejmowaniu decyzji.
Jak zauważa Ruhr Nachrichten, podejście Kovaca budzi pierwsze wątpliwości. Wszystko wskazuje na to, że podobne zdanie może mieć również sam Schlotterbeck.

Berger z rozmów z zawodnikami poza anteną:
ogólne wrażenie jest takie: ''To wspaniale, że Kovac zapewnił stabilność w defensywie, ale drużyna chciałaby grać bardziej ofensywnie''.
To, czy Ryerson czy Nico Schlotterbeck mogli zapobiec stracie gola, to ''detal'' – mówi von Eichmann. ''Błąd polegał na tym, że nie udało się wcześniej objąć prowadzenia 2:0. I nie zrobiono nic, żeby je osiągnąć''.