Borussia Dortmund zremisowała z Hamburgerem SV 1:1 w meczu 10. kolejki Bundesligi.
Borussia Dortmund rozpoczęła spotkanie z ogromną determinacją – od pierwszych minut naciskała wysoko, starając się szybko przejąć inicjatywę i znaleźć drogę do bramki. Już w piątej minucie Daniel Svensson spróbował szczęścia z lewej strony pola karnego, celując w prawy róg, jednak Jordan Torunarigha ofiarnym wślizgiem zablokował piłkę i uratował Hamburg przed stratą gola. Gospodarze zaczęli bronić coraz agresywniej, łapiąc kilka fauli i tracąc kontrolę nad meczem w okolicach 20. minuty. Sędzia nie zareagował również na faul na Carneyu Chukwuemece tuż przy polu karnym, co wzbudziło kontrowersje.
Borussia Dortmund utrzymywała się przy piłce przez około 60% czasu gry i oddała siedem strzałów, jednak mimo przewagi długo nie potrafiła znaleźć drogi do siatki. Dopiero w 36. minucie Chukwuemeka miał szansę po dynamicznym dośrodkowaniu Maximiliana Beiera, ale uderzył niecelnie. Chwilę później to HSV było bliskie prowadzenia – Nicolás Capaldo trafił głową w poprzeczkę po szybkim kontrataku (39').
Drugą połowę rozpoczął bolesny incydent: Nico Schlotterbeck został trafiony przez Torunarighę w walce o piłkę przy linii bocznej i potrzebował dłuższej pomocy medycznej, zanim wrócił na boisko. Mecz toczył się dalej w podobnym rytmie – Borussia dominowała w posiadaniu, natomiast Hamburg konsekwentnie bronił dostępu do własnej bramki, skutecznie zamykając przestrzenie.
Przełom nastąpił po stałym fragmencie gry. Po wybiciu rzutu rożnego Julian Ryerson oddał strzał, który został zablokowany, ale piłka trafiła do Pascala Großa. Ten dośrodkował w pole karne z prawej strony, Schlotterbeck zagrał w kierunku środka, a tam czekał Chukwuemeka – pewnym uderzeniem z około 13 metrów otworzył wynik meczu (64').
Hamburg nie zamierzał się poddać. Po błędzie Großa, Robert Glatzel stanął przed doskonałą szansą na wyrównanie, lecz Kobel popisał się znakomitą interwencją (77'). W końcówce Dortmund nadal naciskał, lecz nie wykorzystał wolnych przestrzeni w obronie HSV.
Sędzia czył siedem minut, a gospodarze ruszyli do desperackiego ataku. W 96. minucie strzał Jean-Luc Dompé został zablokowany, ale po chwili Ransford-Yeboah Königsdörffer wykorzystał dośrodkowanie i głową zdobył gola na 1:1, zapewniając Hamburgu cenny remis.
HAMBURGER SV – BORUSSIA DORTMUND 1:1 (0:0)
Hamburger SV: Heuer Fernandes – Capaldo (89. Baldé), Vuskovic, Torunarigha (89. Ramos) – Gocholeishvili (74. Mikelbrencis), Lokonga, Remberg, Muheim – Philippe (74. Glatzel), Poulsen (62. Königsdörffer), Dompé
Borussia Dortmund: Kobel – Anton, Can, Schlotterbeck – Ryerson, Bellingham, Groß (90.+3 Sabitzer), Svensson – Beier (66. Adeyemi), Chukwuemeka (82. Nmecha) – Guirassy (90.+3 Anselmino)
Rezerwa: Peretz, Soumahoro, Meffert, Rössing-Lelesiit – Meyer, Couto, Bensebaini, Brandt, Fabio Silva
Gole: 0:1 Chukwuemeka (64., Schlotterbeck), 1:1 Königsdörffer (90.+7, Muheim)
Sędzia: Reichel (Sindelfingen), Żółte kartki: Poulsen – Adeyemi
Widzów: 57.000

Tylko piach, suchy piach, suchy...
Nie ma, nie ma wody na pustyni
A wielbłądy nie chcą dalej iść
Czołgać się już dłużej nie mam siły
O jak bardzo, bardzo chce się pić
Nasza karawana w piach się wciska
Tonie w niej jak stutonowa łódź
Nasz kapelmistrz patrzy na nas z bliska
Brudne włosy stoją mu jak drut
La-la, la-la-la, la-la, la-la-la…
La-la, la-la-la, la-la, la-la-la…
Mam nadzieję, że latem znajdzie się jeleń, który wyłoży te 50 baniek klauzuli Guirassy'ego. Nie mogę już powoli patrzeć na jego "dynamikę". Od tygodni wygląda na boisku, jak pacjent oddziału geriatrycznego. Wiecznie ślamazarny na tle rywali, nie potrafiący zrobić nic sensownego z rywalem u boku...
Ja osobiscie przestalem miec pretensje do trenerow w Dortmundzie, ostatni, po ktorym cisnalem to chyba byl Favre (co smieszniejsze gosc ze srednia punktow 2,01 w 110 meczach) w ciągu tych ostatnich lat w meczach zmienialbym moze 2-3 zawodnikow i tyle, w tym klubie nie ma kim grac, a wzmocnienia sa nie na zasadzie brakuje nam na ta i na ta pozycje, tylko ostatnio to sa totalnie losowi gracze, na byle jakiej pozycji, a tam gdzie kulejemy, to dalej kulejemy.
Brakuje nam dobrze wypracowanych schematów, ale i też dobrego trenera(co oni robią na treningach?). Kovać nie panuje nad tym. Nie potrafimy wykonać nawet rzutu wolnego z 20 m. W ostatnich meczach mieliśmy po prostu za dużo szczęścia, które opuściło nas dzisiaj w Hamburgu. Dlatego wcześniej nie było widać, że kryzys w Dortmundzie już jest. Mamy 21 punktów i super, bo udało się przepchnąć mecze z Koeln i Augsburgiem po 1:0. Bez tego mielibyśmy tyle samo punktów co rok temu z Sahinem. Następne mecze ze Stuttgartem, Leverkusen i Hoffe potwierdzą tylko ten stan. Jesteśmy bez formy, a pozbycie się skrzydłowych było strzałem w kolano. Jaki trener do nas przyjdzie, chyba że Terzić. To jest całkiem możliwe. Wróci Sancho i jakoś będzie się kręcić...
No bo jak można wytłumaczyć fakt w którym machający łapami" odganiacz komarów" czyli Groß wychodzi w kolejnym meczu w podstawowym skladzie.
Podam wam jeden przykład .
Jeśli ktoś z was ma możliwość obejrzenia ponownie tego meczu zwróćcie uwagę co wyprawia Groß od 38 min do 38:40 po którym zawodnik Hamburga uderza głową w poprzeczkę.
Tych przykładów w tym meczu było więcej.
Ja to widzę większość z nas to widziała a trener uparcie trzyma tego drewniaka.
Moim zdaniem coś złego zaczęło się dziacl w szatni.
Od kilku meczy widać brak chemii między samymi zawodnikami jak i częścią zawodników a trenerem.
Coś się zadziało po meczu z karnym kiedy to trener skakał i darł pysk żeby Guirassy oddał piłkę.
Oczywiście mogę się mylić, ale od kilku meczy tak zachowania zawodników jak i samego trenera jest co najmniej zastanawiające.
Od kilku już lat przed rozpoczęciem kolejnego sezonu człowiek się łudzi , że to en sezon, że to właśnie teraz.
I DUPA!
No co nam pozostaje narzekać i Kochać dalej mając nadzieję, ale jak to mówią NADZIEJA UMIERA OSTATNIA.
Pozdrawiam wszystkich i do uslyszenia po następnym meczu z nadzieją na lepsze humory.
To daje do myślenia pod kątem czy Nico Kovac tak naprawdę daje się lubić i czy jego metody są w pełni akceptowane przez piłkarzy.
Jesteśmy obecnie pod ścianą i najbliższe mecze pokażą w którym miejscu jesteśmy. Ja przypuszczam, że skończy się to nie za dobrze i pożegnamy Kovaca i co niektórych "grajków" tak "forowanych" przez niego. Mam tylko żal do działaczy , którzy dbając o swoje stołki udają, że tego nie widzą.
'''Niko był dla nas łutem szczęścia. Wykonuje bardzo, bardzo dobrą pracę, jest bardzo spokojny i mamy wyjątkowo dobre relacje - to zdecydowanie plus. Ale musi udowadniać swoją wartość co trzy dni, najlepiej zaczynając w tę sobotę w Hamburg''.
Jednak coś tu nie gra. Kovać był konfliktowy i nagle stał się gołąbkiem pokoju? Moim zdaniem trener musi mieć charyzmę, zdobywać zaufanie piłkarzy i być dla nich autorytetem. Granie na 1:0 i obrona wyniku w Hamburgu burzy to wszystko.
Jako kibic BVB oczekuję jakości na każdej pozycji. Trzymanie niektórych zawodników na boisku, a nawet w kadrze, obraża inteligencję kibiców.
Trener jest uparty jak osioł co do swojej gry i niektórych zawodników dlatego ciężko to widzę na przyszłość.
Ja tylko przypomnę że jego sposób na grę nie utożsamia się z BVB bo Dortmund zawsze grał miły dla oka i ofensywny futbol a nie granie na 1:0 i murowanie bramki!
J.P.D co ja piszę jesteśmy w czarnej du...
Druga sprawa to to że my już może nie mamy kim grać jak za Terzicia.
Skończyło się wypożyczenie Sancho, ale można go przecież zastąpić paralitykiem Beierem (serią on wygląda jakby coś z nim było nie tak), odszedł doświadczony Reus, zamiast niego mamy predatora z Temu, odszedł filar defensywy Hummels, został nam tylko jeden jakościowy obrońca a gramy na trzech.
Mamy dwa dobre wahadła, ok, ale kto gra między nimi? Gross to leszcz którego transferu nigdy nie rozumiałem, zwłaszcza że nie jest perspektywiczny ze względu na wiek. Sabitzer był świetny, ale po posadzeniu na ławce dopiero wraca do formy. Bellongham to nie pewna melodia przyszłości, czyli cały środek pola wisi na nmechy który siedzi na ławce do 80 minuty.
Guirassy jest bez formy (ogólnie jest jakiś kapryśny ze swoją formą, nie ma stałości), i w takiej sytuacji biorąc pod uwagę brak wartościowych zmian całą gra naszej drużyny rozbija się o Adeyemiego, Nmeche i Svennsona w ataku bo nie ma innych kreatorów w ofensywie, a pewność w obronie zapewnia tylko Schlotterbeck, Ryerson i Nmecha (i w pewnym stopniu Svensson, ma braki ale ma też czas na rozwój).
Kadrowo wyglądamy jak Gladbach z lat 18-20.
Dużo ludzi pisało czemu Chukwuemeka nie gra od początku meczów. No to jak zagrał kilka ostatnich meczów od początku, to chyba mają odpowiedź. Piach i jeden przypadkowy gol z HSV.