Borussia Dortmund nie zdołała przeciwstawić się Manchesterowi City, przegrywając 1:4 na Etihad Stadium. Choć początek spotkania zapowiadał wyrównane starcie, z czasem gospodarze całkowicie przejęli kontrolę. Po meczu zawodnicy i trener BVB ocenili występ drużyny, przyznając że porażka była w pełni zasłużona.
Niko Kovac: – Zaczęliśmy dobrze, potem byliśmy zbyt bierni i straciliśmy trzy gole zza pola karnego. To była zasłużona porażka, nawet jeśli wynik był o jedną bramkę za wysoki. Z drugiej strony, po drugiej stronie boiska widać było wysoki poziom gry. Różnica była dziś widoczna – podania Manchesteru City były o wiele czystsze niż nasze. Pod względem precyzji i dokładności byli dziś od nas lepsi, dlatego wynieśli z tego meczu znacznie więcej. Chcieliśmy grać skrzydłami, bo środek pola był bardzo zwarty. Chwilami radziliśmy sobie nieźle, ale mogło być lepiej. Nie jesteśmy jeszcze na poziomie tej drużyny, ale chcemy być w tym miejscu i dlatego musimy się poprawiać każdego dnia. Gdyby ktoś przed startem powiedział mi, że po czterech meczach będziemy mieli siedem punktów, nie byłbym niezadowolony.
Gregor Kobel: – Były momenty, w których graliśmy dobrze. Pierwsze 15 minut było udane, ale potem to nie wystarczyło. Po pierwszym golu zanotowaliśmy kryzys, którego nie rozumiem. Do tego momentu graliśmy solidnie. Później rywale mieli mnóstwo okazji i całkowicie przejęli kontrolę. Cztery gole to za dużo, bo nie graliśmy aż tak źle, ale momentami byliśmy po prostu zbyt słabi.
Waldemar Anton: – Pierwsze 15 minut wyglądało dobrze, lecz potem popełnialiśmy zbyt wiele błędów w ostatniej tercji boiska. City pokazało, że potrafi strzelać z każdej pozycji. W drugiej połowie staraliśmy się zwiększyć intensywność, co przyniosło efekt. Utrzymywaliśmy otwartą grę i nawet przy wyniku 1:3 mieliśmy szansę na kontaktowego gola. Ostatecznie straciliśmy jednak o jedną bramkę za dużo.
Nico Schlotterbeck: – Przez kwadrans graliśmy dobrze, a potem pozwoliliśmy Manchesterowi City na wszystko przez kolejne 20 minut. Chwilami całkowicie nas zdominowali. Po przerwie wyglądaliśmy lepiej, ale straciliśmy trzeciego gola. Przy 1:3 mieliśmy jeszcze dobrą okazję, gdy Carney Chukwuemeka spóźnił się o ułamek sekundy. Gdybyśmy wtedy zdobyli bramkę, może coś dałoby się uratować. Mimo to trzeba powiedzieć jasno – zasłużyliśmy na porażkę, bo nie byliśmy wystarczająco dobrzy.
