Borussia Dortmund zainwestowała latem 30 milionów euro w Jobe'a Bellinghama. Aby inwestycja przyniosła oczekiwane efekty, w rozwój 20-letniego pomocnika zaangażowało się kilka kluczowych osób w klubie.
Jak informuje Bild, dyrektor sportowy Sebastian Kehl, dyrektor zarządzający Lars Ricken oraz trener Niko Kovac wielokrotnie rozmawiali z młodym Anglikiem, oferując mu wsparcie i wskazówki dotyczące rozwoju.
Główne przesłanie kierowane do zawodnika było jedno – Bellingham, choć ambitny i zdeterminowany, nie powinien nakładać na siebie nadmiernej presji. Początek sezonu był dla niego trudny: Często rozpoczynał mecze na ławce rezerwowych, a w mediach pojawiały się spekulacje o możliwym odejściu z BVB. Z czasem jednak sytuacja zaczęła się poprawiać, a ewentualny transfer nie jest już tematem rozmów w klubie.
Według informacji Bilda, Niko Kovac uważa dziś, że Bellingham prezentuje poziom zbliżony do innych defensywnych pomocników – Felixa Nmechy, Pascala Großa i Marcela Sabitzera. To spójne z podejściem trenera, który w ostatnich tygodniach rotuje składem, dając szansę każdemu zawodnikowi.
Bellingham ma obecnie realne szanse na miejsce w wyjściowej jedenastce na środowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi City.
