Borussia Dortmund wygrała swój trzeci mecz w ciągu siedmiu dni i pokonała na wyjeździe FC Augsburg 1:0 (1:0).
Borussia Dortmund od początku spotkania starała się kontrolować przebieg gry, utrzymując się długo przy piłce. Jednak tempo akcji było zbyt wolne, a dokładność podań pozostawiała wiele do życzenia. Taki styl gry pozwalał Augsburgowi skutecznie dezorganizować ustawienie rywali i odzyskiwać kontrolę w kluczowych momentach.
Przez pierwsze pół godziny na boisku panował względny spokój – żadna ze stron nie potrafiła stworzyć realnego zagrożenia. Dopiero w końcówce pierwszej połowy FCA nabrał pewności siebie, a Borussia, zmęczona serią czterech meczów w jedenaście dni, zaczęła powoli się ożywiać.
W 37. minucie goście objęli prowadzenie po pierwszym celnym strzale na bramkę. Akcja zaczęła się od pionowego podania Waldemara Antona – Chrislain Matsima próbował głową odegrać piłkę do kolegi z zespołu, ale ta odbiła się od Han-Noaha Massengo i trafiła prosto pod nogi Serhou Guirassy’ego. Napastnik BVB nie zmarnował okazji i precyzyjnym strzałem z ośmiu metrów z prawej strony pokonał bramkarza Augsburga.
Chwilę później, po pierwszym rzucie rożnym dla gospodarzy, piłka trafiła do Antona, który został jednak zaskoczony i nie zdołał skierować jej do siatki (43').
Po przerwie gospodarze wyszli na murawę z nową energią, podczas gdy Borussia nadal miała problemy z dokładnością podań, choć nadrabiała ambicją i walką o każdy centymetr boiska.
W 60. minucie trener Kovac przeprowadził pierwsze zmiany – Jobe Bellingham i Daniel Svensson zastąpili Felixa Nmechę i Carney'a Chukwuemekę. Maximilian Beier przesunął się na lewe skrzydło, a Julian Brandt operował po prawej stronie. W 70. minucie Bellingham naprawił swój wcześniejszy błąd, gdy w kluczowym momencie zatrzymał Elvisa Rexhbecaja, uniemożliwiając Augsburgowi wyrównanie.
W miarę upływu czasu gospodarze coraz bardziej dominowali, prezentując zdecydowanie i odwagę w chaotycznym meczu, w którym posiadanie piłki przechodziło z jednej strony na drugą. Dopiero w końcówce Borussia zdołała odciążyć defensywę i przenieść grę na połowę przeciwnika.
W ósmej minucie doliczonego czasu Augsburg wywalczył jeszcze jeden rzut rożny, po którym rozpoczął groźny kontratak. Karima Adeyemiego, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz jego strzał został zatrzymany przez czujnego Matsimę.
FC AUGSBURG – BORUSSIA DORTMUND 0:1 (0:1)
FC Augsburg: Dahmen – Banks, Matsima, K. Schlotterbeck – Fellhauer (81. Tietz), Massengo (63. Kade), Rexhbecaj, Giannoulis (76. Gharbi) – Rieder, Claude-Maurice (81. Essende) – Kömür (63. Saad)
Borussia Dortmund: Kobel – Anselmino, Anton, Bensebaini – Couto (74. Ryerson), Groß, Nmecha (62. Bellingham), Beier (74. Sabitzer) – Chukwuemeka (62. Svensson), Brandt (90.+5 Adeyemi) – Guirassy
Rezerwa: Labrovic, Wolf, Zesiger, Jakic – Meyer, Özcan, Fabio Silva, Can
Gol: 0:1 Guirassy (37.)
Sędzia: Stieler (Sölden/Schwarzwald), Żółte kartki: Kobel – Rexhbecaj, Giannoulis, Rieder, Tietz
Widzówr: 30.660

Szacunek za walkę i dowiezienie tych trzech punktów, ale z taką taktyką, tak zawsze nie będzie. Pokłony dla Kovaća za to, że wszyscy są zdrowi, bo w dużej mierze to jego zasługa. Jednak Niko powinien wyselekcjonować pierwszą jedenastkę i nią grać, w przeciwnym razie takie pojedynki z trochę lepszymi drużynami będziemy przegrywać.
Teraz czas na MC, myślę że w środę nagle wszyscy cudownie odżyją pomimo długiej podróży do Manchesteru!!! LM w wykonaniu BVB to inna bajka.