Borussia Dortmund awansowała do III rundy Pucharu Niemiec po dramatycznym meczu. BVB pokonało Eintracht Frankfurt 4:2 w rzutach karnych. Po 120 minutach utrzymywał się wynik 1:1 (1:0, 1:1). Gregor Kobel okazał się bohaterem w serii rzutów karnych.
Borussia Dortmund od początku spotkania przejęła inicjatywę i często gościła na połowie Eintrachtu Frankfurt. Pierwszą okazję stworzył Nico Schlotterbeck, który zagrał skośne podanie do Juliana Ryersona, a ten dośrodkował do Karima Adeyemiego, jednak jego uderzenie minimalnie minęło lewy słupek bramki. Chwilę później gospodarze objęli prowadzenie. Po długim podaniu Robina Kocha, Daniel Svensson próbował zagrać piłkę głową do środka pola, ale ta trafiła pod nogi Mario Götze, a ten natychmiast odegrał do Ansgara Knauffa, który zachował zimną krew przed Gregorem Kobelem i precyzyjnie trafił w prawy róg – było 1:0 dla Eintrachtu.
Czarno-żółci nie zrazili się szybkim golem i kontynuowali ofensywne podejście. Gra Borussii była uporządkowana, drużyna wysoko wywierała presję i wygrywała większość pojedynków. Szczególnie dobrze prezentował się Aarón Anselmino, imponując zaangażowaniem i determinacją. Brakowało jedynie dokładności w ostatnim podaniu, które mogłoby otworzyć drogę do bramki gospodarzy.
Po przerwie BVB szybko doprowadziło do wyrównania. Po akcji z lewej strony Jobe Bellingham zagrał długą piłkę do Ryersona, który idealnie dograł na dalszy słupek. Julian Brandt wybiegł zza pleców obrońców i precyzyjnie trafił na 1:1. Zespół z Dortmundu kontrolował grę w tym fragmencie spotkania. W 58. minucie Marcel Sabitzer przebiegł z piłką prawą flanką i zagrał do Adeyemiego, jednak ten nie zdołał minąć Kocha w polu karnym.
Po godzinie gry tempo ponownie wzrosło. Knauff oddał mocny strzał, który zmusił Kobela do interwencji. Na niecały kwadrans przed końcem Niko Kovac wprowadził Serhou Guirassy’ego, sygnalizując chęć rozstrzygnięcia meczu przed końcem regulaminowego czasu. W 80. minucie Ritsu Doan trafił w poprzeczkę, a chwilę później Can Uzun uderzył celnie, lecz Kobel był na posterunku. Eintracht zyskiwał coraz więcej przestrzeni, jednak w końcówce to rezerwowy Fabio Silva mógł dać Dortmundowi prowadzenie – jego strzał w doliczonym czasie gry obronił Zetterer. Mecz zakończył się remisem i przeszedł do dogrywki.
W dodatkowym czasie gry emocje nie opadły. Kobel obronił groźne uderzenie Farèsa Chaibiego, a chwilę później Guirassy próbował efektownej przewrotki. Frankfurt miał przewagę w strzałach 17:10, a zawodnicy Borussii, zwłaszcza Svensson i Ryerson, zaczęli odczuwać zmęczenie. W 115. minucie Jonathan Burkardt trafił do siatki po rzucie wolnym, ale gol został anulowany z powodu spalonego. W 117. minucie Schlotterbeck spróbował szczęścia z dystansu, lecz Zetterer ponownie obronił.
O wyniku zadecydowały rzuty karne. Fabio Silva i Felix Nmecha wykorzystali swoje próby, a Kobel obronił decydujący strzał Chaibiego. Borussia Dortmund zwyciężyła serię 4:2 i awansowała dalej. Po końcowym gwizdku zapanowała euforia – to był wieczór pełen emocji, walki i dramaturgii.
EINTRACHT FRANKFURT – BORUSSIA DORTMUND 2:4 (1:0, 1:1) po karnych
Eintr. Frankfurt: Zetterer – Kristensen, Koch, Theate – Doan, Chaibi, Larsson (73. Skhiri), Brown – Götze (73. Uzun), Knauff (89. Bahoya, 120. Batshuayi) – Burkardt
Bor. Dortmund: Kobel – Anselmino (46. Süle), Anton, Schlotterbeck – Ryerson, Sabitzer (91. Nmecha), Bellingham, Svensson – Adeyemi (77. Guirassy), Brandt (91. Chukwuemeka) – Beier (84. Fabio Silva)
Rezerwa: Kaua Santos, Amenda, Collins, Dahoud, Wahi – Meyer, Couto, Groß, Özcan
Gole: 1:0 Knauff (7., Götze), 1:1 Brandt (48., Ryerson)
Sędzia: Jablonski (Brema), Żółte kartki: Chaibi – Anselmino, Süle, Fabio Silva
Widzów: 59.300

Od meczu z Lipskiem kovac jest jakiś podmieniony i zaczynać sabotować każdy następny mecz.
Facet nie potrafi ułożyć najlepszego składu z dostępnych zawodników. Do tego brak pomysłu na grę i straszne zmęczenie zawodników w każdym meczu.
Pobudka zawodnicy i trener!!!
W pierwszej połówce dobrze grał Adeyemi, ale to nie starczyło chociaż na jednego gola. Na pochwałę zasłużył też Anselmino. Ten chłopak ma ''papiery na granie''. Po raz kolejny pokazał, że może być w pierwszej jedenastce BVB. Jeszcze trochę praktyki i Sule będzie mógł spokojnie odejść z Dortmundu. Problemem może tylko okazać się cena jaką zażąda Chelsea za Anselmino, ponieważ on jest tylko wypożyczony do końca sezonu.
Największym rozczarowaniem meczu był dzisiaj po raz n-ty Beier, oraz jego mentor Kovać. Niko jest po prostu zauroczony grą Maxiego. Nie mam innego wytłumaczenia na to.
Co można zrobić, gdy trener nie reaguje na wydarzenia boiskowe. Myślicie, że Ricken, Sammer lub Kehl(legendy BVB) nie widzą, co się dzieje. Że będą chwalili w nieskończoność Beiera? Dziwna sytuacja i jak długo to może jeszcze potrwać.
Jest awans do następnej rundy, tylko to się liczy???