Pomimo młodego wieku, Youssoufa Moukoko ma już za sobą długą ścieżkę kariery – od rekordzisty w juniorskich drużynach Borussii Dortmund po zawodnika, który wciąż szuka swojego miejsca w profesjonalnym futbolu. W szczerym wywiadzie napastnik opowiada o swoich doświadczeniach, błędach i naukach wyniesionych z ostatnich lat.
W akademii Borussii Dortmund Moukoko bił kolejne rekordy strzeleckie, jednak przełom w seniorskiej piłce nie przyszedł tak szybko, jak oczekiwano.
– W profesjonalnej piłce nie chodzi o człowieczeństwo. Sukces jest najważniejszy, a każdy walczy o swoje miejsce. Moje ciało nie było gotowe na grę na najwyższym poziomie – przyznał zawodnik w rozmowie z Kickerem.
W 2024 roku młody napastnik został wypożyczony do OGC Nice: – Wielu tego nie zrozumie, ale pobyt w Nicei był najlepszym, co mogło mnie spotkać – podkreśla Moukoko. Podczas gry na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie miał udział przy pięciu bramkach w 22 meczach, nauczył się cierpliwości, panowania nad emocjami i odpowiedzialności za własne błędy.
– W Dortmundzie myślałem, że jeśli nie gram, to zawsze wina trenera. W Nice nauczyłem się, że najpierw trzeba spojrzeć na siebie, zanim zacznie się szukać winy u innych – dodaje.
Po zakończeniu wypożyczenia kilka klubów Bundesligi chciało dać mu kolejną szansę, jednak Moukoko podjął odważną decyzję: – Chciałem odejść. Potrzebowałem nowego początku.
Latem 2024 roku przeszedł z Borussii Dortmund do FC Kopenhaga za pięć milionów euro. Początki w nowym klubie nie były łatwe – zwłaszcza po słabszym występie w meczu Ligi Mistrzów z Karabachem (0:2).
– Jestem swoim największym krytykiem. Wiem, że to nie był mój poziom. Ale z tego wyjdę, wiem to. Najważniejsze, żebyśmy odnosili sukcesy jako drużyna – powiedział zawodnik.
– Przez dwa lata rzadko grałem pełne 90 minut. Teraz granie co trzy dni to dla mnie ogromne wyzwanie. Wiem jednak, że pomogę tej drużynie – podsumował Moukoko, który już we wtorek o godzinie 21:00 zmierzy się z dawnym klubem, Borussią Dortmund w spotkaniu Ligi Mistrzów w Kopenhadze.
