Po ostatnim gwizdku nikt nie miał wątpliwości – Borussia Dortmund znacząco poprawiła swoją grę po przerwie, mimo że ostatecznie przegrała z Bayernem Monachium 1:2. W drugiej połowie zespół z Dortmundu zagrał z większym zaangażowaniem, dynamiką i odwagą.
Dyrektor sportowy BVB, Sebastian Kehl, nie ukrywał, że pierwsza połowa w wykonaniu drużyny z Dortmundu była rozczarowująca: – W pierwszej połowie nie prezentowaliśmy się najlepiej; graliśmy słabo. Wiele rzeczy poszło nie tak, mieliśmy problemy z ustawieniem i mogliśmy stracić więcej bramek. Po przerwie wyglądało to zupełnie inaczej – zagraliśmy z dużo większą energią. Zmiany dały nam lepszą kontrolę nad meczem, zarówno w ataku, jak i w defensywie. Byliśmy aktywniejsi i mieliśmy kilka dobrych okazji. Myślę, że zasłużyliśmy przynajmniej na punkt, ale ostatecznie zabrakło nam czasu – podsumował Kehl.
Trener Niko Kovac, chwalił widowisko, ale zauważył też niedociągnięcia swojego zespołu: – Myślę, że kibice oglądali dziś dobre spotkanie. Szkoda, że nie udało nam się doprowadzić do wyniku 2:2. W pierwszej połowie nie byliśmy wystarczająco agresywni, choć chcieliśmy zachować zwartą formację. Harry Kane grał bardzo głęboko, co sprawiło nam trochę problemów. Po przerwie byliśmy bardziej dynamiczni i pewniejsi siebie – ocenił Kovac.
Obrońca Borussii, Nico Schlotterbeck, zwrócił uwagę na brak odwagi w pierwszej części spotkania: – Aby zwyciężyć w Monachium, trzeba grać odważnie i z impetem. W pierwszej połowie zupełnie nam tego brakowało. Po przerwie byliśmy lepsi, momentami nawet dominowaliśmy nad Bayernem, ale to za mało, aby wygrać z tak klasowym rywalem – powiedział Schlotterbeck.
Pascal Groß zauważył wyraźną różnicę między grą przed i po przerwie: – Chcieliśmy atakować za linią obrony, szukając drugich piłek. W drugiej połowie byliśmy odważniejsi, pressing działał lepiej, a my mieliśmy swoje okazje. Mogliśmy nawet wyrównać przed drugim golem Bayernu. To były dwa zupełnie inne mecze w jednym spotkaniu – stwierdził pomocnik.
Bramkarz BVB, Gregor Kobel, podkreślił, że w drugiej połowie drużyna wróciła do swojego stylu gry: – Po przerwie realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy: graliśmy odważnie, szukaliśmy piłki, staraliśmy się narzucić własny rytm. Wtedy zobaczyliśmy, jak dobrą drużyną potrafimy być. W drugiej połowie byliśmy lepsi, ale trzeba jasno powiedzieć – pierwsza część była po prostu słaba. Nie mogliśmy znaleźć przestrzeni, brakowało ruchu i opcji podań. Po przerwie to był inny mecz i myślę, że wynik mógł się jeszcze odwrócić – ocenił Kobel.

też mam takie wrażenie.