Borussia Dortmund intensywnie zabiega o przedłużenie umowy z Nico Schlotterbeckiem, jednak zawodnik doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej silnej pozycji negocjacyjnej.
– Nie sądzę, żebym tak szybko przedłużył kontrakt, ale będziemy rozmawiać. Usiądę z Sebastianem Kehlem, opracujemy plan, a potem zobaczymy, co z tego wyniknie – powiedział niedawno 25-letni obrońca, sugerując, że chce dokładnie przemyśleć swoją przyszłość.
Schlotterbeck oczekuje nie tylko sportowego rozwoju Borussii Dortmund, ale również znacznej podwyżki wynagrodzenia. Jak informuje Bild, piłkarz domaga się co najmniej 10 milionów euro rocznej pensji gwarantowanej. Klub z Zagłębia Ruhry może mieć na to środki, zwłaszcza że kontrakt Niklasa Süle zbliża się do końca i jego odejście mogłoby odciążyć budżet płacowy.
Mimo to nie należy spodziewać się szybkiego porozumienia. Schlotterbeck ma świadomość, że jego dobra forma i rosnąca wartość rynkowa przyciągają uwagę największych europejskich klubów. Na liście potencjalnych zainteresowanych znajdują się Bayern Monachium i Real Madryt.
Kluczowe może okazać się to, co wydarzy się w przypadku Dayota Upamecano. Zarówno Real, jak i Bayern, gdzie obecnie gra Francuz zabiegają o jego podpis, a ten oczekuje wysokiej premii za parafowanie kontraktu. Jeśli któremuś z klubów nie uda się spełnić jego żądań finansowych, wtedy Schlotterbeck może stać się głównym celem transferowym.
