Druga kadencja Svena Mislintata w Borussii Dortmund zakończyła się szybciej, niż można było się spodziewać. Były dyrektor techniczny klubu, nazywany niegdyś diamentowym okiem, po raz pierwszy szerzej odniósł się do zarzutów, które pojawiły się po jego odejściu.
W lutym ubiegłego roku 52-letni Mislintat został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska dyrektora technicznego Borussii Dortmund po zaledwie kilku miesiącach pracy. Jego odejście było wynikiem sporów o kompetencje i władztwo w klubie – między innymi z dyrektorem sportowym Sebastianem Kehlem oraz dyrektorem zarządzającym Larsem Rickenem. Wcześniej Niemiec nie zdołał poprawić swojej reputacji podczas krótkiego epizodu w Ajaksie Amsterdam, gdzie pełnił funkcję dyrektora sportowego od maja do września 2023 roku.
– Nie zgadzam się z tym – mówił Mislintat w rozmowie z Kickerem, odnosząc się do zarzutów o destrukcyjne podejście w miejscach, w których pracował.
– Ale z pewnością prawdą jest, że jestem bardzo otwarty na dyskusję i mam zdecydowane zdanie. Nie osiąga się szczytowej wydajności w strefie komfortu.
Były dyrektor techniczny BVB przyznał, że napięcia z Kehlem miały wpływ na jego odejście: – Często mówiono, że koniecznie chciałem zostać dyrektorem sportowym. To nieprawda. Stanowisko dyrektora technicznego uważałem za bardzo odpowiednie i świadomie je wybrałem. Nadal wierzę, że przy lepszym początku moglibyśmy razem dać radę.
Jak dodaje, jego współpraca z Kehlem nie przebiegała zgodnie z oczekiwaniami: – Współpraca nie ułożyła się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Musimy to przyznać i wyciągnąć z tego wnioski, aby w przyszłości nie znaleźć się w podobnej sytuacji. Sebastian i ja bardzo się różnimy, bez zamiaru osądzania.
Mislintat podkreśla, że nigdy nie przekroczył swoich uprawnień: – Zawsze przestrzegałem umowy o pracę i słuchałem poleceń moich przełożonych – Larsa Rickena oraz Akiego Watzkego.
Pomimo napięć, Borussia Dortmund wciąż zajmuje szczególne miejsce w jego życiu: – Urodziłem się w Dortmundzie. BVB było, jest i pozostanie moim klubem. Jestem niezmiernie wdzięczny, zwłaszcza Michaelowi Zorcowi i Jürgenowi Kloppowi, którzy obdarzyli mnie ogromnym zaufaniem. Jak dodaje, praca dla Borussii była dla niego zaszczytem.
Po rozwiązaniu kontraktu w sierpniu, Mislintat może już podjąć nowe wyzwanie zawodowe: – Cieszę się czasem spędzonym z rodziną i przyjaciółmi, ale jednocześnie inwestuję w swój rozwój. Nie planuję wcześniejszej emerytury. Właściwe rzeczy przyjdą w odpowiednim momencie.
Mislintat nie wyklucza też pracy w mniejszym klubie: – Jestem całkowicie otwarty. Nie musi to być klub z czołówki ani z ogromnym budżetem. Lubię pracować w oparciu o wiedzę i koncepcję. Taki projekt mógłby być nawet wyzwaniem na resztę mojej kariery. Nie ma nic lepszego niż wspólny, ciągły rozwój.

Z Kloppem i Zorciem zrobili w BVB coś naprawdę niesamowitego w tamtym czasie i ciężko stwierdzić jak by było teraz gdyby u władz w naszym klubie byli inni ludzie, bo nie oszukujmy się ale przynajmniej póki co Kehl i reszta mają więcej wtop niż pozytywów.. a sytuację starają się ratować strażacy tacy jak np Kovac ale prawda jest taka,że na papierze mamy najsłabszą kadrę od lat (a to zasługa między innymi Kehla) - czego paradoksalnie nie wskazują wyniki osiągane przez BVB teraz, no ale to w głównej mierze zasługa Kovaca ,że wyciska z tego składu 150% - dlatego tym bardziej jestem ciekaw jak by to wyglądało gdyby Mislintat miał większą władzę u nas i innych przełożonych ;) ale to gdybanie, póki co odbija się od każdego klubu więc może być i tak ,że po sukcesach w BVB trochę sodówka odbiła.. ale tak jak wspomniałem to jest gdybanie i nikt nigdy się nie dowie naprawdę jak to z nim wyglądało :)