Borussia Dortmund zapewniła sobie miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów, przynajmniej do niedzielnego wieczoru: Dzięki zwycięstwu 4:0 (1:0) nad VfL Wolfsburg, BVB wyprzedziło Lipsk, a także – przynajmniej na 23 godziny Freiburg i obecnie zajmuje czwarte miejsce.
Borussia Dortmund rozpoczęła spotkanie z Wolfsburgiem pod wyraźną presją, ale to właśnie ona jako pierwsza objęła prowadzenie. Już w trzeciej minucie Niklas Süle zagrał piłkę ze skrzydła w stronę środka pola. Julian Brandt próbował ją opanować, jednak futbolówka przemknęła dalej, mijając zaskoczonego Denisa Vavro. Na granicy pola karnego dopadł do niej Serhou Guirassy, który bez pośpiechu ustawił się do strzału i pewnie trafił w prawy dolny róg bramki z jedenastu metrów – Borussia prowadziła 1:0.
W kolejnych minutach Wolfsburg przejął inicjatywę. Między dziesiątą a dwudziestą piątą minutą to goście byli aktywniejsi, a Borussia popełniała błędy w defensywie. Patrick Wimmer uderzał z ostrego kąta, a Skov Olsen próbował szczęścia głową – bez powodzenia. BVB odzyskało kontrolę dopiero po dwóch kwadransach. Po dośrodkowaniu Ramy'ego Bensebainiego, Brandt miał kolejną okazję, jednak jego strzał z linii końcowej został sparowany przez Grabarę na rzut rożny.
Prowadzenie 1:0 do przerwy było zasłużone, ale niewystarczające, by zapewnić spokój. Borussia potrzebowała konkretów w ofensywie, których do tej pory brakowało. W drugiej połowie to ponownie Guirassy dał sygnał do ataku – w 53. minucie oddał groźny strzał po centrze Juliana Ryersona. Wolfsburg długo bronił się dzielnie, ale ich defensywa w końcu pękła.
Kluczowy moment przyszedł w 59. minucie, gdy Ryerson przejął piłkę na własnej połowie. W błyskawicznej kontrze Brandt zagrał do Großa, który przedarł się w pole karne, ograł trzech rywali i dograł do środka. Tam Guirassy z półobrotu wpakował piłkę do siatki – 2:0.
Od tego momentu Borussia nabrała rozpędu. Wysoki pressing Felixa Nmechy zaowocował trzecim golem w 69. minucie. Karim Adeyemi, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, przyjął piłkę od Bensebainiego, ograł dwóch rywali i huknął nie do obrony.
Cztery minuty później ten sam duet ponownie dał o sobie znać. Bensebaini zagrał na lewe skrzydło do Adeyemiego, który po szybkiej wymianie podań z Brandtem ustawił piłkę do strzału i podwyższył na 4:0. W końcówce spotkania Julien Duranville mógł jeszcze dołożyć piąte trafienie, lecz jego strzał zatrzymał Kamil Grabara.
BORUSSIA DORTMUND – VFL WOLFSBURG 4:0 (1:0)
Borussia Dortmund: Kobel – Süle, Anton, Bensebaini – Ryerson, Groß (82. Sabitzer), F. Nmecha (76. Can), Svensson – Brandt (76. Duranville), Gittens (67. Adeyemi) – Guirassy (82. Chukwuemeka)
VfL Wolfsburg: Grabara – Fischer (76. Roerslev), Vavro (76. Odogu), Koulierakis, Maehle – Vranckx –Dardai, Wimmer (70. Majer) – Skov Olsen, Tiago Tomas (70. Amoura), L. Nmecha (70. Wind)
Rezerwa: Meyer, Couto, Özcan, Reyna – Pervan, Gerhardt, Kaminski, Behrens
Gole: 1:0 Guirassy (3., Süle), 2:0 Guirassy (59., Groß), 3:0 Adeyemi (69., Bensebaini), 4:0 Adeyemi (73., Brandt)
Sędzia: Dr. Brych (Monachium), Żółte kartki: – Fischer
Widzów: 81.365

Jesteśmy coraz bliżej awansu, a do jutra nawet na czwartym miejscu. Przez wiele minut byłem wkurzony na Kovaca, na jego taktykę, na brak przyciśnięcia Wilków, żeby ich dobić. Okazało się jednak, że taktyka BVB wypaliła w 100%. Zagraliśmy nawet na zero z tyłu!
Sądzę, że przy Kovacu będziemy musieli się przyzwyczaić do takiej mało atrakcyjnej gry. Całe szczęście mamy Karima. On pokazał magię, za co kocha się piłkę nożną.
Jedziemy dalej, jeszcze 2 finały.
Szybko zdobyta bramka i póżniej długo nic. Mecz odmieniła druga bramka i genialne wejście Adeyemiego. Na plus także to, że kolejne zmiany wnosiły ożywienie i do samego końca działo się na boisku. Cieszy również fakt, że wielu zawodników na koniec sezonu odzyskała moc. Na wyrażny minus dzisiaj gra Gittensa, który wyrażnie jest pod formą i nie zasługuje na grę w podstawie. Gramy dalej.
co sądzisz o taktyce Kovaca w dzisiejszym meczu?
Chyba jednak w BVB wartości komercyjne mają nadal wyższy priorytet od sportowych.
Taktyka Kovaca na wczorajszy mecz. - trudno powiedzieć ,bo piłkarze na pewno jej nie realizowali, a przynajmniej w pierwszej połowie. Ustawienie na boisku poszczególnych graczy było dobre i w dobrym momencie były zmiany. W trakcie meczu ,a przynajmniej do strzelenia drugiego gola zastanawiałem się co my gramy, bo przestojów w grze było bardzo dużo i wynik był na ostrzu brzytwy. Skończyło się jednak szczęśliwie ale myślę, że ta druga bramka była przełomem, a póżniej pokaz finezji i siły u Adeyemiego /był z jakichś powodów mocno zmotywowany/ dopełniły reszty. Podsumowując na Wilki taka gra wystarczyła. Na silniejszego mogło by nie wystarczyć. Dobrze, że wczoraj klasę pokazali Anton i Kobel, bo błędy w obronie były .
Nie dało się tego oglądać po prostu. Zastanawiałem się, czy to było zamierzone czekanie na błąd Wilków? Oddali im piłkę i tyle miejsca. Lepsza drużyna wykorzystałaby to momentalnie.
Teraz operacja LEVERKUSEN!!!
Guirassy to już jest seryjny killer i ta jego technika użytkowa może imponować, no i Adeyemi świetna zmiana, a także bardzo dobry mecz brandta który dyrygowal gra Dortmundu.
Brawo bvb, uratować tak słaby sezon to sztuka.
Dzisiejszy występ to katastrofa żadnej kiwki.Szkoda że obniżył loty (może to spadek formy na koniec sezonu!.)
zwróciliście uwagę jak Kovac reagował przy lini .