Borussia Dortmund pokonała Barcelonę 3:1 w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Podopieczni Niko Kovaca żegnają się jednak z rozgrywkami po porażce 0:4 w pierwszym meczu.
Od pierwszych minut spotkania Czarno-Żółci pokazali pełne zaangażowanie i determinację w dążeniu do osiągnięcia prowadzenia. Już w czwartej minucie Karim Adeyemi ruszył dynamicznie w kierunku pola karnego. Pau Cubarsi zdołał jedynie lekko przeciąć płaskie dośrodkowanie, co pozwoliło Serhou Guirassiemu oddać strzał z czubka stopy – Wojciech Szczęsny był jednak na posterunku. Chwilę później Daniel Svensson miał swoją okazję, lecz zabrakło mu precyzji przy strzale z 16 metrów.
W dziewiątej minucie sytuacja w polu karnym Barcelony zrobiła się wyjątkowo napięta. Guirassy minimalnie spudłował, Yan Couto został zatrzymany po zderzeniu z Ferminem Lópezem, a dośrodkowanie Pascala Großa po podaniu Adeyemiego skutecznie przeciął Szczęsny. Chwilę później sędzia Maurizio Mariani wskazał na wapno, a Guirassy pewnie wykorzystał rzut karny, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 1:0.
W 16. minucie Groß i Guirassy przeprowadzili kolejną groźną akcję, jednak została ona przerwana przez sędziego, który zasygnalizował spalonego. Pięć minut później Ramy Bensebaini uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, lecz Szczęsny znów był bezbłędny. Dziesięć minut później Maximilian Beier oddał podobny strzał po wrzutce z rzutu wolnego – również bez efektu bramkowego. W 37. minucie Adeyemi miał okazję po podaniu za plecy obrońców, ale z ostrego kąta nie zdołał pokonać bramkarza.
Po przerwie Borussia szybko odzyskała inicjatywę. W 49. minucie Adeyemi ponownie przyspieszył lewym skrzydłem, Szczęsny obronił jego strzał, ale piłkę przejął Svensson. Ten błyskawicznie podał do Großa, którego potężne uderzenie także zostało sparowane. Następujący po tej akcji rzut rożny przyniósł drugą bramkę – Bensebaini wygrał pojedynek główkowy, zgrał piłkę do Guirassy'ego, a ten skierował ją do siatki.
Wydawało się, że BVB kontroluje wydarzenia, ale już pięć minut później Barcelona przeprowadziła akcję prawą stroną, zakończoną samobójczym trafieniem Bensebainiego. Goście odzyskali pewność siebie, a kibice nieco przycichli. Zmiana Pedriego wniosła nową energię do środka pola Blaugrany, co przełożyło się na lepszą organizację gry.
BVB jednak nie złożyło broni. Wprowadzenie Juliena Duranville’a i Giovanniego Reyny tchnęło nowe życie w ofensywę. Młody Belg w 76. minucie zatańczył z piłką na prawej flance, minął dwóch rywali i dograł ostro w pole karne. Ronald Araujo niefortunnie wybił piłkę pod nogi Guirassy'ego, który bez zawahania zdobył swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu.
Niedługo potem Borussia mogła przypieczętować zwycięstwo golem na 4:1. Po przejęciu piłki Groß zagrał do Juliana Brandta, który pokonał Szczęsnego, ale sędzia nie uznał gola z powodu pozycji spalonej.
BORUSSIA DORTMUND – FC BARCELONA 3:1 (1:0)
Bor. Dortmund: Kobel – Süle, Anton, Bensebaini – Couto (77. Brandt), Nmecha (64. Reyna), Groß, Svensson – Beier (64. Duranville), Adeyemi (77. Gittens) – Guirassy
FC Barcelona: Szczesny – Koundé, Araujo, Cubarsi, Martin – de Jong – Fermin (70. Garcia), Gavi (59. Pedri) – Yamal (70. Ferran Torres), Lewandowski (86. Dani Olmo), Raphinha
Rezerwa: Meyer, Lotka, Ryerson, Özcan, Mané, Kabar, Wätjen – Pena, Kochen, Christensen, Fort, Martinez, Pablo Torre, Fati, Pau Victor
Gole: 1:0 Guirassy (11., Rzut karny, Szczesny na Großie), 2:0 Guirassy (49., Bensebaini), 2:1 Bensebaini (54., Eigentor, Fermin), 3:1 Guirassy (76., Duranville)
Sędzia: Mariani (Włochy), Żółte kartki: Nmecha – de Jong
Widzów: 81.365

pożegnalny mecz z LM na dłużej nieokreślony czas wypadł fajnie. Duranville pokazał na co go stać, a inni... no dobra nie będę dzisiaj narzekał. 3:1 z Barceloną to jest szok!!! Może jeszcze będzie LE chociaż.
Trochę wspomnień: pierwszy raz w Barcelonie byłem w sierpniu 1992 roku. Zachwycił mnie wówczas klimat i Katalończycy, chociaż na 7 dni przeleżałem 4 w łóżku z gorączką(Klimaanlage w autokarze z Berlina).
No nic, zostało nam skupić się i walczyć do końca o 4 miejsce w lidze. Wszystko jest w zasięgu. Forza BVB!
Niestety samobój Bensy dał Barcelonie trochę tlenu i zamknął nam ten mecz.
Mimo wszystko, takich meczy chciałbym oglądać jak najwięcej.
Mam nadzieję, że to nie był jednorazowy występ. W Bundeslidze mamy jeszcze 5 kolejek, jakbyśmy tak wygrali wszystkie to byłoby pięknie bo na pewno byśmy grali jakieś puchary.
najgorsze może być to, że będą je miewali nadal. Niestety zawodnicy szybcy, dynamiczni wymagają odpowiedniego prowadzenia gdyż są bardziej niż ci wolniejsi narażeni na kontuzje mięśniowe.
1) nawet ten skład który mamy potrafi grac piękna dla oka piłkę może nie doskonała ale bardzo skuteczną,
2) Kovac to Sahina przewyższa o kilka półek trenerskich
3) wróciła stara dobra Sudtrubuhne z jajami. Wreszcie był doping wreszcie Lewy dostał po rajtkach za te kretyńskie uszka do pustej Sud w Covidzie. Chciał usłyszeć to usłyszał. Karma wróciła
Jak nie lubię Sahina tak mimo wszystko przez wzgląd na Piszcza trzymałem kciuki żeby ten projekt wypalił, wyszło jak wyszło i teraz trzeba cieszyć się tym co jest bo jak pisałem wcześniej klasowi trenerzy raczej prędko do BVB nie zawitają