Borussia Dortmund w pierwszej połowie sezonu zmagała się z licznymi kontuzjami, a Nuri Sahin często musiał eksperymentować, zwłaszcza w obronie. Zimą istnieje szansa na wzmocnienia, ale nie jest to proste.
Borussia Dortmund kończy rok 2024 z dobrymi nastrojami. W niedzielę BVB po raz pierwszy odniosło wyjazdowe zwycięstwo w Bundeslidze w tym sezonie, co oznacza, że przerwa zimowa będzie znacznie spokojniejsza, biorąc pod uwagę fakt, że ekipa z Westfalenstadion ma tylko dwa punkty straty do trzeciego miejsca.
Trener Nuri Sahin był zmuszony ponownie przeprowadzić eksperymenty w środku defensywy w meczu z Wolfsburgiem – Emre Can ponownie zaczął mecz jako środkowy obrońca, natomiast Pascal Groß grał na prawej stronie. Dwóch zawodników, którzy przed sezonem mieli zajmować zupełnie inne pozycje, musieli pomagać defensywie ze względu na liczne kontuzje.
– Jeśli coś zrobimy, musi to mieć sens ze sportowego i ekonomicznego punktu widzenia – powiedział dyrektor zarządzający ds. sportu, Lars Ricken, przedstawiając plany transferowe po zwycięstwie z Wilkami. Ricken podkreślił też, że BVB już latem dużo zainwestowało w drużynę, a było to około 80 milionów euro.
– Nie zrobimy nic szalonego. Szybko szukamy rozwiązań, ale musimy też uzyskać odpowiednią jakość, która gdzie indziej nie jest potrzebna, a która nas natychmiast wzmacnia. Stworzenie takiego profilu nie jest takie proste – stwierdził z kolei Sebastian Kehl.
Borussia ma do dyspozycji 10–15 milionów euro na zimowe transfery, jak podał w zeszłym tygodniu Bild.

Ricken i Kehl biorą przykład ze swojego guru i zaczynają chrzanić głupoty, których sam Watzke by się nie powstydził. I jeszcze ta radość z pierwszego w tym sezonie wyjazdowego zwycięstwa. Obraz nędzy i upadku.