Zatrzymanie Jadona Sachno jest obecnie jednym z priorytetów Borussii Dortmund. Na wypadek ewentualnego niepowodzenia, czarno-żółci pracują również nad planem B.
Borussia Dortmund chciałaby, aby Sancho podpisał długoterminową umowę z klubem, jednak transfer definitywny jest mało prawdopodobny ze względu na finansowe oczekiwania Manchesteru United.
Z Anglii docierają również wieści – między innymi, że Manchester United ponownie otwiera drzwi dla 24-latka. Jeśli Erik ten Hag opuściłby ekipę Czerwonych Diabłów, sam Sancho również mógłby być otwarty na powrót do United.
Jeżeli pozyskanie Sancho okazałoby się niemożliwe, BVB chciałoby widzieć w swoich szeregach Brajana Grudę z FSV Mainz, który jest jednym z architektów utrzymania się klubu z Moguncji w Bundeslidze.
Problem w tym, że Niemcem interesują się też Bayern Monachium, RB Lipsk, Bayer Leverkusen, FC Liverpool, Aston Villa i Newcastle United, a koszt jego transferu wyniósłby 20-30 milionów euro – między innymi ze względu na umowę ważną do końca czerwca 2026 roku.

Sukces sportowy w CL i finansowy w tym sezonie mógłby w tym pomóc.
Prowadzenie dalej takiej polityki prowadzi do tego, że Meisterschale, czy Henkelpot będziemy widzieć raz na kilkanaście lat, gdy w drużynie znajdzie się akurat kilku utalentowanych piłkarzy albo trener.
Ja myślę, że Borussia nie powinna kupować piłkarzy tylko z myślą, żeby ich sprzedać i zarobić. To do niczego nie prowadzi. Przykładowo, jeśli zgłosi się dzisiaj ktoś po Adeyemiego, to dyrektor sportowy powinien poinformować tylko, że on nie jest na sprzedaż, a negocjacje mogą rozpocząć się rok przed końcem kontraktu.