Bardzo dobra i swobodna pierwsza część spotkania i męczarnie w drugiej, ale są 3 punkty!
Solidna pierwsza połowa w wykonaniu czarno-żółtych, nie dopuszczali rywali do wielu niebezpiecznych sytuacji, a swoją jakość w ofensywie przekształcili na dwa trafienia.
Obydwie drużyny w mecz weszły bardzo mozolnie, bo przez pierwszy kwadrans wyglądało to tak, jakby zapoznawały się z murawą. Pierwsza sytuacja strzelecka należała do Werderu, a po płaskim zagraniu z rzutu rożnego do piłki doszedł Weiser, jednak jego niemocne uderzenie nie sprawiło problemów Kobelowi. Przeciwnicy nie pozostawili suchej nitki przy swojej kontrze, bo bramkarz gospodarzy znalazł się w dużych tarapatach przy strzale z dystansu Brandta i do dobitki z pół obrotu autorstwa Donyella Malena nie zdążył się pozbierać, a Holender akrobatycznym popisem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W 29. minucie do wyrównania miał szansę doprowadzić były piłkarz BVB, czyli Njinmah, ale piłka została skierowana na boczną siatkę. Kolejny popis umiejętności piłkarzy z Dortmundu odbył się w 38. minucie, kiedy Jadon Sancho najpierw ominął bez problemu defensora, a następnie technicznym strzałem zdobył premierową bramkę po powrocie. W 44. minucie fenomenalną interwencją popisał się zawsze niezawodny Gregor Kobel, a tym razem musiał obronić strzał z rzutu wolnego, który zmierzał do siatki tuż obok słupka. Jeszcze przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę z boiska wyleciał Marcel Sabitzer, który zaatakował od tyłu przeciwnika i osłabił drużynę na całą drugą połowę.
Przewaga od powrotu po przerwie do końcowego gwizdka była znacząca na korzyść Werderu Brema. Jednak mądre zarządzanie linią defensywy przez graczy z Signal Iduna Park poskutkowało tym, że wracają oni do Dortmundu z trzema punktami.
Już w 54. minucie bardzo bliski zdobycia gola dla gospodarzy był Ducksch, jednak piłka nieznacznie ominęła prawy słupek. Minutę później strzał z dystansu oddał Emre Can, bo każda akcja zawodników Borussii musiała być kończona albo szybkim strzałem, albo wycofaniem piłki do bramkarza. W 58. minucie zejście na lewą nogę Weisera i uderzenie po krótkim rogu zagroziło bramce BVB, jednak na posterunku znajdował się szwajcarski goalkeeper. Honorowa bramka dla Die Grün-Weißen padła w 70. minucie, kiedy udało im się rozciągnąć szyki obronne czarno-żółtych, a Njinmah zupełnie niepilnowany umieścił futbolówkę w siatce. W 72. minucie piłka znalazła w polu karnym po drugiej stronie boiska Adeyemiego, ale ten chciał pokonać bramkarza lobem, jednak zupełnie mu on nie wyszedł. Następna sytuacja gości również musiała zakończyć się przedwczesnym uderzeniem Ozcana, który nie słynie z ofensywnej roli, ale ten strzał z dystansu mógł się podobać, bo Zetterer musiał się wysilić, aby go obronić. Bardzo blisko wyrównania byli zawodnicy z Weserstadion w 79. minucie, ale bohaterska noga Schlotterbecka stanęła na drodze piłki, która z dużą szybkością zmierzała ku bramce. Gospodarze od tego momentu ucichli, a ostatnie dwie chwile blasku należały do defensorów BVB, którzy byli bliscy podwyższenia prowadzenia. Pierwszy Mats Hummels, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skierował futbolówkę tuż pod poprzeczkę, ale akurat znajdował się tam bramkarz. Drugi Bensebaini, który w ostatnich sekundach spotkania znalazł się w dogodnej sytuacji, niestety trafił w bramkę, ale od zewnętrznej strony.
Bundesliga 25. kolejka
Werder Brema - Borussia Dortmund
Werder Brema: Zetterer - Malatini (Veljković 65'), Stark (Alvero 83'), Jung - Lynen - Weiser, Schmid (Woltemade 84'), Stage (Kownacki 65'), Agu (Bittencourt 79') - Njinmah, Ducksch (c)
Rezerwa: Pavlenka, Groß, Keïta, Aarøen
Trener: Ole Werner
BVB: Kobel - Ryerson, Süle, Schlotterbeck, Maatsen (Bensebaini 84') - Sabitzer, Can (c) – Sancho (Nmecha 74'), Brandt (Adeyemi 65'), Malen (Hummels 46') - Füllkrug (Özcan 65')
Rezerwa: Meyer, Reus, Bynoe-Gittens, Moukoko
Trener: Edin Terzić
Bramki:
0:1 Malen (21.)
0:2 Sancho (38. Brandt)
1:2 Njinmah (70. Schmid)
Żółte kartki: Schmid - Schlotterbeck, Adeyemi
Czerwona kartka: Sabitzer
Sędzia: Deniz Aytekin
Widzów: 42 100

Co dalej? Jeśli chodzi o utrzymanie miejsca w TOP4, nie jestem optymistą.
Jeśli chodzi o nowy sezon i transfery? Priorytet to ŚO, szóstka i LO.
bezpiecznej- ale to tylko się wydawało , bo objawił się w głównej roli grający dotąd dość dyskretnie SABITZER. No i druga połowa jak się można było spodziewać po Terziciu to jedna wielka męczarnia. Jak dotąd jeszcze miałem jakieś znikome nadzieje co do profesjonalizmu tego trenera, to dzisiaj uleciały
całkowicie. Książkowo to klasowa druzyna winna zagrać w "10" tak, że wycofujemy z ofensywy wysokiego środkowego napastnika, a
gramy/wpuszczamydo gry/ na skrzydła dwóch bardzo szybkich skrzydłowych, a takich przecież mamy. Wchodzi niestety tylko jeden Adeyemi,
który ma za zadanie grać wszędzie i wyszło z tego jak zresztą można było przypuszczać tylko "szarpanie", bez zbytniej paniki w szeregach obrony przeciwnika i bez efektu w postaci bramki, a taką należało próbować zdobyć aby zamknąć mecz. Zamiast np. Gittensa wchodzi Mnecha, po kilkumiesięcznej przerwie w grze . Gramy w głebokiej defensywie , trzema środkowymi obrońcami,momentami tylko wykopujemy piłkę na oślep. Tak nie można, tak nie gra drużyna KLASOWA. Gralismy tylko o jednego gracza mniej , a wyglądało to żałośnie , bez ładu i składu, czego efektem było atakowanie
przez takich zawodników jak bardzo w tym względzie utalentowany Emre Can, czy równie dobrze przysposobieni Ozcan czy Bensebaini, a ławę grzeją niejako przysposobieni do gry z kontry :Gittens czy Bamba . Dzisiaj jeszcze się udało bo jak wspomniałem Werder nie miał dnia ale słabo to wróży przed kolejnymi meczmi i walką z Lipskiem o Ligę Mistrzów.
nie warto się denerwować. Trzeba po prostu zatrudnić trenera, który weźmie sprawy w swoje ręce i który będzie miał ostateczne słowo w sprawie transferów!!!!
Możecie to sobie wyobrazić??? Tylko tyle i aż tyle.
Miłej niedzieli.