Borussia Dortmund otrząsnęła się z ostatnich skutków pandemii koronawirusa i wraca na właściwy kurs ekonomiczny.
Według klubu sprzedaż w roku finansowym 2022/23 wyniosła 418,2 mln euro, czyli o prawie 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Dzięki wpływom z transferów BVB pół miliarda i wygenerowało 515,4 mln euro, co odpowiada wzrostowi o dwanaście procent w porównaniu z sezonem 2021/22.
– Trzy lata koronawirusa kosztowały nas 150 milionów euro, a nasz model biznesowy uległ zmianie. Zawsze powtarzaliśmy, że w normalnych warunkach odnajdziemy drogę powrotną do dawnych sił. To nam się udało – powiedział dyrektor zarządzający klubu, Hans-Joachim Watzke.

Aż dziw ze w skrócie BVB jedna z literek B nie oznacza Bank
Przypomnij sobie rok 2005, gdy Bayern udzielał nam pożyczki, która tak naprawdę można było nazwać zwrotną zapomogą.
Dla mnie największą porażką od tego czasu jest zeszły sezon i oddanie mistrzostwa. Sportowo wyglądamy jak zwykle? Klub przegrywa mistrzostwo w ostatniej kolejce i narzekanie...
Jeżeli do ostatniej kolejki będziemy walczyć o mistrza to nie widzę w tym sportowej porażki. Nazwiska trofeum nie zdobędą. Gdyby tak było, to PSG powinno od kilku lat do gabloty wrzucać puchary CL.
Dortmund nigdy nie był i nie będzie klubem kalibru Realu Madryt...
Dortmund jest klubem z tradycją, takim klubem "rzemieślniczym". Właśnie za to m.in. kocham BVB. Klub, który może, a nie musi. Zupełnie inna droga do sukcesu niż w molochach przesypanych kasą. Klub który nie kupuje gwiazd, tylko je kreuje.
No i przestańcie z tym milionem matek. Zwróć lepiej uwagę ze my nawet nie jesteśmy w stanie zaakceptować kwot rzędu 15-20 mln euro. No i nawet nie zbliżyliśmy się do wydania 65 mln z transferu Bellinghama, co obiecywał Watzke. Proste jak drut szkoda tylko ze nie trafia nawet w minimalnym zakresie co do poniektórych
Normalny bogaty klub dałby te śmieszne 2 miliony za darmo (chociażby rękoma swoich sponsorów) lub zorganizował wspólny mecz charytatywny z udziałem BVB ze zbiórką na pomoc, gdzie dopłaciłby tylko to, czego nie udałoby się zebrać z biletów i gadżetów...
To była pożyczka niskoprocentowa - po pierwsze. Po drugie, była ona bezterminowa, co też świadczyło o dobrej woli naszego rywala.
Po trzecie, pożyczka nie była na spłatę długów, tylko na bieżącą działalność Klubu. Nie ma więc w ogóle sensu odnosić się do tego, że grubo ponad sto baniek mieliśmy innych zobowiązań.
Obrażanie w tej sytuacji Bayernu jest co najmniej niestosowne. Dali to, o co prosiliśmy.
Wtedy walczyliśmy o nasze być albo nie być. Żaden śmieszny meczyk towarzyski nie pozwolił by spłacić tych ogromnych zobowiązań. To co wtedy się wydarzyło pozwoliło nam być w miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Żaden meczyk by tego nie dał. Ci ludzie, którzy nas z tego wyciągnęli na zawsze powinni być pamiętani w Klubie.
Ci, którzy do tego dopuścili, również.
- Uli uratował nam klub
- powinniśmy być pokorni (zapewne wobec fcb)
- Borussia to klub rzemieślniczy (do tego zaraz wrócę)
- Mamy czas, tzn. w obecenej sytuacji powinniśmy być spokojni (ja bym dodał jeszcze, że zrelaxowany. Spokojni to byli niebiescy albo HSV, piłka szybko się zmienia, to ciągła konkurencja.
A co do klubu rzemieślniczego, to nie zgadzam się z tym określeniem. BVB to nie mały lokalny klub, gdzie są ludzie z pasją i robią to dla fanu. Graliśmy w finałach LM, regularnie tam występujemy, regularnie sprzedajemy piłkarzy za ponad 100 baniek, a w naszym składzie grywają gwiazdy światowego formatu, a nas, kibiców, jest pełno na całym świecie. O robienie tego z pasji i fanu to może powiedzieć Reus czy Dede, a nie cała masa karierowiczów i zdrajców, jakich ostatnimi laty przewinęła się przez drużynę. To tylko góra robi na pozór dobrą cioteczną atmosferkę, pod którą kryją się rzemieślnicy cieszący się z odejścia najmocniejszego filaru, a którzy sami już myślą, jak dać dyla. No chyba że nazywają się Schulz.
Dyrektor wykonawczy Borussii Dortmund wyjaśnił także okoliczności pożyczki, jakiej Bayern udzielił pogrążonej w długach Borussii w 2003 roku.
"To są mity. Bayern pożyczył dwa miliony marek, ale na osiem procent (niskoprocentowa ?!?). Wcale nie był Matką Teresą" - powiedział Watzke.
"Te dwa miliony marek i tak nam nie pomogły, a pierwszym moim zadaniem było spłacenie tej pożyczki (bezterminowa ?!?). Pożyczanie pieniędzy od innego klubu to największy błąd. Dopóki będę zarządzał, to raczej będę błagał o pieniądze na ulicach niż zdecyduję się na zadłużenie względem innego klubu" - przekonywał Watzke.
Kurczaczki. To ile klubów zbankrutowało?
Panie Wacik nie z nami te numery. Sprzedaż za grube pieniądze kilku piłkarzy, pożyczka nie wiem czy niezwrotna z tytułu pandemii i jeszcze takie pierdety.
Oczekujemy nowych wzmocnień i w końcu sukcesów sportowych.
Ten facet jest za stary na to. On ma sukces sportowy w dupie. Dopiero jak wylecimy z LM to może się okazać ze bliżej nam będzie do HIV Hamburg lub Scheisse niz do Bayernu. Wtedy Watzke da sobie spokój wywiozą go na taczkach ale już będzie za późno