Zawodnicy Borussii Dortmund, podobnie jak trener Edin Terzic byli rozczarowani porażką z Chelsea 0:2 w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Alexander Meyer: – To bardzo rozczarowujące, bardzo chcieliśmy kontynuować naszą przygodę w Lidze Mistrzów. Mieliśmy dobrą pozycję wyjściową, mieliśmy ambitne plany, ale ciężko nam było wejść w mecz, ale w połowie pierwszej połowy graliśmy dobrze i kontrolowaliśmy grę. Mimo to Chelsea zawsze była niebezpieczna, a rzut karny bardzo im pomógł. Próbowaliśmy wszystkiego, ale brakowało nam ostatniego ciosu.
Marius Wolf: – Jest ciężko, ale musimy to zaakceptować. Nie wyciągnąłem ręki po piłkę, gdy został podyktowany rzut karny. To nie było zamierzone, miałem rękę na ciele, kiedy się odwróciłem. Chelsea następnie zamknęła nam przestrzenie, ale mimo to mieliśmy dwie, trzy szanse na dogrywkę. Szkoda. Dziś rozczarowanie jest wielkie, ale od jutra nasza uwaga skupi się na Schalke. Chcemy tam ponownie wygrać.
Nico Schlotterbeck: – Byliśmy zbyt pasywni w pierwszej połowie, więc wynik 0:1 nie był taki zły. Między dziesiątą a 35. minutą mieliśmy dużą kontrolę nad meczem, ale nie aż tak mocną. Mentalnie byliśmy gotowi to zmienić, ale nie udało nam się to na boisku – wyszliśmy na boisko po przerwie i od razu przegrywaliśmy 0:2. W drugiej połowie nie pozwoliliśmy na wiele, ale wracamy do domu z wynikiem 0:2.
Emre Can: – Jak to działa? Nie rozumiem sytuacji z rzutem karnym. Kai Havertz uderza w słupek - gotowe, po sprawie. Sędzia był arogancki przez całe spotkanie. Chcesz z nim normalnie porozmawiać w przerwie, mówi: Do zobaczenia po przerwie. Pomimo porażki jestem dumny, że jestem częścią tego zespołu. Zagraliśmy przyzwoity mecz, nie mamy się czego wstydzić. W moim odczuciu przegraliśmy niezasłużenie.
