Kilka tygodni temu w mediach pojawiły się informacje, że Borussia Dortmund planuje przedstawić propozycje nowej, ulepszonej umowy dla Jude'a Bellinghama. Niemiecki Sport Bild twierdzi, że BVB prawdopodobnie nie zdoła zrealizować swoich założeń, bowiem reprezentant Anglii przymierza się do opuszczenia Westfalenstadion.
Powyższe źródło twierdzi, że otoczenie zawodnika prosi obecnie o konkretne oferty ze strony czołowych europejskich klubów – przede wszystkim z elity Premier League oraz Realu Madryt.
Sport Bild uważa także, że po zakończeniu Mundialu w Katarze, środkowy pomocnik oficjalnie poinformuje BVB o chęci odejścia w letnim oknie transferowym.
Umowa Bellinghama wygasa w 2025 roku, ale jeśli zostanie sprzedany następnego lata, Borussia Dortmund może spodziewać się co najmniej czterokrotności 25 milionów euro, które kiedyś zapłacono za niego Birmingham City.

Kiedy odchodził Lewandowski oraz Dembele to absolutnie nie rozumiałem tej decyzji. A raczej rozumiałem - to karierowicze i lecieli na sławę i kasę !! - typowy fame. Bo wtedy gdzie była BVB a gdzie jest teraz? Odchodząc wtedy można było spokojnie kłócić się, kto jest lepszy - BVB czy bayern? BVB czy Barcelona? Ich odejście było o tyle bolesne dla mnie, że zmieniali klub nie dlatego, żeby się rozwijać, ale żeby łatwiej odnosić sukcesy i lansować SIEBIE. Niemniej jednak w tamtej BVB również mogli to robić i ich odejście nie było żadnym usprawiedliwieniem.
Po odejściu Tuchela to już równia pochyła i naprawdę nie dziwie się takim piłkarzom jak Sancho, Haaland czy teraz Bellingham. Widzą to i obiektywnie patrzący kibice też to zobaczą, że BVB nie daje już piłkarzom możliwości walki o najwyższe cele (tak, jak było to na początku 2 dekady XXI wieku). Odejście czy Pullisicia, czy Sancho, czy Hallanda jest jak najbardziej zrozumiałe z ich punktu widzenia.
Dlatego jako kibic BVB bardzo mi przykro, jak takie deklaracje padają ze strony Haalanda czy Bellinghama - facetów, którzy naprawdę robią różnicę na boisku. Ale porównując tą dwójkę do tamtej (lewandowski i dembele) to różnica jest naprawdę znacząca - i w pełni ich rozumiem.
Przykro jest patrzeć na taką Borussię. To jakby patrzeć na chorą żonę, której nie jesteś w stanie pomóc i nie jest już taka jak dawniej - ale mimo wszystko wciąż ją kochasz i tęsknisz za tamtymi pięknymi czasami :(.