Borussia Dortmund – BVB – aktualności (transfery, mecze, skład)
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Weekendowy kalejdoskop

11 kwietnia 2018, 20:16, Trzech Muszkieterów
Weekendowy kalejdoskop

Witam po dwutygodniowej przerwie w spotkaniach z Bundesligą. Za nami 29 kolejka ligowych zmagań, w której zapadło pierwsze rozstrzygnięcie. Mistrzem Niemiec, po raz szósty z rzędu, został Bayern Monachium. To na razie jedyny pewnik sezonu 17/18. Do kilku kolejnych poważnie się zbliżyliśmy (spadek Kolonii) ale na ten moment pewna jest tylko kolejna patera w stolicy Bawarii.

Zapraszam serdecznie na przegląd wydarzeń z niemieckich boisk.

Hannover 96 - Werder Brema 2:1

Rozpoczynamy od opisu tego co działo się w piątkowy wieczór na HDI-Arena. Bezcenne trzy punkty wywalczone w starciu z rywalem również niepewnym ligowego bytu dla mnie przesądzają o pozostaniu beniaminka w stawce elity.

Pierwsza połowa tego meczu przebiegała w atmosferze walki z minimalną przewagą bardziej poukładanych gospodarzy. Werder miał poważne problemy związane z brakiem zawieszonego za kartki Niklasa Moisandera i rozpoczynającego mecz na ławce kapitana Zlatko Junuzovica. Nic zatem dziwnego, że w przodzie stać ich było tylko na dwie groźne akcje, gdy najpierw minimalnie do dobrego,płaskiego dośrodkowania Thomasa Delaney'a minimalnie spóźnił się Maximilian Eggestein, a potem Max Kruse fatalnie przestrzelił będąc niepilnowanym w polu karnym.

Gospodarze byli bardziej zdeterminowani do osiągnięcia korzystnego wyniku po serii 5 porażek z rzędu. To przyniosło wymierny efekt. W 17 min wykorzystali oni bierną postawę Theodora Gebre Selassie i Sebastiana Langkampa i po golu weterana Martina Harnika objęli prowadzenie, a trzy min przed końcem pierwszej połowy jeszcze je podwyższyli kiedy po kolejnym błędzie Werderu (strata piłki na własnej połowie Philippa Bargfrede) odbitą od słupka po strzale Marvina Bakalorza piłkę do siatki skierował Felix Klaus.

Drugą część lepiej zaczął Werder, a to głównie za sprawą wprowadzonego do gry Junuzovica. Kapitan gości najpierw źle przyjął piłkę w polu karnym, a później jego dobrego podania nie wykorzystał Delaney niepotrzebnie przepuszczając piłkę do Kruse. W końcu jednak Werder złapał kontakt z Hannoverem. Kapitalną asystę Delaney'a na gola zamienił jeszcze lepszym uderzeniem głową Ishak Belfodil, który po minucie przegrał pojedynek sam na sam z Philippem Tschaunerem. Mógł być już remis...

Beniaminek gasł w oczach. Jeszcze Iver Fossum spróbował szczęścia uderzeniem z dystansu, jeszcze do kontry ruszył Harnik ale brakło sił na mocniejsze uderzenie...znacznie groźniejsi byli goście. Bardzo dobre uderzenie Junuzovica z narożnika pola karnego minimalnie minęło cel, a w doliczonym czasie gry piłkę meczową zmarnował Langkamp. Po perfekcyjnym dograniu przez Milota Rashicę stojąc 5 m od pustej bramki po prostu w nią nie trafił...

Zawodnik meczu - Felix Klaus (Hannover)

Borussia Mönchengladbach - Hertha Berlin 2:1

Słabe widowisko na Borussia-Park. W pierwszej części warta odnotowania była tylko sytuacja Salomona Kalou, który w 40 min wykorzystał nieporozumienie pomiędzy Yannem Sommerem, a Jannikiem Vestergaardem i zdobył prowadzenie dla gości.

Druga odsłona to już o wiele ciekawsze widowisko szczególnie z powodu wejścia na boisko Thorgana Hazarda. To dzięki dwóm bramkom Belga gospodarze zdołali sięgnąć po zwycięstwo. Kwadrans przed końcem pomocnik Źrebaków trafił głową po przedłużeniu dośrodkowania w pole karne głową przez Josipa Drmica, a po czterech minutach wyprowadził swój zespół na prowadzenie wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Fabiana Lustenbergera na Nico Elvedim.

Do podjęcia tej decyzji sędzina Bibiana Steinhaus potrzebowała pomocy systemu VAR, podobnie jak przy nieuznaniu bramki zdobytej przez Patricka Herrmanna z powodu pozycji spalonej, na której znajdował się asystujący Hazard. To zwycięstwo utrzymuje Borussię w walce o europejskie puchary.

Zawodnik meczu - Thorgan Hazard (Borussia)

SC Freiburg - VfL Wolfsburg 0:2

Słabe widowisko stworzyły ekipy walczące o uniknięcie baraży. Jego przebieg z pewnością ustawiła zdobyta już w 2 min przez Daniela Didaviego bramka dla Wilków. Z ciekawszych momentów pierwszej połowy można jeszcze wyróżnić niecelny strzał głową Manuela Gulde po dośrodkowaniu Christiana Güntera.

Podobnie było w drugiej części meczu. Dwie sytuacje warte komentarza, po jednej stworzonej przez każdą ze stron. W 73 min kapitalną akcję ze skrzydła przeprowadził rezerwowy w tym meczu Divok Origi, który wkręcił w ziemię fantastycznym zwodem Caglara Söyüncü i perfekcyjnie dograł do Didaviego, który po raz drugi pokonał Alexandra Schwolowa.

Ta druga sytuacja to zmarnowany w czwartej minucie doliczonego czasu gry przez Nilsa Petersena rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręka przez Robina Knoche. Strzał napastnika Freiburga obronił Koen Casteels. Podopieczni Christiana Streicha nie wygrywając 6 kolejnego meczu niebezpiecznie zbliżyli się do zagrożonej barażami strefy.

Zawodnik meczu - Daniel Didavi (Wolfsburg)

FC Köln - FSV Mainz 1:1

Mecz o wielkim ciężarze gatunkowym. Zwycięstwo Kozłów dawało im jeszcze realne szanse na utrzymanie. Niestety dla kibiców i piłkarzy ten cel nie został osiągnięty. Mimo bardzo dobrego początku i zdobytego już w 7 min prowadzenia po strzale Jonasa Hectora nie zdołali pójść za ciosem i pogrążyć równie słabo grających gości.

Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie wyśmienitą okazję do podwyższenia wyniku zmarnował Simon Terrode. Po dwóch minutach katastrofalna postawa w defensywie (gol głową mierzącego zaledwie 165 cm wzrostu Pablo De Blasisa) doprowadziła do straty bezcennego prowadzenia. Jeszcze w 76 min po perfekcyjnym dośrodkowaniu Leonardo Bittencourta Claudio Pizarro trafił po rękach Rene Adlera w poprzeczkę. Ale najlepsze okazje zmarnowali goście. W 86 min Danny Latza z dystansu trafił w poprzeczkę, a w 8 min doliczonego czasu gry Robin Quaison z 5 m trafił w Timo Horna.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry fatalnie zachował się obrońca Mainz Giulio Donati. Najpierw w bandycki sposób zaatakował Bittencourta za co dostał tylko żółty kartonik ale to go nie ostudziło i wdał się w idiotyczne przepychanki ręczne i słowne z piłkarzami Kolonii za co został usunięty z boiska. Głupota najwyższego sortu.

Zawodnik meczu - Rene Adler (Mainz)

FC Augsburg - Bayern Monachium 1:4

Koronacja nowego (starego) mistrza Niemiec. Przed tym spotkaniem goście spędzili czas na odludziu relaksując się po ciężkim meczu LM w Sevilli. Ten relaks tak wszedł w krew piłkarzom Bayernu, że przez pół godziny gry nie docierało do nich, że grają w Bundeslidze. Popełniali takie błędy, że głowa mała. Sebastian Rudy, Jerome Boateng czy Sven Ulreich to były tylko nazwiska na koszulkach.

Nic dziwnego, że ambitni gospodarze zdołali wyjść na prowadzenie kiedy w 18 min po kuriozalnej stracie Boatenga Ulreich tak bronił strzał Sergio Cordovy, że wybijając piłkę o mało nie złamał nosa koledze z drużyny Niclasowi Süle. Efekt? Samobój, interwencja lekarzy i szok środkowego obrońcy.

Ale, jak to niegdyś śpiewała nieodżałowana Anna Jantar, nic nie może przecież wiecznie trwać...wystarczył kwadrans poważnej piłki i Bayern na przerwę schodził prowadząc. Bawarczycy przeprowadzili trzy akcje na najwyższym poziomie, z których dwie zakończyły się powodzeniem. Idealną centrę Joshuy Kimmicha wykorzystał Corentin Tolisso, a pokazową kombinację w trójkącie Arjen Robben - Kimmich - Juan Bernat celnym strzałem zakończył James Rodriguez. Jeszcze przed końcem pierwszej polowy kolejną znakomitą akcję przeprowadziła dwójka Robben - Kimmich ale tym razem Tolisso przegrał pojedynek z Marwinem Hitzem.

Druga część to typowa gra na utrzymanie wyniku. Szanowanie piłki przez Bayern. Profesorska arytmia gry. Szybciej, wolniej - klepka, kiwka. Światowy poziom. W 62 min pograli w powietrzu w polu karnym Augsburga i Robben z woleja strzelił trzeciego gola, a tuż przed końcem meczu Rudy idealnie z rogu obsłużył Sandro Wagnera. Pozamiatane.

Zawodnik meczu - Arjen Robben (Bayern)

HSV Hamburg - Schalke 04 Gelsenkirchen 3:2

Może poziom tego meczu nie był zbyt wysoki, może zagrań na poziomie Bundesligi było w nim jak na lekarstwo to jednak mieliśmy do czynienia z doskonałą reklamą piłki nożnej. Szacunek dla Hamburga za wolę walki i za wzięcie na klatę kolejnego blamażu systemu VAR.

Gospodarze byli świadomi wagi tego meczu, dlatego zaczęli z animuszem. Biegali, zmuszali gości do chaosu, wywoływali presję. Ale nie przewidzieli, że ktoś odpowiedzialny za pomoc sędziemu głównemu w trudnych sytuacjach po prostu da ciała. A tak stało się w 9 min kiedy to Naldo ręką zdobył prowadzenie dla gości. Powiem szczerze, ze sam miałem wątpliwości czy aby na pewno ikona Schalke przewiniła w tej sytuacji ale Tomasz Urban w przerwie wyprowadził mnie z błędu. Skandal dla systemu VAR!!!

Ale Hamburg miał to gdzieś. Stało się. Płacz i narzekanie mogło ich tylko przybliżyć do drugiej ligi. Dlatego dalej grali swoje. Opłaciło się. Przy nieustannym dopingu trybun wyrównali. Daleki wrzut z autu Douglasa zlekceważył Ralf Fährmann i Filip Kostic strzałem głową po koźle wyrównał. Hamburg dominował. Kapitalną partię rozgrywał Tatsuya Ito, który siał popłoch swoimi akcjami w szeregach Schalke. To on napędzał akcje gospodarzy ale ani Lewis Holtby, ani Kostic, ani Aaron Hunt, ani Luca Waldschmidt nie skorzystali z genialnej gry Japończyka w pierwszej połowie.

Druga połowa to szturm HSV. W 50 min Gotoku Sakai z linii pola karnego uderzył tuż obok bramki, po chwili Ito wkręca w murawą Leona Goretzkę, wykłada piłkę Holtby'emu, a ten na raty pokonuje Fährmanna. 2:1! Hamburg naciera nadal. Szalejący Ito rozprowadza Hunta, ten uderza w bramkarza i młody Waldschmidt ma tylko dołożyć nogę...a on uderza z całej siły nad bramką...to powinien być gol...

Po pięciu minutach niewidoczny do tej poru Guido Burgstaller karze gospodarzy. Coś się odbiło, ktoś się spóźnił, on źle trafił w piłkę i zrobiło się 2:2. Piłkarze HSV leżą na murawie ale stadion ich podnosi. Ruszają do przodu bez asekuracji. Kontra Goretzki o mało nie kończy się gwoździem do trumny, lob jest minimalnie niecelny. Gospodarzom brakuje pomysłu, Ito umarł ale jest Hunt. Nikt się nie pokazał do grania więc on ruszył sam. Zwód, spojrzenie na bramkarza i młotek. Piłka poleciała na poziomie nieosiągalnym nawet dla Fährmanna. Gol!!! Co za uderzenie! 3:2! Volkspark-stadion eksplodował! Jeszcze w 95 min gry Naldo głową mógł wyrównać ale Julian Pollersbeck fenomenalnie broni trzech punktów dla Hamburga.

Zawodnik meczu - Tatsuya Ito (HSV)

Borussia Dortmund - VfB Stuttgart 3:0

Początek tego spotkania to dobra postawa gości. Wyszli na rozbitych tydzień temu w Monachium piłkarzy Borussii pewni siebie i swoich umiejętności. Erik Thommy z lewej i Christian Gentner z prawej strony napędzali akcje Stuttgartu szukając w polu karnym kogoś z dwójki Mario Gomez - Daniel Ginczek. Bezradny i ponownie bezbarwny Dortmund dał się w pierwszej fazie meczu zdominować rywalom.

Miedzy 10, a 12 min meczu goście z akcji czy też z rzutów rożnych wrzucali 8 razy piłkę w pole karne Romana Bürkiego, a miejscowi potrafili tylko rozpaczliwie ją wybijać. W 26 min bardzo groźnie głową uderzył Gomez, którego na radar krył Łukasz Piszczek, na szczęście niecelnie. I kiedy coraz pewniej czujący się na boisku Stuttgart mocniej naciskał gospodarzy los znów uśmiechnął się do podopiecznych Petera Stögera. W 38 min przy próbie dośrodkowania w pole karne piłka zeszła z nogi Christiana Pulisica i wpadła za kołnierz zaskoczonego Rona Roberta Zielera. Być może właśnie gola potrzebowali czarno-żółci by wreszcie zacząć grać na miarę oczekiwań. Przed przerwą przeprowadzili jeszcze dwie składne akcje zakończone strzałami Marco Reusa i Maximiliana Philippa.

Druga połowa to zupełnie inny obraz gry. Dobrze grający gospodarze i Stuttgart, który nie wyszedł z szatni. Trzy minuty po wznowieniu znakomitą akcję w trójkącie Mahmoud Dahoud - Michy Batschuayi -Sahin celnym strzałem kończy reprezentant Belgii. Kilka minut później Philipp źle rozprowadził wzorową kontrę, a w 59 min dorzuconą na długi słupek przez Dahouda piłkę głową zgrał Pulisic i Philipp na raty po rykoszecie trafił po raz trzeci. Dwadzieścia minut przed końcem kolejne dobre zagranie Sahina. Tym razem jego przepiękne crossowe podanie zmarnował Pulisic przegrywając pojedynek z Zielerem.

Borussia nie byłaby jednak sobą gdyby nie popełniła kardynalnego błędu w defensywie. Zwykły wrzut z autu przemienił się w wielkie zagrożenie dla bramki Bürkiego kiedy obrońcy przyglądali się jak strzał oddaje Gomez. Piłka jednak trafiła w poprzeczkę.

W 87 min w Dortmundzie zadebiutował Sergio Gomez. Rozpoczynający karierę w Espanyolu piłkarz miał typowe wejście smoka. Najpierw fenomenalnym prostopadłym podaniem odnalazł Jadona Sancho i tylko rozpaczliwa interwencja Benjamina Pavarda uchroniła Stuttgart od utraty czwartej bramki, a chwilę później kapitalną centrą w punkt z rzutu rożnego obsłużył Sahina i tym razem gości uratował Zieler. Piękne przywitanie z Bundesligą!
W sumie zasłużone aczkolwiek chyba zbyt wysokie zwycięstwo gospodarzy.

Zawodnik meczu - Nuri Sahin (Dortmund)

Eintracht Frankfurt - TSG Hoffenheim 1:1

Dobry mecz na Commerzbank-Arena. Szybkie tempo, mnóstwo dogodnych sytuacji po obu stronach i w sumie zasłużony podział punktów.

Pierwsza połowa rozpoczęła się lepiej dla gospodarzy. Jonathan de Guzman z rzutu rożnego posłał idealną piłkę na głowę Luki Jovica ale ten trafił wprost w Olivera Baumanna. W odpowiedzi groźnie z dystansu uderzył Florian Grillitsch. Baumann poradził sobie z ostrym strzałem Jetro Willemsa, a Serge Gnabry minimalnie przestrzelił po długim rogu. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy obie drużyny stworzyły jeszcze po dwie dogodne sytuacje ale nikomu nie udało się strzelić gola. Ze strony gospodarzy Marco Russ nie trafił w idealnej sytuacji po kolejnym dobrym dośrodkowaniu de Guzmana, a Jovic ponownie nie popisał się strzelając głową obok słupka. Wśród gości natomiast Andrej Kramaric trafił w słupek, a Gnabry był minimalnie wolniejszy od Makoto Hasebe.

Druga odsłona przyniosła bramki. Choć najpierw i jedni i drudzy znów zmarnowali po jednej dogodnej sytuacji (Jovic - Mark Uth). W końcu jednak gole padły. Obudził się Marius Wolf idealnie dogrywając do Jovicia, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Cieszyli się nim tylko kilka minut bowiem David Abraham nie zdążył za Gnabrym, który mocnym strzałem po długim rogu wyrównał. Ten gol chyba zadowolił piłkarzy Hoffenheim. Do końca meczu nie potrafili bowiem stworzyć sobie już dogodnej sytuacji natomiast Eintracht miał jeszcze swoje szanse, które zmarnowali jednak Danny da Costa i Sebastian Haller.

Zawodnik meczu - Marco Fabian (Eintracht)

RB Lipsk - Bayer Leverkusen 1:4

Pary gospodarzom wystarczyło tylko na pół godziny. Dwa dobre strzały Naby'ego Keity, przypadkowy gol Marcela Sabitzera po błędach Svena Bendera i Jonathana Taha i groźne uderzenia Sabitzera i Kevina Kampla to wszystko co pokazali w pierwszej połowie. Znacznie lepiej wyglądali goście, szczególnie po stracie bramki. Kapitalną partię rozgrywał Julian Brandt raz za razem pchając swój zespól do przodu dogrywając kolegom perfekcyjne piłki lub samemu kończąc akcję groźnym strzałem. Skuteczność nie była jednak w pierwszej odsłonie mocną stroną Aspiryn. Ale tuż przed gwizdkiem na przerwę dopięli jednak swego. Po fatalnym zachowaniu Dayota Upamecano w polu karnym Leverkusen błyskawiczną kontrę Leona Bailey'a strzałem z powietrza wykończył Kai Havertz.

Druga połowa to bardzo dobry mecz gości i katastrofalna postawa Byków. Szczególnie ich gra w defensywie wołała o pomstę do nieba. Upamecano rozegrał najsłabszy mecz w sezonie, pozostali defensorzy Lipska również przypominali dzieci we mgle, a nie profesjonalnych piłkarzy. A po przeciwnej stronie szalał Brandt. Najpierw sam trafił do siatki, potem po jego dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym gola zdobył Panagiotis Retsos, a na koniec rozprowadził akcję, po której 50 gola w Bundeslidze zdobył Kevin Volland.

Po tym szturmie do głosu na chwilę doszli gospodarze ale Willy Orban po rogu Emila Forsberga posłał piłkę głową ponad bramkę Bernda Leno, a po chwili Kampl zbyt lekko strzelił by bramkarz mógł mieć jakiekolwiek problemy. Pięć minut przed końcem znakomitą sytuację do zmniejszenia rozmiarów porażki zmarnował Stefan Ilsanker trafiając z kilku metrów w bramkarza.

Finisz tak jak i cały mecz należał do Leverkusen. Piłkarze trenera Heiko Herrlicha wyprowadzili dwie fenomenalne kontry ale pierwszą z nich zmarnował Benjamin Henrichs, a drugą w ostatniej chwili przerwał Orban. To powinny być gole...

Zawodnik meczu - Julian Brandt (Leverkusen)

I na koniec mój całkowicie obiektywny wybór bohaterów tej kolejki:

Adler (Mainz) - Kimmich (Bayern), Tah (Leverkusen), Sokratis (Dortmund), Elvedi (M'Gladbach) - Sahin (Dortmund), Holtby (HSV) - Robben (Bayern), Didavi (Wolfsburg), Brandt (Leverkusen) - Volland (Leverkusen).

Trener Christian Titz (HSV)

Zawodnik kolejki - Julian Brandt (Leverkusen)

Źródło: www.borussia.com.pl / Foto: www.bvb.de / Foto:
1 komentarz ODŚWIEŻ
12 kwietnia 2018, 09:42
Błędy sędziego to były i są błędy ludzkie. Ale błędy VARu nie mogą mieć usprawiedliwienia. Operatorzy w telewizji w ciągu kilki sekund wyłapują sytuacje, a VAR z niewiadomych przyczyn działa na zasadzie telefonu do przyjaciela. Niewytłumaczalna głupota.
0 0

sklep z częściami samochodowymi online – iParts.pl

tabela ligowa
Drużyna M Z R P PKT
1. Bayern Monachium 20 16 3 1 51
2. Borussia Dortmund 20 13 6 1 45
3. TSG 1899 Hoffenheim 19 12 3 4 39
4. VfB Stuttgart 20 12 3 5 39
5. Bayer Leverkusen 19 11 2 6 35
6. RB Lipsk 19 11 2 6 35
7. SC Freiburg 20 7 6 7 27
8. Eintracht Frankfurt 20 7 6 7 27
9. Union Berlin 20 6 6 8 24
10. 1. FC Köln 20 6 5 9 23
11. FC Augsburg 20 6 4 10 22
12. Borussia Mönchengladbach 20 5 6 9 21
13. Hamburger SV 19 4 7 8 19
14. VfL Wolfsburg 20 5 4 11 19
15. Werder Brema 19 4 7 8 19
16. FSV Mainz 20 4 6 10 18
17. FC St. Pauli 19 3 4 12 13
18. 1. FC Heidenheim 20 3 4 13 13
cała tabela
Partnerzy: MojaRola.pl, WarsztatOgrodnika.pl, CarForFriend.pl, ZooArena.pl, Offon.pl, DlaNastolatek.pl, KobieceGadzety.pl, WirtualnyKonin.pl, Force.org.pl, Mtas.pl, FitAndFashion.pl, SilesiaInfo.pl, Pozycjonowanie stron Swarzędz
shoutbox
dawid2468
dawid2468 39 minut temu

I nagle rotacje Kovacia tracą argumenty. Niby tyle rotacji, a zawodnicy wypadają.

wola
wola Wczoraj, 21:30

Can wypada na kilka tygodni

Adam76
Adam76 Wczoraj, 21:00

Ciekawe co się wydarzyło że Adeyemi nie pojechał z zespołem do Wolfsburga byle nie jakaś spina tego nam akurat nie potrzeba

dawid2468
dawid2468 Wczoraj, 12:28

To byłoby dobre posunięcie, bo go potrzebujemy na Lipsk i Bayern jak tlenu

Mattii
Mattii Wczoraj, 10:21

Pytanie czy się jutro celowo wykartkuje. Żeby się nie okazało, że złapie kartkę za tydzień albo nie daj Boże w Lipsku... Chociaż z Mainz nam ostatnio też kiepsko idzie, a na obronie nie ma już czym rotować.

dawid2468
dawid2468 Wczoraj, 05:54

Schlotterbeck ma 4 żółte kartki, fajnie jakby jutro złapał 5. Bo jeśli wypadnie na Lipsk czy Bayern to święty Boże nie pomoże

Adam76
Adam76 1 dni temu, 2026-02-05

Jeśli chodzi o Sule to sam bardzo cieszyłem się z niego ale to że on się tak zapuścił że mu na to pozwolono to akurat wina sztabu oraz zarządu bo powinni go w jakiś sposób ukarać za nieprofesjonalne zachowanie

Adam76
Adam76 1 dni temu, 2026-02-05

No właśnie skoro nie ma transferów to trzeba ich powoli podłączać do gry kto wie ryzyko podobne do belinghama on też się jeszcze uczy

wola
wola 1 dni temu, 2026-02-05

Są jeszcze  Luca Reggiani (18), Samuele Inacio (17) und Mathis Albert (16) jest nadzieja, że będą lepsi niż Sule

wola
wola 1 dni temu, 2026-02-05

Anselmino odszedł stałe Mane na 6 tygodni Can wypadł dzisiaj, na jak długo?

wola
wola 1 dni temu, 2026-02-05

ryś i to jest właśnie patologia BVB. Kupujesz Joba za 30 mln, pomimo tak wysokiej ceny musisz go uczyć podstaw futbolu. a gdy wejdzie na wyższy poziom, powie ci, że odchodzi. Albo więcej, że on tutaj nic się nie nauczył i zacznie strajk.

ryś
ryś 1 dni temu, 2026-02-05

dawid2468 Problemem młodszego Beliinghama są trzy rzeczy. Po pierwsze chłopak ma nadwagę { treningi na siłowni } , i przez to brak mu odpowiedniej dynamiki .Po drugie on grał w lidze mniej technicznej i wolniejszej od BL czy LM . Po trzecie - parcie na sukces tzw. niecierpliwość co widać po jego mimice . Ja bym go nie skreślał . On jak poprawi te trzy mankamenty to może być dobrym grajkiem. Ps. Jude w Realu ostatnio wyrażnie pod formą .

dawid2468
dawid2468 1 dni temu, 2026-02-05

Jeśli taki Bellingham jak dostaje piłkę w środku pola i ma przed sobą dwóch zawodników do rozegrania, a on ją wycofuje bo się boi rozgrywać to o czym mowa?

ryś
ryś 1 dni temu, 2026-02-05

A spójrzmy na Kovaca z drugiej strony. Może to on nie chce w drużynie wielkich gwiazd , bo na tym przejechał się trenując Bayern. Ja przyglądając się oczywiście z dużej odległości mogę poniekąd stwierdzić, że Kovac warsztat ma dobry , a może tylko wystarczający ,bo na pewno trzyma zawodników w ryzach i widać, że taktycznie go słuchają ale jest jedno ale. Gra strategiczna Kovaca kończy się w momencie starcia z lepszymi zespołami lub lepszymi od niego trenerami. Oczywiście jest to mój osąd subiektywny, lecz Kovac nie ma pomysłu na grę przeciwko drużynom z topu. Jak przypomnę sobie tylko pierwszą połowę meczu z Bayernem to mnie ciarki przechodzą. Nie lepiej było także w spotkaniach z MC czy chociażby ostatnio z Totkami. Także to co działo się w doliczonym czasie z Juve , też jest tego przykładem. Nie wspomnę już o wpadkach w lidze ze słabszymi drużynami. Tak Kovac gra zachowawczo przez co każdy lepszy zespół nas "zleje", bo my nie podejmujemy walki , a tylko gramy na przetrwanie. To, że poszczególne mecze wyglądają dla kibica coraz mniej atrakcyjnie, a zawodnicy chyba jeszcze nie do końca przyzwyczaili się , bo są momenty , że starają się atakować jak dawniej ,ale to są tylko momenty. Trudno wyrokować ale jest jeszcze inne ale. To obecnego sezonu zespół został żle przygotowany fizycznie i strach się bać jak będzie po kolejnym sezonie przygotowawczym. W każdym razie Zarząd ma niezłego zgryza , bo chyba wiedzą, że z obecnego poziomu można szybko spaść o wiele niżej.

Adam76
Adam76 1 dni temu, 2026-02-05

Tommy Gun bardzo ładnie opisał jeden z największych naszych problemów a mianowicie że naszym największym problemem jest Kehl w tym sezonie nie Kovac. Nikomu nie podoba się nasza gra ale teraz już za późno musimy poczekać do lata być może tutaj coś trafi z transferami może ten Lerma i Prates coś nowego wniosą oby tylko nie stracić tego sezonu ale jakoś wieżę że Kovac podoła bo u mnie nadal ma kredyt zaufania

wola
wola 2 dni temu, 2026-02-04

Rok temu Borussia była w totalnej rozsypce po eksperymencie z Sahinem. Zatrudnienie Kovaca jako ''strażaka'' okazało się strzałem w dziesiątkę. Niko wykonał swoje zadanie w 100%. Awans do CL wymazał z pamięci wszystkie smutne wspomnienia po Nurim. Tu niestety zaczyna się rozdwojenie jaźni. Z jednej strony zdobywamy punkty jak w sezonie mistrzowski Kloppa, z drugiej pojawia się tak toporny, defensywny, nie dający się do oglądania STYL GRY. Mecze z ostatnimi drużyna z tabeli gramy ''jak równy z równym'' i musimy drżeć do ostatniej sekundy o wynik. W drużynie nie ma kreatorów w środku pola, dlatego najczęściej tę rolę przejmują ŚO. Jakość wahadeł pozostawia wiele do życzenia, a napastnicy... nie strzelają bramek!!! Moim zdaniem Kovac nie ma zawodników do gry takim systemem. Do gry skrzydłami też już nie ma, bo zostali sprzedani. To jest bardzo dziwna sytuacja. Wyniki w BL są i ciężko będzie coś wymyślić w tej sytuacji, ponieważ Kovac skutecznie zabetonował Borussię Dortmund. Jestem pewny, że w sobotę w Wolfsburgu gra będzie wyglądała dokładnie tak samo, bo kto z obecnych piłkarzy mógłby pokierować grą, stać się prawdziwym liderem BVB w ofensywie. Wg Kovaca taki piłkarz w ogóle nie jest potrzebny, tak samo jak skrzydłowi, dlatego tak to wygląda.

Adam76
Adam76 2 dni temu, 2026-02-04

Ricken dostali łomot co nie oznacza że nie ma pojedynczych piłkarzy których można od czasu do czasu przesunąć do pierwszego składu nie chcemy całej młodej kadry tym bardziej że na transfery klasowych piłkarzy nas nie stać

dawid2468
dawid2468 2 dni temu, 2026-02-04

Niech Schlotterbeck złapie kontuzje, Anton jakas kartka czy odwrotnie i dupa. Svensson, Bensa, Can, Ryerson, Couto? Czyli żaden nominalny środkowy obrońca.

dawid2468
dawid2468 2 dni temu, 2026-02-04

Faktycznie, ale mamy najuboższą kadrę w Bundeslidze składającą się z 24 zawodników. Drugi pod tym względem jest Freiburg, 25 zawodników. Później Bayern i Leverkusen - 27 zawodników. Aż 9 klubów na 30 lub ponad 30. Najwięcej ma Wolfsburg - 33.

RickenZMazowsza
RickenZMazowsza 3 dni temu, 2026-02-03

Nasza rzekomo zdolna młodzież pojechała dziś na wycieczkę do urokliwego holenderskiego Alkmaar. Statystyki z tego wypadu to kuriozum.

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Z całym szacunkiem dla wymienionych piłkarzy bo szanuję wszystkich piłkarzy którzy dla nas grają

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Ale tutaj właśnie potrzeba szerszej kadry nie jakieś Ozcany czy Sule na rezerwie i długo długo nic

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Mam tylko nadzieję że jeśli zdarzy się okazja żeby wyprzedzić Bayern i coś ugrać nie zjebie się z powodu zbyt wąskiej kadry bo to straszne zaniedbanie żeby tak wielki klub nie miał zmienników na poziomie na ławce zazwyczaj wielkie kluby (a takim uważam że jesteśmy) stać nawet na dyscyplinarne odesłanie gwiazdy na trybuny i tak powinno być nie że jakiś Dembele czy inny po prostu chce sobie odejść tylko powinien od razu wiedzieć kto mu płaci i z kim podpisał kontrakt

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Trochę żal no cóż musimy grać tym co mamy ale mam obawy że w lato będzie podobnie

wola
wola 3 dni temu, 2026-02-03

;)

fanatyk88
fanatyk88 3 dni temu, 2026-02-03

To ja do Twojej listy dodam jeszcze, że mój Widzew w zimowym oknie wydał 13 mln, a ma być jeszcze jeden, być może znowu rekordowy transfer.

wola
wola 3 dni temu, 2026-02-03

PL - 453 Millionen Euro Serie A (244 Mio.) die brasilianischen Klubs (202 Mio.) Major League Soccer (144 Mio.) Ligue 1 (105 Mio.) BL (97 Mio.) Saudi Pro League (93 Mio.) Primera Division (76 Mio.)

wola
wola 3 dni temu, 2026-02-03

Ostatnio jeśli pojawia się konkurencja na transfer jakiegoś zawodnika, to wiadomo, że ją przegramy. Dlatego takie szroty do nas trafiają. MC chciał Cherkiego, to było wiadomo, jak to się skończy. W zimowym okienku cała BL wydała 97 mln euro, a sam Guardiola 95 mln!!!

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Rosicky Lewy potrafili wyszukiwać w słabszych ligach i ci zawodnicy się sprawdzali i tak jak piszesz przychodzili zawodnicy gotowi do gry zawodnicy po kontuzjach to jednak trochę zagadka kiedy wejdą na odpowiedni poziom

Adam76
Adam76 3 dni temu, 2026-02-03

Dokładnie tak kiedyś sprowadzali piłkarzy którzy wyróżniali się w swoich klubach grali nie tych najdroższych ale myślę że na pewno nie odpuścili by takiego Cherkiego

statystyki
Użytkownicy online: FilipSantana
Gości online: 28
Zarejestrowanych użytkowników: 10367
Ostatnio zarejestrowany: Plecak
Zaloguj się
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
Zarejestruj się
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem