Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Wszystko co się dzieje w naszej społeczności BVB

Moderator: Mods

Awatar użytkownika
Borix
Posty: 45
Rejestracja: 03 sty 2015, 22:11
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Borix » 12 wrz 2018, 00:42

Moi drodzy!
Dnia 7 września 2018 stało się coś niesamowitego, przeżyłem jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu, bowiem miałem ten zaszczyt razem z Wami odwiedzić w Dortmundzie świątynię piłki nożnej - Westfalenstadion. Ale może zacznijmy od początku.

Jako że jestem trzęsidupą i boję się latać samolotem - wybrałem podróż drogą lądową. Wyjazd w czwartek o godzinie 15:37 z Tarnobrzega do Wrocławia z przesiadką w Krakowie. We Wrocławiu szybki postój u znajomych i o 3:40 wsiadam do samochodu prowadzonego przez Adisia, po drodze zgarniamy Łukasza, Franka i Maczugę. I w ten oto sposób wesoła ekipa rozpoczyna swoją podróż do Dortmundu :-) . Oczywiście całą trasę umilamy sobie napojem rozweselającym, opowiadamy o swoim życiu, żartujemy, dobrze się bawimy. Każdy z nas wiedział, że to dopiero przedsmak tego co czeka nas przez kolejne kilkadziesiąt godzin :-) .

Obrazek


Nawet nie bardzo pamiętam o której godzinie byliśmy na miejscu. Szybko znajdujemy Munsterstrasse 101, robimy potrzebne zapasy i w oczekiwaniu na resztę ekipy rozpoczynamy biesiadę.

Obrazek

Kiedy już cała grupa wyjazdowa dotarła na miejsce przyszedł czas na zakwaterowanie, rozpakowanie bagaży i przebranie się w odpowiednie barwy. Ja miałem ten zaszczyt mieszkać w osławionym apartamencie nr.2 w składzie: Maczuga, Jasiu, Łukasz, Adiś, ja, Artur, Kasia i Franek:

Obrazek

Franek wpada na świetny pomysł zrobienia ołtarza ku czci Romana Weidenfellera, obstawiony zacnymi trunkami:

Obrazek

Po wszystkim przyszedł wreszcie czas na podróż do Świątyni, ja już nieco podchmielony z niecierpliwością odliczam minuty do godziny 0. Idziemy piechotą, jedziemy metrem, głośno śpiewamy i zarażamy pozytywną energią każdy zakątek Dortmundu którym tylko wędrowała nasza ekipa.

Obrazek

Niesiemy ze sobą flagę fanklubową oraz baner dziękczynny dla Romana za 16 lat spędzonych w BVB:

Obrazek

Kiedy już wszyscy razem docieramy na miejsce, odbieramy bilety, wchodzimy na Südtribüne dzieje się coś, czego sam się nie spodziewałem. Wybuchłem płaczem, szczerym płaczem jak małe dziecko...27-letni chłop płacze ze szczęścia, bo pierwszy raz jest w Świątyni, na takim wydarzeniu, z tak wspaniałą ekipą, pośród ponad 70-ciu tysięcy innych zakochanych w BVB. I ta euforia gdy 70 tysięcy gardeł śpiewa You'll Never Walk Alone...bezcenne przeżycie. Jeszcze 2-3 lata temu ani przez myśl by mi nie przeszło, że tutaj będę...dnia 7 września 2018 miłość do BVB obudziła się we mnie na poważnie!

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Mecz z udziałem byłych gwiazd BVB i gości zaproszonych przez Romana także zrobiły na mnie wrażenie, aczkolwiek nie tak wielkie jak ogrom Świątyni, świetna atmosfera i ponowne spotkanie, już w mniejszym gronie niż w Rajczy, z rodziną Polnische Borussen.
Reszta wieczoru to powolny powrót do apartamentów i wspólne biesiadowanie, okraszone śpiewem, zabawą, rozmowami i srogo zakrapiane alkoholem :-) .

Kolejny dzień to okropny ból głowy, leczenie różnych przypadłości i dolegliwości oraz wspominanie z uśmiechem tego, co działo się poprzedniego wieczoru. Po ogarnięciu bałaganu i doprowadzeniu się do stanu używalności wyruszamy m.in. na rynek, do Fanweltu, na obiadek i dalsze szaleństwa związane ze zlotem fanklubu w Dortmundzie. Spędzam czas z różnymi ekipami: Arturem, Wirtuozem, Kasią i Żanetą; następnie ekipą śląską w składzie Donpedro, Michał, Kiszot i Kubuś Kolekcjoner.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Kulminacyjnym momentem dnia jest niewątpliwie pobyt na Kuckelke i zabawa z całą ekipą w plenerze oraz morderczy atak na kibica pewnej niebieskiej ekipy spod Dortmundu :-) . Ciąg dalszy to ostre imprezowanie w naszych apartamentach w tureckiej dzielnicy i kolejny zerwany film...

No i niestety, to by było na tyle, bo już w niedzielę rano ten piękny sen się skończył, przyszedł czas by powoli wracać do szarej rzeczywistości i rozstać się z czarno-żółtą rodziną. Oczywiście nie od razu ze wszystkimi, bo drogę do Wrocławia znów przebyłem z wesołą ekipą.

Z tego miejsca chciałbym najserdeczniej podziękować:

Arturowi za zaproszenie mnie na to wydarzenie, trud zorganizowania tego wszystkiego, troskę o nasze wygody i dobre samopoczucie oraz za ogarnięcie mnie w krytycznym momencie.

Bartkowi za to, że to dzięki niemu jestem członkiem fanklubu, za zwerbowanie mnie i wyrozumiałe podejście do trudnego charakteru.

Adisiowi za nadludzki wysiłek prowadzenia samochodu przez tyle godzin mimo wielkiego zmęczenia i za znoszenie nas podczas podróży. Fajnie, że odnaleźliśmy w sobie więcej tego co nas łączy, a nie dzieli.

Pawłowi za to, że kiedyś wraz z innymi użytkownikami stronki wstawiał się za mną, gdy przez swoją głupotę musiałem pożegnać się z pisaniem i dzieleniem się opiniami na tematy związane z BVB.

Jasiowi, że mimo różnic potrafiliśmy świetnie się dogadać, pić i bawić.

Gosi, za to że była naszym słoneczkiem i jednak pojawiła się na zlocie, by spędzić z nami ten wspaniały czas.

Markowi i Kubusiowi za to, że nie byłem jedynym, który pierwszy raz odwiedził Westfalenstadion.

Wesołej ekipie z samochodu za przednią balangę i kupę śmiechu, jesteście fantastyczni.

Dziękuję Wam wszystkim, dzięki którym mogłem się pojawić na meczu i przeżyć jeden z najszczęśliwszych dni, tym których nie wymieniłem z imienia czy nicku. Wszyscy jesteście wspaniali, macie wielkie serca. Już za Wami tęsknię i chciałbym jak najszybciej znów Was zobaczyć.

HEJA BVB! POZDROWIENIA DLA CAŁEJ EKIPY POLNISCHE BORUSSEN!

Awatar użytkownika
mitre
Posty: 13
Rejestracja: 21 lut 2014, 22:26
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: mitre » 12 wrz 2018, 05:05

Borix, przede wszystkim składam gratulacje Tobie jak i pozostałym fanom, którzy mieli przyjemność  zobaczyć Świątynię pierwszy raz na własne oczy.
Przeczytałem Twoją relację i powiem Ci, że moje wspomnienia związane z pierwszym pobytem na Westfalenstadion odżyły na nowo. A to dlatego, że tak jak Ty, kiedy zobaczyłem to wszystko na żywo, uroniłem łezkę. A co tam łezkę, również popłakałem się jak dziecko. Zapewne "pomógł" mi w tym wlany w siebie alkohol, ale faktycznie tak było. Widok i atmosfera panującą na tym stadionie jest tak niesamowita i niepowtarzalna, że ciary mają nawet najtwardsi z najtwardszych.To zostaje w pamięci na zawsze.
Życzę Ci, jak i pozostałym szybkiego powrotu na ten piękny stadion. Najlepiej znów w tak zajebistym gronie.
HEJA BVB!!!

Gochun_BVB
Posty: 281
Rejestracja: 22 lis 2017, 08:50
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Gochun_BVB » 12 wrz 2018, 06:44

Borix, nic dodać nic ująć :D

Cieszę się bardzo, że mogłam być tą pierwszą osobą, która tuliła Cię gdy spływały Ci łzy po policzkach ze wzruszenia ;)

Cieszę się, że znam takich Wariatów, co odczuwają dokładnie to samo co ja, gdy tylko przekroczą próg Świątyni.

Mam też nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie na WS.

Naprawdę warto kolekcjonować takie chwile w sercu!

Heja BVB! Heja Borussen!

Awatar użytkownika
majeku
Posty: 196
Rejestracja: 11 paź 2016, 12:36
Lokalizacja: Óć
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: majeku » 12 wrz 2018, 08:22

Jeszcze parę fotek dla uzupełnienia:
Jak wchodzimy na Sud:
Obrazek

Ja i Kubuś:
Obrazek

Z prof. Borixem:
Obrazek

Widok na Sud, Donpedro i Maczuga pijący za plecami, nawet łyka nie dał:
Obrazek
BVBVBVBVBVB

lukas777
Posty: 54
Rejestracja: 26 wrz 2016, 18:22
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: lukas777 » 12 wrz 2018, 21:10

Wspaniałe relacje Artura i Borixa z magicznego weekendu w Dortmundzie. Też miałem to szczęście być z Wami w Naszej Świątyni. Nie będę po raz trzeci opisywał całego przebiegu cudownego pobytu w Dortmundzie, relacja byłaby bardzo podobna. Chciałbym Wam wszystkim podziękować za wspaniałe chwile o których będę pamiętać do końca swych dni. Szczególne podziękowania dla Artura za organizację, dzięki Tobie spełniły się moje marzenia. Zdaję sobie sprawę ile włożyłeś wysiłku by ogarnąć wyjazd ponad 20 - osobowej ekipy. Jeszcze raz dzięki Artur. Wielkie podziękowania dla Mili - wiem, że bez Ciebie nie byłoby mnie w PB i nigdy bym Was nie poznał. Ogromne podziękowania dla Adisia, który do Dortmundu jechał z Berlina przez Wrocław (tylko by nas zabrać) - wiem, ile Cię to wszystko kosztowało. Jeszcze raz dziękuje Wam wszystkim.
Mam nadzieję, że oprócz ogólnego, dużego zlotu zrodzi się też tradycja czegoś na kształt corocznego "mini zlotu" w Dortmundzie.
Powrót do rzeczywistości jest mega ciężki. Tęsknię za Wami!

artur_poznan
Posty: 1002
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 12 wrz 2018, 22:53

Łukasz tęsknią chyba wszyscy. Raz do roku można by spróbować ale jaki mecz? Słabszy przeciwnik ok, ale jaki? Spójrzcie teraz. Na Augsburg bilety poszły błyskawicznie a na Frankfurt jeszcze 2 tygodnie temu było prawie 2.000. Dacie wiatre? Norymberga w środku tygodnia i jest jeszcE 10.000 biletów ale nikt z nas takiego urlopu nie weźmie. Myśle ze dobra opcja jest Berlin- blisko, dużo biletów i w miarę przyzwoitych miejscówek by takie mini- złoty robić

Awatar użytkownika
zizu
Moderator
Posty: 7753
Rejestracja: 20 cze 2007, 13:55
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: zizu » 13 wrz 2018, 10:37

Myślę, że to byłoby wykonalne na przykład na Augsburg ogarnąć i 30 biletów, ale trzeba byłoby zrobić kilka zamówień i byłoby się rozrzuconym po całym stadionie.

bigmac34
Posty: 7
Rejestracja: 22 sie 2014, 17:18
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: bigmac34 » 13 wrz 2018, 16:39

Jako, że wielkimi krokami zbliża się drugi w tym sezonie mecz Bundesligi na naszym stadionie, warto przypomnieć sobie naszą niezwykle udaną inaugurację tego sezonu, która miała miejsce przeciwko Lipskowi w ostatni weekend sierpnia.

***zdjęcia są w sporym rozmiarze więc wrzuciłem je na zewnętrzny hosting, tutaj są malutkie miniaturki, ale po kliknięciu odtworzą się w całej okazałości :-D ***

Dla nas była to druga wizyta w Dortmundzie po marcowym spotkaniu przeciwko Eintrachtowi (Baczułaj na 3:2 w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry), które obserwowaliśmy z górnego sektora narożnika przy Sudtribune. Tym razem, na miesiąc przed wyjazdem wiedzieliśmy już, że tym razem będziemy mieli przyjemność śledzić spotkanie z Lipskiem z samej żółtej sciany. Jako, że był to jeszcze okres wakacyjny, postanowiliśmy tym razem wybrać się do Dortmundu na dłużej, aby przy okazji zobaczyć trochę miasta i załapać się na wycieczkę po stadionie oferowaną przez klub (w każdy inny dzień oprócz meczowego).

W piątek po pierwszym w karierze locie samolotem (Wizzair z Katowic-Pyrzowic, bardzo przyjemna i bezbolesna podróż) zakwaterowaliśmy się w hotelu i na dwudobowym bilecie na komunikację miejską ruszyliśmy w kierunku kilku miejsc zaznaczonych na mapie przed wylotem z Polski. Największe wrażenie zrobił na nas Westfalenpark z wieloma fajnymi terenami zielonymi i słynną wieżą, z której widać panoramę Dortmundu. Nawet stamtąd nasz stadion robi efektowne wrażenie.

Obrazek Obrazek

Piątek mimo wielu godzin spędzonych na nogach był dopiero preludium przed tym co miało nastąpić w sobotę i w niedzielę. Choć nasz Stadiontour był zaplanowany dopiero na popołudnie, to w kierunku stadionu ruszyliśmy już rano, gdyż byliśmy umówieni z pewną osobistością w pobliskiej szkółce BVB Evonik Fussballschule, przeznaczonej dla najmłodszych adeptów piłki...

Obrazek

Emmę każdy na pewno zna i nie da się jej nie lubić :D Pomyślałem, że skoro mamy do czynienia z weekendem otwierającym rozgrywki Bundesligi i jest jeszcze lato, to należy skorzystać z okazji dłuższego pobytu w mieście i spróbować spotkać gdzieś naszą klubową maskotkę. Emma słowa dotrzymała i o umówionej godzinie pojawiła się na parkingu szkółki ku uciesze naszej i kilkudziesięciu zgromadzonych dzieci i ich rodziców. Przez pół godziny przybijała piątki i pozowała do zdjęć dosłownie z każdym (nawet kilkukrotnie, m.in. z nami :D), po czym rozpoczęła się mini-konferencja trenerów szkółki, którzy przedstawiali szczegóły naboru na nowy sezon i spraw organizacyjnych związanych z treningami dla zainteresowanych dzieci.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Po spotkaniu z Emmą i konferencji był czas na obejrzenie zakamarków szkółki, obiekty treningowe dla maluchów są naprawdę na najwyższym poziomie.

Obrazek Obrazek Obrazek

Następnie udaliśmy się do fanweltu, gdzie poinformowano nas, żez można załapać się na wcześniejszą wycieczkę po stadionie w ramach wykupionego biletu. Była to dobra informacja, bo tego dnia pogoda nie rozpieszczała - było chłodno i bardzo wiało. Mimo to, cały weekend i tak pod tym względem był dużo lepszy niż oczekiwano, bo prognozy zapowiadały trzydniowe opady deszczu, co na szczęście się nie sprawdziło.

Wycieczka trwała równe dwie godziny. Wielka szkoda, że nasza znajomość niemieckiego jest znikoma, bo o ile w słuchawkach był przekład na język angielski, to całą wycieczkę prowadziła znakomita lektorka, która z pasją opowiadała przeróżne ciekawostki na temat wszystkich odwiedzanych zakątków stadionu. Wrażenia oczywiście niesamowite... zwiedziliśmy kilka trybun, szatnię, salę konferencyjną, mix zone i tunel z którego oczywiście wyszliśmy na murawę, gdzie mogliśmy chwilę pospacerować wzdłuż linii, rozsiąść się na mega wygodnych fotelach ławki rezerwowej i porobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Po wycieczce, krótkiej wizycie w Borusseum w ramach biletu na Stadiontour i obiedzie w rynku dobiegł końca bardzo długi i niezwykle ekscytujący dzień, który nawet gdyby był finałem tego wyjazdu, spowodowałby że wyjechalibyśmy z Dortmundu w pełni usatysfakcjonowani. A przecież czekał nas jeszcze najważniejszy dzień, pełen wrażeń i emocji, o których chyba nie mieliśmy jeszcze pojęcia...

Obrazek

Poranek przywitał nas pięknym wschodem słońca i zwiastował bardzo pogodny dzień. Bardzo miły bonus w perspektywie obejrzenia pierwszego meczu na Sudtribune. Po pakowaniu i opuszczeniu hotelu dotarliśmy na dworzec, gdzie spotkaliśmy Milę oraz Rasiaka. Po wspólnym obiedzie pojechaliśmy na stadion, gdzie czekały na nas do odbioru bilety na mecz, oraz spotkaliśmy Artura z jego rodziną. Była to pierwsza okazja do wspólnego zdjęcia z flagą Polnische Borussen, którą przed meczem mieliśmy rozwiesić na stadionie.

Obrazek

Na około dwie godziny przed meczem wspólnie z Danielem udało nam się zamontować flagę w dość fajnym miejscu przy linii bocznej. Godzinę przed meczem na stadion dotarł również Bartosz z kompletem naszej ekipy i gdy piłkarze wyszli na rozgrzewkę, mogliśmy już wszyscy razem niecierpliwie oczekiwać na mecz na miejscach z bardzo korzystnym widokiem w bloku 14.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


Po odśpiewaniu You'll Never Walk Alone, przywitaniu piłkarzy i pierwszym gwizdku, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. W 36 sekundzie dostaliśmy bramkę na 0:1, której chyba nikt się nie spodziewał. Mimo to, przed nami był jeszcze cały mecz i żółta ściana dawała z siebie bardzo wiele, aby ponieść zespół do walki o odrobienie strat. Przyniosło to pożądany skutek, bo już do przerwy prowadziliśmy 3:1. Euforia po bramkach na Sudtribune była nie do opisania, dla kogoś kto kibicował pierwszy raz na Sud są to uczucia bez porównania z radością z oglądanych bramek przed telewizorem, czy nawet na innych sektorach stadionu, tak jak w marcu. Zwłaszcza, że mieliśmy szczęście trafić na spotkanie, w którym padły trzy gole w krótkim odstępie czasu i z każdą z nich radość była coraz większa. No i przede wszystkim, mieliśmy niesamowite szczęście dzielić te chwile razem, w naszym fanclubowym gronie :)

Obrazek Obrazek Obrazek

Druga połowa mimo dobrego początku Borussii przebiegała pod dyktando przewagi Lipska, który nie potrafił jednak przełożyć swojej nieco lepszej gry na konkrety. Gdy wydawało się, że mecz jest już zamknięty, nasi zerwali się z kontrą i w doliczonym czasie gry Marco Reus wykończył akcję po podaniu Sancho centralnie na naszych oczach. Byliśmy naprawdę bardzo, bardzo blisko w historycznej chwili, gdy nasz ulubieniec zdobył swoją setną bramkę w lidze, która dodatkowo wysunęła Borussię na prowadzenie w tabeli po pierwszej kolejce. Żółta ściana oczywiście znów eksplodowała a po meczu mogliśmy zasłużenie podziękować piłkarzom za dobrą grę i efektowne zwycięstwo.

Obrazek ObrazekObrazek Obrazek

Ten weekend nie mógł się lepiej potoczyć i pozostanie w naszej pamięci na bardzo długo. Dziękujemy jeszcze raz Wam wszystkim za możliwość wspólnego przeżycia tych wspaniałych chwil. Tym, którzy wybierają się na Eintracht i inne najbliższe mecze, życzymy równie dobrych wrażeń i liczymy na to, że jeszcze uda nam się tu wrócić i wyjechać stąd w równie dobrych nastrojach :)

Awatar użytkownika
weidenfeller1
Posty: 1700
Rejestracja: 27 wrz 2007, 11:19
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: weidenfeller1 » 13 wrz 2018, 21:32

Ja ogólnie mało co się rozpisuje, ale tak konkretnie to krótko i zwięźle! Wyjazd na mecz Romka przyszedł mi od razu do głowy,że jadę i biorę miejscówke jak najlepsza! Fakt faktem miejsce jakie miałem na meczu było zaje...lecz jak by nie było mój bilet tyczył się parę sektorów wyżej-ale mniejsza o to. Przebiłem się przez ochronę udawałem głupka przy ludziach szukając miejsca i wszędzie byłem :D
Podróż wesoła! Adis pozwolił nam wypić więcej niż 200 gram-więc pozwoliło nam to na dokładniejsze przemyślenia i rozmyślenia nad zyciem i zwiedzaniem :D
Dzięki wszystkim za chęć,silną wolę i za zorganizowanie tak wspaniałego wyjazdu! Począwszy od naszego wspaniałego Artura ;) kończywszy na mnie bo ostatni wychodziłem z pokoju :P
Może czasem za dużo żartowałem i fiesta trwała zbyt długa i od białego rana :D Ale takie uroki są wolnego dnia z tak wspaniałą rodziną! A nie mówiąc już jak smakuje Dortmundzki alkohol-inaczej niż inne niemieckie piwo,wódka itd itd :D
Szkoda jednak,że Poldi koszulki mi nie dał bo byłem "dzisiejszy", szkoda,że Weide nie podszedł jak i wielu innych zawodników-troche sie na nich zawiodłem...byli na takich samych smakach jak ja w ten sam dzień ;) Było pieknie! Dzieki jeszcze raz za wysłuchanie moich przemów na siedząco jak i na stojąco w pokoju u Donpedra :D Przygoda przygodą...powrót tez wesoły ja już bez alko bo i na basen od razu z kumplami we wrocku :D ale po drodze kontrola Zoll była dla nas zaskakującym wrażeniem bo nikt sie nie spodziewał,czego mogą się nam ...doczepić :P DZIEKI!!!!!

HEYA BVB!!!!!

MarcinFan35791
Posty: 7
Rejestracja: 04 kwie 2018, 07:20
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: MarcinFan35791 » 16 wrz 2018, 16:10

Zaczynajmy więc:
- wstaję rano, godzina 6:30. Budzik dzwonił mi już o 6:10 ale przełączam drzemki już któryś raz z rzędu bo nie od końca dowierzam że to na pewno dzisiaj. Wydaje mi się że o tej godzinie to zwykły powszedni dzień czyli wstajemy, myjemy się, jemy i do szkoły. NIE. Nie dzisiaj. Początek niby tak samo no bo wstajemy, myjemy się, jemy ale nie idę na przystanek autobusowy tylko budzę mojego brata i mówię mu żeby wstawał bo za pół godziny ma mnie odwieźć na lotnisko. Widać że ten ranek jest inny niż wszystkie. Rodzice już nie śpią, patrzą co robię, mama mi podpowiada co zrobić, pyta się czy wszystko wziąłem. Nawet mój pies jakby normalnie zwykle jeszcze spał w swoim legowisku tak dzisiaj wstaje i patrzy czemu ja usiedzieć nie mogę.
41796191_319820748826036_3932554880366936064_n.jpg
- 7:15 gotowy do drogi wyjeżdżam razem z moim bratem do Katowic. Z wszystkimi się pożegnałem, mimo że tak właściwie jutro wracam to się troszeczkę innaczej żegnam niż zwykle. Jest podekscytowanie bo to przecież mój pierwszy raz: na lotnisku, w samolocie, w Niemczech, w Dortmundzie, w Świątyni... Trochę tego jest. Dwie godziny i powinniśmy być. Oczywiście nic nie zjadłem tylko wypiłem kawę i tyle. Nic w siebie nie mogłem wcisnąć. Niby stres i niepokój ale czuję się pewnie tylko z jednego powodu: wiem że istnieje taka pewna grupa na Whatsapp'ie, na której mogę napisać i się spytać o co chcę i zawsze otrzymam odpowiedź albo przynajmniej próbę pomocy.
- 9:15 jestem na lotnisku.
41838994_256454775011066_3692714530644688896_n.jpg
Widzę ten jak dla mnie gigantyczny obiekt i w sumie to nie wiem gdzie wejść. Brat mnie odprowadza i razem szukamy gdzie mam być. Piszę do przyjaciół z grupy że jestem i czekam na ich odpowiedź. Widzę lot -> Dortmund. Okej jest, jednak nie odwołali. Zaraz Pepciu piszę żebym poszedł na bramki. Oczywiście nie wiem gdzie to jest więc się pytam. Dobra widzę. Stoję w kolejce aż po kilkunastu minutach sprawdzają mi bagaż i już jest po. W międzyczasie stojąc w kolejce widzę jakiegoś gościa z bluzą i herbem BVB. Kamil? No tak to on. Czyli jednak nie będę sam. Dalej stoi jakaś blondyna. Znam tylko jedną osobę z tak cudownie ułożonymi włosami. Gooosia! Przechodząc przez bramkę widzę jak już się do mnie uśmiecha. Niby wszystko spoko ale oczywiście musiałem zaliczyć wtopę: o tym że picia brać nie wolno pamiętałem. Tylko że wziąłem ze sobą (jak to mi powiedzieli) cała łazienkę. Rzeczy do kosza. No cóż, jestem trochę w tył. Bywa, za głupotę się płaci. Ok, przechodzę w końcu te bramki, witam się z Gosią i odrazu mówimy sobie co tam i jak tam. Dobrze ją widzieć. Czekamy na Kamila i idziemy. Gosia nas prowadzi do Pepcia. Witamy się i rozmawiamy o wszystkim. Ja jestem podekscytowany każdym widokiem. Nawet pasu startowego lotniska.

- 10:00 czekamy aż wsiądziemy już do samolotu.
41804917_2065387763474283_6546035814193692672_n.jpg
41846294_493100184435052_3626045110518546432_n.jpg
Ludzie jak głupi stoją w kolejce mimo że idzie ona bardzo wolno. My siedzimy gadamy. Opowiadamy sobie o emocjach. Dowiaduję, że czeka mnie chrzest na miejscu... jestem z tego powodu bardzo zadowolony. W jednym z tematów wspominany jest staż kibicowania BVB. Mój oczywiście najkrótszy i najmniej ciekawy. Ktoś wspomina o wygranym przez Borussię finale Ligi Mistrzów i gdy wspominają gola strzelonego w końcówce występuje zachwyt. Ja nie jestem zadowolony: mój ostatni finał ligi mistrzów i gol strzelony w końcówce nie będę wspominał dobrze: Robben... Dobra, zaraz wsiadamy
- 11:00 jestem już w samolocie. Szukam miejsca. Będzie od okna. Babeczki obok siedzące mówią, że mogę tam iść. Może zobaczę stadion z góry?
Sam moment startu wywołuje u mnie dreszcz emocji.
41865083_529614547465262_4539071934066851840_n.jpg
41820820_2185970471476944_4104046164217692160_n.jpg
- 12:30 wylądowaliśmy. Stadionu nie zobaczyłem. Niesamowite w jak szybkim tempie przemieściliśmy się taki kawał drogi. Wszystko po niemiecku a ja z niemieckiego to tak sobie. Moi przewodnicy wycieczki zadecydowali że idziemy do sklepu z gadżetami. No więc szybkim spacerkiem na pociąg. Po drodze wszędzie znaki tego że tutaj kibicuje się jednemu klubowi a jest to BVB 09 Borussia Dortmund. Szczerze się za każdym zakrętem bo: a tu naklejki, a tu szalik wisi, potem flaga gdzieś powieszona, więcej naklejek. Jest i on, stadion, w ogóle go nie wzrusza to, że to dla mnie magiczna chwila:
41810152_2135254156689360_3743111621061378048_n.jpg
41868335_514814062276282_1132327003278540800_n.jpg
41990823_443210769540285_4826170053760122880_n.jpg
Dobra gadżety kupione, będzie co wspominać.
41807083_668764213510594_2391301128848408576_n.jpg
Wracamy czas się zameldować w hotelu. No ale tak na sucho.... Brinkhoff's w ruch. Pijemy sobie z Pepe'm ale coś widzę że mu tak nie za bardzo wchodzi no ale wypiliśmy. Się okazało że wzięliśmy 2 różne piwa i on miał bezalkoholowe stały ja tej samej półce w tym samym miejscu). Poniekąd to moja wina bo Pepe był miły i chciał mi otworzyć butelkę lecz ja uznałem, że tak na ulicy to nie będę pił i mu oddałem. Trochę był zawiedziony więc musiałem mu dać łyka swojego bo oczywiście chlejus już wypił swoje. Jesteśmy w hotelu, czas się odświeżyć
15:30 czas wracać, currywurst czeka! W tym akapicie aż do meczu nic się działo, tylko piliśmy, jedliśmy i znowu piliśmy. Nic ciekawego. (po prostu zabronili mi wchodzić w szczegóły) :mrgreen: Obrazek Obrazek Obrazek
- 20:00 To już ten moment, już ta chwila! Idziemy na stadion. Już mnie całego trzęsie, dobrze że coś wypiłem bo przynajmniej ręce mi nie chodzą. Ten widok zapamiętam do końca życia: wchodzę na trybuny. Nie potrafię opisać co wtedy czułem, za dużo tego było naraz. W mojej głowie było tylko jedno zdanie: "w końcu tu jestem". Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Moment cieszenia się z bramki to coś cudownego... Ja miałem przyjemność doznać tego uczucia aż 3 razy tego wieczora. Wynik 3:1.
Diallo, Wolf, Paco. Cudownie!
Sam mecz niestety muszę przyznać był dość nudny. Nasi mieli mam wrażenie 4 akcje i z tego padły 3 gole. Chwila przerażenia też była, jak Frankfurt strzelił na 2:2 ale na szczęście się okazało, że był spalony. Obrazek
Piękny widok cieszącego się stadionu - 80 tysięcy ludzi!
Koniec. To co? Teraz pora na cieszynkę piłkarzy z kibicami! Gosia krzyczy: "Patrz Marcin! To teraz, to teraz!"
Niestety to już jest koniec. Półtorej godziny = 90 minut. Niech ktoś mi powie dlaczego tamtego wieczora to półtorej godziny trwało 15 minut?! Jak to zleciało, jeszcze nie wyszedłem a już chciałem wracać. Obrazek Obrazek
Jednak wychodzimy. Stojąc koło currywurtsa słyszę "Synek! No i jak debiut?" Zgadnijcie kto to powiedział. "Straciłem głos, więc myślę, że super" Powiedziałem zachrypniętym głosem. Idziemy coś zjeść, na regionalnego shoota (oczywiście Pepe nas prowadzi) no i do pociągu. A jaki ten pociąg piękny jak w nim sami czarno-żółci kibice.
Jedziemy, rozmawiamy na temat meczu. Obrazek
Jeszcze przed hotelem idziemy do miejscowej knajpki kameralnej. Po wejściu słyszę od moich przyjaciół, że troszeczkę innaczej to wygląda. Obrazek Obrazek
Nie polecam shoota pomidorowego, tylko tyle. Czas wracać do hotelu.
Sobota minęła o wiele wolniej. Nie zgraliśmy się z powrotem a dokładnie to ja się nie spytałem. Wszyscy wiedzieli kiedy przylecieć a już o odlocie mowy nie było. To tyle! Do zobaczenia Dortmundzie! Obrazek

Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować wszystkim którzy mieli jakikolwiek udział w tym że:
- Jestem członkiem fanklubu
- Mam możliwość przebywania z wami
- Mam możliwość wyjazdu na ten cudowny obiekt
- Moim rodzicom a także tym przyszywanym (Gosia i Mila)
- Całej kompani z którą byłem na meczu za pomoc
Myślę że to tyle. Niech każdy kto w jakiś sposób miał w tym udział czuję się doceniony. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy! Do zobaczenia!

Awatar użytkownika
Mila
Redakcja
Posty: 1407
Rejestracja: 08 lut 2013, 15:58
Lokalizacja: Koblenz / Szczecin
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Mila » 16 wrz 2018, 21:26

Synek, pielęgnuj te pierwsze obrazy i wspomnienia. Niech będą pierwszymi z wielu. Dzięki za spotkanie, bratwursta i relację.
Do zobaczenia.
Tata :mrgreen:

Awatar użytkownika
zizu
Moderator
Posty: 7753
Rejestracja: 20 cze 2007, 13:55
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: zizu » 16 wrz 2018, 21:28

Ale w ostatnich dniach wysyp relacji, pięknych relacji :D Fajnie, że same pozytywne rzeczy do przeczytania :D

Awatar użytkownika
Siwy
Posty: 3159
Rejestracja: 29 lip 2010, 02:09
Lokalizacja: Piekary Śląskie
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Siwy » 16 wrz 2018, 23:23

Uwielbiam oglądać te wszystkie zdjęcia :-) :-)
"Nie trać czasu na wyjaśnienia. Ludzie i tak słyszą to, co chcą słyszeć..."

Zuruck in der Konigsklasse!!
"Immer ein Borusse" - Nuri Sahin

Gochun_BVB
Posty: 281
Rejestracja: 22 lis 2017, 08:50
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Gochun_BVB » 17 wrz 2018, 06:59

Synku Marcinku :mrgreen: super, że mogłam być przy Twoim debiucie na WS.
Sama to przeszłam niecały rok temu i miłym uczuciem było Cię "wspierać".
Fajna relacja, fajne zdjęcia.

Do następnego spotkania.

artur_poznan
Posty: 1002
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 17 wrz 2018, 09:07

Każda Wasza relacja to radość serca- zapamiętujemy te chwile na zawsze- a zdjęcia to najpiękniejsza pamiątka 🖤💛👊

artur_poznan
Posty: 1002
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 17 wrz 2018, 09:13

No i niepoprawność polityczna Johnego - z szalikiem Widzewa- bezcenna 😎. Jeszcze ktoś pomyśli ze już klepnięto międzynarodowa zgode Dortmund- Ruch- Widzew 🙈🙈😂😂

Awatar użytkownika
johny1910
Posty: 333
Rejestracja: 14 wrz 2011, 10:04
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: johny1910 » 18 wrz 2018, 09:39

To może coś ode mnie w uzupełnieniu i usprawiedliwieniu. Przed meczem zadzwoniłem do mojego niemieckiego kumpla, który równo 5 lat temu umożliwił mi debiut na Westfallenstadion i to od razu na Sudtribune. Ustawiliśmy się w przerwie przy kiosku z pamiątkami pod Sud. Pierwotnie miałem zamiar pogadać z Bernim i wrócić na nasz sektor... Ta misja okazała się jednak niewykonalna... Z marszu Berni zakupił 8 browarów i zaordynował, że mamy iść z Kamilem do jego przyjaciół na Sud. Ja piwa nie piłem bo jechałem autem ale kamil był w mało komfortowej sytuacji i martwił się o swój powrót porannym samolotem. Po meczu chcieliśmy spotkać się z resztą i pożegnać ale znów nie było dyskusji! Idziemy na zwycięskie piwo!!! - usłyszeliśmy. I tak w towarzystwie Berniego i jego atrakcyjnej i bardzo sympatycznej znajomej poszliśmy pod stary stadion. Czas już naglił i w końcu udało nam pożegnać i udać się do metra.
Powiem tak, sympatia i otwartość z jaka zostaliśmy przyjęci na Sud była nieprawdopodobna! Obcy ludzie, których poznaliśmy raptem kilka minut temu przybijali z nami piątki, śpiewali etc. Jak w rodzinie normalnie... To było bardzo piękne przeżycie!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Dziękuję wszystkim, których poznałem i raz jeszcze proszę o wybaczenie, że rozstaliśmy się bez słowa... Ale tym razem to była vis maior. :-D
Następnego dnia zwiedzaliśmy stadion, obiecałem to synowi bo bardzo przezywał, że nie mógł iść na mecz. Było super, zobaczyliśmy każdy zakątek SIP. W przyszłym roku śladem Artura mam zamiar zabrać ze sobą całą rodzinę bo i szanowna małżonka oświadczyła, że z chęcią by poszła na TAKI mecz! :-D
Z cyklu znajdź różnicę:
Obrazek
Obrazek
:-D
A tu synuś przed transferem do BVB. :mrgreen:
[url=https://postimg.cc/QVdGLypN]Obrazek
... to live is to die - Cliff Burton
www.pansamochodzik.org.pl

artur_poznan
Posty: 1002
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 24 paź 2018, 00:12

Przedostatni wojaz za ukochana Borussia tym razem przerzucił nas na południe. Stuttgart. Piękne miasto- nieprzyjazne kibicom BVB.
Ale po kolei.
Tym razem zaświeciło dla nas słońce- dosłownie i w przenośni. Piękna pogoda od piątku no i bilety na miejsca stojące w sektorze gości 💪
Po tygodniach wyczekiwan nadszedł czwartek, kiedy nasze mieszkanie w Komornikach zaszczycił obecnością Donpedro. Chłopcy jak tylko wrócili ze szkoły prześcigali się w pomysłach jakiego zrobić psikusa wujkowi- Piotruś stwierdził, ze musi pociągnąć wujka za wasa i sprawdzić czy prawdziwy. W sumie Paweł miał przyjechać na sam wieczór zjeść kolacje i pójść grzecznie spać , bo z rana planowaliśmy wyjazd ale jak to zwykle bywa. Przyjechał z Pawlem Jacek Danielecki no i co było robić- dwie szklaneczki plus długie rozmowy położyły nas spać koło północy 😁
Rano po śniadaniu Kasia zawiozła chłopców do szkoły a my w oczekiwaniu na Żanetę i Wirtuoza zaczęliśmy załadunek auta. Po chwili pojawili się i oni i Kasia tak ze po 10 wyruszyliśmy.
„ A droga była spora a czas biegł szybko” jakby parafrazowac Franka 🤠- 865 km to nie w kij dmuchał. Okazało się, ze A9 na Swinioland czyli Bawarię to cudo w porównaniu z A2 na Dortmund. Zero robot, zero korków, 3 pasy. Po 15 byliśmy już w Norymberdze i dopiero 60 km prEd Stuttgartem zdążył sie wypadek i musieliśmy jechać objazdem przez niemieckie wioski i miasteczka. Widok zapierający dech w piersiach. Wszędzie czysto, schludnie, dobrego słońce i jesień w pięknych blaskach.
Przed 18 meldujemy się w naszym hotelu. Trzeba przyznać, ze Michał wybrał najlepsza z możliwych miejscówek- samo centrum- zalety- wszędzie blisko. 3 pokoje na nas czekały, a ponieważ chciało nam się jeść i strasznie pic 🍺szybko wyszliśmy na miasto.
Wszędzie wzbudzały zainteresowanie nasze fan clubowe koszulki 🖤💛Wpierw trafiliśmy na kolacje do pysznej burgerowni- pewnie zabawili byśmy tam dłużej ale niestety lali piwo hiszpańskie i po dwóch kolejkach poszliśmy szukać irlandzkiego pubu. Pub był Guiness tez, Bushmills tez ale niestety zostaliśmy wyproszeni bo kelnerka zrobiła nam grandę ze Żaneta z Kasia zostawiały vlepy.... Kij im w oko bo za chwile weszliśmy do naszego Sophie Brauhaus- zajebisty lokal z piwem wytwarzanym na miejscu- mniam rozkosz dla podniebienia. Ponieważ dziewczyny chciały się bawić ruszyliśmy dalej w tango. Niestety wszędzie ciapatole wiec trafiliśmy do Stuttgarter Pilsstubbe- tu zaczęła się łac wódka whisky piwo. Skończyć musiało się to złe. Nie byli byśmy sobą gdybyśmy nie oznajmili Stuttgartowi głośnego „Sialllalaaa Scheiseeeeee nullllll vierrr”.
Koło 2 zmęczeni wrócililismy do hotelu.
Noc tragiczna - ale z dowcipem wyjazdu - głowa pękała niemiłosiernie około 4 zacząłem szukać apapu a ze nie chciałem świecić światła stad zacząłem szperać w siatce z lekami. Po 2 godzinach łeb dalej pękał bo okazało się se zamiast apapu połknąłem.... stoperan 😂😂😂
Tak kończą się pijackie ekscesy.
Poza Pawlem który pił tylko alkohol mocny i był jak młody Bóg- zmęczona 4 pojawiła się na śniadaniu ok. 9.30
Przed 11 witamy 6 uczestnika wycieczki czyli Miłe. Po rozlokowaniu się w pokoju uderzamy na miasto. Ponieważ Bierstube mamy przy hotelu wypijamy dwie kolejki na klina i dopiero wówczas poczuliśmy się dobrze.
Jazda metrem na stadion przebiega sprawnie....
Ciąg dalszy relacji jutro 🙈

artur_poznan
Posty: 1002
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 24 paź 2018, 07:12

Pod stadionem tłum ludzi, bardzo dużo czarno- żółtych barw. Wejście na stadion wyjątkowe- takiego obmacywania nie doswiadczylismy na żadnym stadionie. Jeszcze tylko „przemyt” Pawła na nasz sektor i w komplecie meldujemy się na stojących.
Sam stadion super - fantastyczna widoczność z sektorów gości.
Nin dobrze mecz się nie zaczął Sancho otworzył wynik meczu i stało się coś, czym „straszyliśmy” dziewczyny przed pobytem na sektorach stojących- po bramce poszedł plastik z piwem prosto na głowę Kasi i moja 😁
O meczu nie ma co sie rozpisywac- wygrali pewnie 4:0 choć pierwsze 20 minut drugiej połowy byly do dupy i gdyby nie Roman mogło być różnie.
Doping- fantastyczny. Wreszcie czułem się doskonale jako kibic BVB. Każdy darł ryja przez 90 minut. Widać ze 6.000 na wyjeździe a w znacznej mierze zblazowana grupa na SUD to zupełnie dwa różne światy.
Pokochaliśmy wyjazdy bardzo. Trudno będzie nam wrócić na WS 😎
Odnośnie kibiców VFB mieli swoje 15 minut do wejścia kilkuset naszych ultrasów - ich spóźnienie staje się powoli norma- później pierdolniecie było tak mocne, ze nie mogli się z dopingiem przez nas przebić.
Po pięknym wyniku wracamy do centrum. Przy metrze fajniejsze bawimy widokiem miejscowej bojówki Commando Cannstatt- szli szukając guza w 100-150 osób ale szybko mieli policyjny ogon- tak bardzo się maskowali - wszyscy ubrani na czarno 😂
My wpadamy do hotelu na 15 minut zdjąć odzież piwna i udajemy się na kolacje do Bierhaus Sophie. Ten wieczor był już spokojny, bo wyjeżdżaliśmy wcześnie rano w niedziele. Jeszcze tylko zakupy w Netto przed 22 i ładujemy w pokojach. Jeszcze tylko wspólne obejrzenie przy piwku kolejnego upokorzenia Scheisse i idziemy spać.
Rano o 7.30 spotykamy się na śniadaniu i koło 8.30 wyjazd. Ciężko było się pożegnać z Bartkiem- tak rzadko sie widzimy a potem jak już- to przelatuje wszystko w mgnieniu oka.
Stuttgart - piękny weekend. Piłkarsko i zabawowo. Po 7 godzinach meldujemy się w Komornikach.
Ucałowania dla całej ekipy wyjazdowej. Do zobaczenia next time 😎
Zdjęcia tradycyjnie są ale musi je umieścić ktoś inny 😂
🖤💛

Awatar użytkownika
majeku
Posty: 196
Rejestracja: 11 paź 2016, 12:36
Lokalizacja: Óć
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: majeku » 24 paź 2018, 09:54

Jak piszecie, że koszulki wzbudzają zainteresowanie i wrzucacie zdjęcia z nimi na meczach - powiem nieskromnie, że czuję dumę :))))))))
BVBVBVBVBVB

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości