Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Wszystko co się dzieje w naszej społeczności BVB

Moderator: Mods

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Murzyn
Moderator
Posty: 3739
Rejestracja: 26 paź 2007, 11:51
Lokalizacja: Sodoma k. Gomory
Kontakt:

Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Murzyn » 04 maja 2008, 21:20

Wróciliśmy dzisiaj po południu do Polski. Miniu pewnie jeszcze jest w drodze do Wrocka, T-Mac musi ochłonąć, więc ja zacznę opowieść:


Godzina 2.45. I znów nadszedł ten czas, czas powrotu do Dortmundu. Na lotnisko w Gdańsku zawiózł mnie wujek. Tam poczekałem jeszcze na T-Maca i Minia, którzy przybyli kilka chwil później. Przystąpiliśmy do odprawy i od razu zaczęło się robić śmiesznie, gdyż Miniu został cofnięty chyba kilka razy i musiał pozbyć się połowy plecaka. Tej ważniejszej połowy z…kosmetykami. Ja z T-Mackiem, jako że doświadczeni i zaprawieni w wysokich lotach oraz równie wysokich i trudnych przeprawach przez znużonych nocą celników, nie mieliśmy problemów. Samolot lekko spóźniony zabrał nas na swój pokład. Szybki start T-Mac podsumował komentarzem: - Jesteśmy jak Borussia. Odbijamy się od dna. Gdy osiągnęliśmy już właściwy pułap Arek tym razem stwierdził: -A teraz jesteśmy jak Doll. Bujamy w obłokach. Ogólnie podróż w tamtą stronę minęła spokojnie, nawet Miniu nie wykazywał oznak paniki. Ja co prawda byłem lekko zawiedziony, gdyż myślałem, że tym razem pilot w drodze „wykręci” swą maszyną kilka beczek lub korkociągów. Niestety musiałem się zadowolić przeciążeniami podczas startu i lądowania. Z lotniska odebrała nas nasza bardzo dobra znajoma-Magda(pozdrowienia!), po czym przewiozła autem pod hotel. Zakwaterowanie nowych gości odbywało się co prawda od 11., ale dla nas zrobili wyjątek i już przed 9. rano mogliśmy rozpakowywać nasze manatki. Przypominam, że Miniu miał ich o połowę mniej niż pierwotnie :mrgreen: . Po zapoznaniu się z nowym miejscem Magda odwiozła nas do centrum, kręcąc przy tym wielkie kółka wokół miasta tak, że po kilku minutach zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie się znajdujemy. Pożegnaliśmy się w centrum miasta. Ja z Arkiem szybko poznaliśmy stare tereny, które zapamiętaliśmy z sierpniowego pobytu i ruszyliśmy na podbój miasta. Po długim chodzeniu postanowiliśmy coś zjeść. O tym jak kupowałem eine Brauen Vanilien opowie już Miniu, bo tylko on i Arek wiedzą, co w tym było śmiesznego. Po skonsumowaniu bardzo smacznego Brauen Vanilien – czy jak tam to się zwało – odwiedziliśmy fan shop, oczywiście ten w centrum. Michał i Arek zachowywali się jak kobiety, bo gdy weszli w regały, to nie można ich było stamtąd wyciągnąć. Ja z nudów obserwowałem ludków. Jednym z nich był taki jeden rzucający się w oczy skinhead. Po długich negocjacjach opuściliśmy wreszcie fan shop, a umierający z głodu Miniu poszedł kupić sobie kebaba, którego skonsumował przy jednym z zabytkowych kościołów. W międzyczasie zauważyłem, że ktoś kiwa ręką w naszym kierunku. Machającym okazał się ów skinheadzik z fan shopu, którego chyba wielce rozradował nasz ponowny widok. Ruszyliśmy dalej, tym razem bocznymi alejkami, coraz bardziej oddalając się od centrum, aż zaszliśmy do fajnego sklepiku spożywczego. Zapoznaliśmy się z cenami piwa i postanowiliśmy wracać do hotelu. Oczywiście nie muszę już chyba pisać, że w międzyczasie byliśmy zaczepiani przez osobników różnej maści i płci, pytających o nadchodzący mecz. Uzbrojeni w cenne wskazówki od Magdy wróciliśmy do naszej dzielnicy i dotarliśmy w końcu do hotelu, robiąc wcześniej „mega zakupy” w supersamie ;-) . Po przybyciu na miejsce chłopaki postanowili trochę odpocząć, a ja ruszyłem na zwiedzanie najbliższej okolicy i wypytanie się o najlepszej drogi na stadion. Skończyło się tak, że po Marten (nasza dzielnica) woziła mnie samochodem pewna starsza Niemka i objaśniała drogę. Po chyba dwugodzinnej nieobecności wróciłem do pokoju, ale zastając tam widok śpiących kompanów wybrałem się na dalsze zwiedzanie dzielnicy. Z pomocą przechodniów odnalazłem lepszą drogę na stadion. Przybyłem ponownie do hotelu i musiałem zrobić małą rozróbę, bo chłopaki chyba na dobre pozasypiali. Przybraliśmy barwy bojowe i ruszyliśmy na podbój Westfalenstadion. Najpierw metrem do centrum, a później przesiadka i dalszy kurs na SIP. Kibiców było co niemiara. O tym, kiedy mamy wysiąść poinformował nas widok stadionu i rzeka fanów płynąca zewsząd. Krótka sesja fotograficzna, obowiązkowe zdjęcie z kibicami przeciwnej drużyny, wysłuchiwanie wzajemnie obraźliwych piosenek fanów obu drużyn umilało nam oczekiwanie na Adka, jego wujka i biletów. Pojawili się niedługo po nas, także zasiedliśmy na SIP jakieś pół godziny przed meczem. Mimio tego, że ja z T-Mackiem wiedzieliśmy czego się spodziewać po atmosferze w środku, to i tak ciary szły po plecach na widok naszej „świątyni” i atmosfery panującej w środku. Mecz jaki był każdy widział. Zagraliśmy słabo, a w dodatku nie ujrzeliśmy ani jednej bramki, chociaż doping jak zwykle był niesamowity. Na koniec naszych piłkarzy pożegnały gwizdy. Już zbieraliśmy się do wyjścia, kiedy pod Sudtribune podszedł nie kto inny jak Jan Koller we własnej osobie. Dostał gromkie brawa na stojąco, ukłonił się, podziękował. To było naprawdę piękne i niesamowite. Bardzo ociągaliśmy się z opuszczeniem stadionu. Skupiliśmy się na chodzeniu po tamtejszych sklepikach i obserwowaliśmy z góry płynącą żółtą rzekę kibiców. Po „odludnieniu” trybun postanowiłem na nie wrócić. I tak oto przeszliśmy na Sudtribune i dalej na sam dół, aż na poziom murawy. Oświetlone wnętrze stadionu wyglądało przepięknie. Pochodziliśmy jeszcze po różnych sektorach, pstryknęliśmy kilka fotek i podążyliśmy ku wyjściu. Na dole zastanowił mnie widok ludzi czekających na kogoś przy wyjściu obok parkingu wewnątrz stadionu. Adka wujek wyjaśnił, że oni czekają na piłkarzy, więc i my mimo późnej już pory postanowiliśmy poczekać…a nuż… Pożegnaliśmy się z Adkiem i jego wujkiem i już po około 10 minutach naszym oczom ukazał się…Derlon Buckley. I wtedy się zaczęło. Z różnych wyjść co jakiś czas wychodziły różne znane osobistości. Biegaliśmy od jednego wyjścia do drugiego, bijąc chyba rekordy szybkości na 100 metrów, ale zupełnie nie czuło się zmęczenia. Kogo spotkaliśmy zobaczycie zapewne na zdjęciach. Chłopaki też coś dopowiedzą. Wspomnę tylko, że dr Rauball zagadał do mnie, że chyba za dużo się objadłem, bo mi bardzo brzuch odstaje. Prawda była taka, że wypiąłem się do autografu na koszulce i w takiej oto miłej i wesołej atmosferze pan Rauball złożył swój autograf na mej koszulce oraz pozował do zdjęć. Podchodząc do Kuby machnąłem szalikiem Polski i przekazałem pozdrowienia od nas z kraju, za co bardzo podziękował. Zmęczeni gonitwami postanowiliśmy wrócić na metro i wtedy nastąpiło bardzo traumatyczne przeżycie :lol: . Kolejka, która nas wiozła na Marten zakończyła swój bieg w sąsiedniej dzielnicy, gdyż był to jej ostatni kurs, a obok znajdowała się zajezdnia (komunikat Endstellen chyba będzie nam się śnił po nocach). Chcąc, nie chcąc musieliśmy wracać do hotelu z buta. I tak zaczęliśmy błądzić o północy po Dortmundzie. Wreszcie znaleźliśmy bardzo długą ulicę prowadzącą na naszą dzielnicę. Szliśmy nią chyba z godzinę, zaliczając po drodze turecki bar. Najedzeni i ogrzani wróciliśmy na drogę i po kolejnej pół godzinie marszu znaleźliśmy się……ponownie w centrum :roll: . Lekko zdenerwowani siedliśmy na ławce, bo nogi zaczęły pomału odmawiać nam posłuszeństwa. Tam odganialiśmy się od ludzi, którzy co chwila pytali się nas o jakieś dobre kluby w mieście, jakbyśmy wyglądali na jakiś całodobowy punkt informacyjny. W międzyczasie słyszeliśmy dobiegające gdzieś z dala okrzyki „Ku***a mać” i od razu poczuliśmy się bardzo swojsko. Miło było też oglądać wyścigi małych pojazdów do sprzątania ulic. W końcu zbliżała się godzina 4. rano, więc zgodnie z uwagami T-Maca przemarznięci i nieziemsko zmęczeni udaliśmy się do metra na pierwszą kolejkę. Taką jeżdżącą po torach, a nie tej spirytystycznej. A tam okazało się, że na upragniony pierwszy poranny kurs będziemy musieli zaczekać jeszcze…półtorej godziny. Ja bez zastanowienia położyłem się na pierwszą lepszą ławkę i zasnąłem. Także dopiero o 6. rano w sobotę zlądowaliśmy do hotelu. Ile rymowanek i piosenek oraz ciętych, a zarazem śmieznych komentarzy piętnujących naszą tamtejszą sytuację ułożyliśmy zabijając w ten sposób dłużący się czas, tego zliczyć już nie mogłem. Powrót do pokoju i szybka gorąca kąpiel uratowała nam życie. Spaliśmy do 13.20, omijając fundowane przez hotel śniadanie i trening naszych zawodników. Zresztą zdjęcia i autografy już mieliśmy, więc trening odłożyliśmy na następny przyjazd. Po krótkim odświeżeniu udaliśmy się pod SIP, gdzie bardzo dokładnie przebadaliśmy murawę na Rote Erde, posiedzieliśmy trochę na ławcę ze świetnym widokiem na stadion główny, porobiliśmy trochę zdjęć i udaliśmy się do centrum. Oczywiście metrem, do którego mieliśmy lekki uraz. W tamtejszym fan shopie spotkaliśmy Kruskę. Słysząc nasze rozmowy podczas robienia fotek Marc zapytał się, czy aby nie jesteśmy z Polski. Po tym sympatycznym spotkaniu z nie mniej sympatycznym Kruską udaliśmy się na kebaba, którego skonsumowaliśmy oczywiście przed kościołem. Gdy głód został zaspokojony poszliśmy do wspomnianego wcześniej sklepiku na uboczu centrum po Kroneny. T-Mac tak rozgadał się z panią ekspedientką, że ja z Miniem skręcaliśmy się ze śmiechu słysząc po raz setny arkową odpowiedź przy ladzie :- Tak, ja. Obładowani jak wielbłądy wróciliśmy do hotelu i zrobiliśmy badzo skromną imprezę 8-) . Pomiędzy wypijanymi kolejnymi butelkami piwa poszliśmy na coś ciężkostrawnego do okolicznych barów. T-Mac oznaczył gdzieniegdzie granice swego terytorium. Po bardzo fajnie spędzonej nocy poszliśmy w końcu na śniadanie do hotelowej restauracji, a zaraz po nim małe pakowanko, sprzątanie i chyba najmniej sympatyczny moment, czyli powrót. Z ciężkim sercem żegnaliśmy Dortmund, ale jednocześnie byliśmy bardzo zadowoleni z tegorocznego w nim pobytu. Takiego majowego weekendu nie spędziłem jeszcze nigdy. Wyjazd przerósł moje oczekiwania i czuję się spełniony nie na 100, ale na 120 %, a myślę, że koledzy stwierdzą podobnie. Mimo tego bezbramkowego i słabego widowiska. Naprawdę będę długo pamiętał tę wycieczkę i już nie mogę doczekać się zdjęć. Do większości T-Mac pewnie dorzuci krótki komentarz, żeby było wiadomo, której części opowieści dotyczy. Zresztą chłopaki pewnie dopiszą to, czego ja zapomniałem lub pominąłem oraz przedstawią swój punkt widzenia na dane sytuacje. Pozdrowienia dla wszystkich kibiców!
Ostatnio zmieniony 17 kwie 2016, 12:18 przez Murzyn, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Kasia
Posty: 220
Rejestracja: 08 cze 2007, 17:08
Kontakt:

Post autor: Kasia » 04 maja 2008, 21:57

Hehehe tylko pozazdrościć takich przygód :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ;-)

p.s. Dzięki za wyczerpującą relację ;-)
BORUSSIA DORTMUND :-D :-D :-D

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą - Ja chodzę tam gdzie chcę :-D

Awatar użytkownika
Zesik
Posty: 3299
Rejestracja: 24 lip 2007, 10:28
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Zesik » 04 maja 2008, 22:33

nooooo za taki relację z wyjazdu to ręce same składają się do braw ;-)
dzięki wielkie za opisanie wypadu :-D pozazdrościć ;-)
no to teraz tylko czekamy na foteczki jakieś :-D

Awatar użytkownika
Kiulik
Posty: 641
Rejestracja: 25 maja 2007, 14:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Kiulik » 04 maja 2008, 23:36

świetny opis! szacunek! no i gratulacje z powodu jakże udanej eskapady. :-)

a nie jest tajemnicą, jaki jest orientacyjny koszt takiego wypadu (wszystko razem, transport, nocleg, bilet oczywiście)? ;)

P.S. Zrób w tym opisie jeszcze jakieś akapity, to się lepiej będzie czytało.

Awatar użytkownika
qbar85
Posty: 988
Rejestracja: 11 lis 2007, 13:27
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: qbar85 » 04 maja 2008, 23:56

Niezła relacja! zazdroszcze :-(
Kiulik pisze:P.S. Zrób w tym opisie jeszcze jakieś akapity, to się lepiej będzie czytało.
no troche oczy bolą ale i tak jest ok

P.S. Gdzie są jakieś pamiątki dla użytkowników forum??!! Nic nam nie kupiliście?? :lol:
Obrazek

Miniu_18
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2007, 18:38
Lokalizacja: Wrocław/Marcinkowice
Kontakt:

Post autor: Miniu_18 » 05 maja 2008, 00:39

Wszystko było drogie a ja musiałem kupic drugą taka samą koszulke bo mi popisali jacys goscie w żółto-czarnych dresach :Pheheh Wyjazd był mega udany moze nasi zagrali kaszane ale widzielismy Kollera w akcji i piękne podziekowanie od kibiców!Jeszcze te różne smieszne akcje... Tępaki turasy co wykrzykiwali za nami scheisse englisch w ciemnej ulicy o 3 nad ranem..o tym zapomniałeś Murzyn. No to teraz trzeba czekać na fotki a ja zbieram juz kase na następny wyjazd. Aha musimy zainwestować w markera zeby znów nie zabierać jakimś dzieciom.Pozdro:)

Awatar użytkownika
T-Mac
Posty: 2013
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:55
Kontakt:

Post autor: T-Mac » 05 maja 2008, 02:14

Było naprawdę KOZACKO... Wynik meczu nie dopisał ale przygód trochę było, a wrażeń jeszcze więcej... Kto z nami nie był niech żałuje... :-)

Co do Turków (o których wspomniał Miniu) to już myślałem, że będą nas lać... :roll: Od razu się nami zainteresowali i pytali o "Finlandię"... :roll: Nie wiem czy o wódkę im chodziło czy o co... Ale na pytanie "Do you speak English ?" jeden Turas (który został zawołany przez innego) wykrzesał z siebie "fuck" i zaczął się śmiać... Potem jakieś "scheisse England" i wyśmiewanie BVB jak powiedzieliśmy im wynik meczu... Musieliśmy mijać ich dwa razy jak się okazało, że zbłądziliśmy... Na szczęście potem już nas nie zaczepiali...

No i jaja były nocą w centrum jak klapnęliśmy na ławce... Rzeczywiście co chwilę ktoś podchodził i się pytał o dobry klub disco w Dortmundzie (sukcesem było jak znalazł się ktoś kto zostawił nas w spokoju :lol:)... Z jednym z tych gości to po polsku, niemiecku i angielsku gadaliśmy... :mrgreen: Oczywiście jak powiedzieliśmy, że z Polski jesteśmy to pierwsze co przyszło mu do głowy to - "Kuba Błaszczykowski", "Ebi Smolarek"... :mrgreen:

Z kolei w sobotę jak byliśmy w centrum to widziałem laskę, która leciała z nami do Dortmundu i siedziała przed Miniem... Nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szła za rękę z innym facetem (ciekawe co na to typ, który z nią leciał ?)... :lol:

Jeśli mowa o łowach po meczu to trzeba powiedzieć, że Thomas Doll nie był skory do dawania autografów i pozowania do zdjęć... :roll: Jedynie Murzyn poklepał go po ramieniu, a ja pomachałem mu jak swoim Porsche wyjeżdżał... :-D Zresztą nie tylko ja mu machałem ale to wszystko było raczej z nutką ironii... :mrgreen: Do tego teksty innych "Tschüss Thomas"... :mrgreen:

Kiulik pisze:a nie jest tajemnicą, jaki jest orientacyjny koszt takiego wypadu (wszystko razem, transport, nocleg, bilet oczywiście)? ;)
Mnie to wyniosło 404zł (bilet lotniczy w obie strony) + około 150 ojro (2 doby w hoteliku, bilet meczowy, bilety komunikacyjne, jedzonko, browary, parę pamiątek BVB)...


Na rozgrzewkę wrzucę już parę fot ale na więcej będziecie musieli poczekać (będą pojawiały się partiami)... Wrzucanie ich na ImageSchacka jest niestety cholernie czasochłonne... Jak serwery są przeciążone to wrzutka trzydziestu paru zdjęć potrafi zająć ponad 4 godziny... :-/


NASZ BOY HOTELOWY CZEKAŁ W UMÓWIONYM MIEJSCU W CENTRUM...
Obrazek

WEJŚCIE DO NASZEGO HOTELU...
Obrazek

NASZA PLAZMA DO POKOJU...
Obrazek

NASZ HOTEL Z PROFILU...
Obrazek


Żeby zdjęcie powiększyć, kliknij na nie... :-)


Reszta fotek później... ;-)
ORLANDO MAGIC, BORUSSIA DORTMUND, MARIA SHARAPOVA & SCUDERIA FERRARI MARLBORO... 8-)

Awatar użytkownika
Tomi
Posty: 338
Rejestracja: 08 cze 2007, 16:42
Kontakt:

Post autor: Tomi » 05 maja 2008, 08:42

ja proponuje, żeby dać newsa na stronie i wogle dodać dział My na SiP
Obrazek

Awatar użytkownika
Adek
Posty: 1034
Rejestracja: 16 cze 2007, 01:32
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: Adek » 05 maja 2008, 10:28

Ja swoimi wrazeniami i fotkami podziele sie jutro, bo dopiero dzis w nocy wroce do domu :)

Awatar użytkownika
BarDOsz
Posty: 3543
Rejestracja: 26 lip 2007, 22:23
Lokalizacja: Jasień
Kontakt:

Post autor: BarDOsz » 05 maja 2008, 13:10

no to widze,ze pomimo niekorzystnego wyniku wyjazd sie udal :mrgreen: :mrgreen: czekam z niecierpliwością na dalsze fotki :mrgreen: :-)

Awatar użytkownika
T-Mac
Posty: 2013
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:55
Kontakt:

Post autor: T-Mac » 05 maja 2008, 16:37

Tomi pisze:dodać dział My na SiP
Dobry pomysł (jeśli forum masz na myśli)... :-)


Wrzucam kolejne fotki...


MY W FAN SHOPIE...
Obrazek

Obrazek


W CENTRUM HANDLOWYM...
Obrazek


W METRZE...
Obrazek


NASZE MEGA ZAKUPY W "ALDI"... :mrgreen:
Obrazek


NASZ HOTELIK...
Obrazek

Obrazek


PRZED WYJŚCIEM NA MECZ...
Obrazek


DROGA NA METRO...
Obrazek


POD STADIONEM...
Obrazek

Obrazek

Obrazek


TUTAJ TRADYCYJNIE SPOTYKAMY SIĘ Z ADKIEM I JEGO WUJKIEM...
Obrazek


Z FANAMI NORYMBERGII...
Obrazek


WBIJAMY NA STADION...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


JANEK... :-)
Obrazek

Obrazek


TA TRÓJKA DAWAŁA NIEZŁEGO CZADU... :-)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


RUSZYŁ MECZ...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W PRZERWIE MECZU...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


II POŁOWA MECZU...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

ZMIANY...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


PO MECZU PIELGRZYMKA OPUSZCZA STADION...
Obrazek


Z ADKIEM I JEGO WUJKIEM...
Obrazek


C.D.N. ;-)
ORLANDO MAGIC, BORUSSIA DORTMUND, MARIA SHARAPOVA & SCUDERIA FERRARI MARLBORO... 8-)

Awatar użytkownika
T-Mac
Posty: 2013
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:55
Kontakt:

Post autor: T-Mac » 05 maja 2008, 20:22

Jadę dalej z tym koksem... :-) Wkurza mnie tylko to (nie pierwszy raz), że forum zmniejsza zdjęcia (a co za tym idzie - słabo wyglądają)... :-/ Dlatego radzę klikać na nie i je powiększać, bo lepiej wtedy wyglądają...


PO MECZU NA (PRAWIE) OPUSTOSZAŁYM STADIONIE...
Obrazek

Obrazek


SUDTRIBUNE... :-)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


TO CO TYGRYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ... :-D

KRINGE...
Obrazek

KOVAC...
Obrazek

BRZENSKA...
Obrazek

HUMMELS...
Obrazek

DOLL (JUŻ SPAKOWANY :mrgreen:)...
Obrazek

RAUBALL...
Obrazek

AMEDICK...
Obrazek

WEIDENFELLER...
Obrazek

HOTTECKE...
Obrazek

ZIEGLER...
Obrazek

KUBA...
Obrazek

BUCKLEY...
Obrazek

KEHL...
Obrazek


SIGNAL IDUNA PARK NOCĄ...
Obrazek

Obrazek


KEBAB + PIWKO W TURECKIEJ KNAJPCE (OKOŁO 2 W NOCY)... :-)
Obrazek


DRZEMKA W METRZE... :-D
Obrazek

Obrazek


C.D.N. ;-)
ORLANDO MAGIC, BORUSSIA DORTMUND, MARIA SHARAPOVA & SCUDERIA FERRARI MARLBORO... 8-)

Awatar użytkownika
Murzyn
Moderator
Posty: 3739
Rejestracja: 26 paź 2007, 11:51
Lokalizacja: Sodoma k. Gomory
Kontakt:

Post autor: Murzyn » 05 maja 2008, 20:31

Widzę, że już zdjęcia się pojawiły.
Z tymi akapitami dobra sprawa, ale…nie chce mi się :P
Z Turkami to fakt, lekkiego stracha mieliśmy tym bardziej, że było ich tam około dziesięciu, jak nie więcej. Miniu w drodze powrotnej układał sobie tekst, by ich poprosić, żeby przed butowaniem mógł zdjąć koszulkę, tak aby nie zniszczyć autografów. Zresztą najgorsze jest to, że Turcy się nie pieprzą i od razu walą z noża. No ale obyło się bez nieprzyjemnego incydentu. Przypomniał mi się jeszcze motyw z autobusem miejskim. W sobotę kupiliśmy sobie Tages Ticket, czyli bilet całodobowy (chyba :P). Gdy podjechał autobus ja wsiadłem środkowym wejściem, a chłopaki przednim i dalej drogą na tył pojazdu. Wtedy kierowca podniósł wrzawę, bo…nie okazaliśmy biletów. W końcu u nas w Polsce na miejskich się tak nie robi. T-Mac z Miniem się cofnęli, mi już nie chciało się ruszyć tyłka, ale pozostali pasażerwie mieli chyba niezły ubaw, bo się na nas ciągle gapili.
Co do ceny wycieczki, to jak już wspomniał Arek: hotel ok. 30 euro za noc (zresztą pierwszą i tak spędziliśmy w metrze), za bilet meczowy daliśmy 28 euro, no a ja za przelot z Gdańska do Dortmundu hind und zuruck zapłaciłem 360 zł (w tamtym roku dałem 298 PLN), ale cena byłaby niższa, po prostu przegapiliśmy różne promocje. Przeżycia i wspomnienia oczywiście bezcenne.
Wracając jeszcze do felietonu, to dzięki za pochwałę. Starałem się zrelacjonować wyprawę najlepiej jak mogę.
PS.T-Mac, wiedziałem, że umieścisz tę fotę z U-Bahnowskiej ławki :!:
Jeżu, ufam Tobie!

Awatar użytkownika
Zesik
Posty: 3299
Rejestracja: 24 lip 2007, 10:28
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Zesik » 05 maja 2008, 21:31

no chłopaki spisaliście się na 6 z opisem wypadu i z fotkami :-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-) 8-)

hehe T-Mac jakoś sie nie zdziwiłem,że fotki z Kringe i Brzenska akurat ty robiłeś :-P
no i jesli mam byc szczery to Hottecke nie poznałem :-) i jego akurat na zywo moglbym.. przegapic :-P
no zazdroszcze Wam wypadu :-D ile by to nie kosztowało to i tak bycie na tym stadionie podczas meczu..bezcenne :-)

Awatar użytkownika
Rumcajs
Admin
Posty: 1290
Rejestracja: 25 maja 2007, 14:52
Lokalizacja: Czerlejno
Kontakt:

Post autor: Rumcajs » 05 maja 2008, 22:39

a Brzenska znow mine jakas walnal :D

Awatar użytkownika
qbar85
Posty: 988
Rejestracja: 11 lis 2007, 13:27
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: qbar85 » 05 maja 2008, 22:57

Rumcajs pisze:a Brzenska znow mine jakas walnal :D
to nie mina on tak poprostu wygląda ;-) jak to się mówi: "z dupy ryja nie zrobisz" :-D
Obrazek

Lebomi
Posty: 38
Rejestracja: 11 cze 2007, 17:48
Lokalizacja: Dortmund, Londyn
Kontakt:

Post autor: Lebomi » 06 maja 2008, 00:04

Hej! Bardzo fachowa relacja chlopaki! Od razu przypomnial mi się zeszloroczny Wasz przyjazd do Dortmundu! Mam nadzieję, że jeszcze nie raz obejrzymy wspólnie meczyk! Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
T-Mac
Posty: 2013
Rejestracja: 27 cze 2007, 22:55
Kontakt:

Post autor: T-Mac » 06 maja 2008, 15:56

Kolejna porcja zdjęć... :-)


SIP OD STRONY ROTE ERDE... :-)
Obrazek

Obrazek


BYĆ MOŻE PRZYSZŁA GWIAZDA BVB... ;-)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


POD FAN SHOPEM "AUGUST LENZ HAUS"...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


METREM DO CENTRUM...
Obrazek


KRUSKA...

Jego dziewczyna bardzo się ucieszyła, że sobie z nim fotki robimy... :-D

Obrazek


NASZE KOSZULKI...

Przed meczem puste, a później bogate w autografy - KRINGE, RAUBALLA, AMEDICKA, HOTTECKE, ZIEGLERA, WEIDENFELLERA, BRZENSKI, HUMMELSA, KOVACA, KUBY, BUCKLEYA, KEHLA, RUKAVINY I PETRICA...

Szkoda, że nie udało się zrobić fot z Petricem i Rukaviną...

Obrazek


W NASZYM POKOJU...

OBOWIĄZKOWE KRONENY... :-D
Obrazek

CZĘŚĆ ŁOWÓW Z FAN SHOPÓW + CZĘŚĆ NASZYCH SZALIKÓW...
Obrazek

Obrazek

Obrazek


PRZED HOTELIKIEM NA ULICY...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


KTOŚ W SZAFIE ZASNĄŁ...
Obrazek


PARĘ CHWIL PRZED WYJAZDEM NA LOTNISKO...
Obrazek


NASZ KIEROWCA LOTNISKOWO-HOTELOWY CZYLI MAGDA... :-)
Obrazek


THE END...
ORLANDO MAGIC, BORUSSIA DORTMUND, MARIA SHARAPOVA & SCUDERIA FERRARI MARLBORO... 8-)

Awatar użytkownika
Kasia
Posty: 220
Rejestracja: 08 cze 2007, 17:08
Kontakt:

Post autor: Kasia » 06 maja 2008, 16:23

Super!!! :mrgreen: nie mogę się napatrzeć na te fotki, ach można tylko zazdrościć ;-) :-D Najlepsze są te z piłkarzami :mrgreen:

P.S. Murzyn fryzyrkę zmieniłeś? :-P
BORUSSIA DORTMUND :-D :-D :-D

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą - Ja chodzę tam gdzie chcę :-D

Awatar użytkownika
Zesik
Posty: 3299
Rejestracja: 24 lip 2007, 10:28
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Zesik » 06 maja 2008, 16:34

noooo naprawde bardzo dobra robota z tymi fotkami :-D
a czemuż to dziewczyna Kruski tak sie cieszyła,że z nim fotki sobie robicie ?? :-D
jeszcze sie do tego nie przyzwyczaili ?? :-D

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości