Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Forum dyskusyjne

|<  <  3  4  5  6  7    >  >>  >|
Forum dyskusyjne » Kultura » Książki
9 lutego 2011, 18:16 [cytuj]
Jako że przygotowania do matury ruszyły pełną parą, to zabieram się właśnie do prezentacji.

"Rosja i Rosjanie w literaturze polskiej XIX i XX wieku"

Wybrałem takie pozycje:

Literatura podmiotu:
-Dziady cz. III
-Pan Tadeusz
-Przedwiośnie
-Inny świat

Literatura przedmiotu:
-Polacy w oczach Rosjan- Rosjanie w oczach Polaków
-Imperium

Zastanawiam się czy nie dodać do literatury podmiotu czegoś z czasów propagandy rosyjskiej w czasach powojennych. Tylko szczerze mówiąc nie przerabialiśmy jeszcze tego i nie mam pojęcia jakie dzieła mógłbym załączyć.
Może ma ktoś jeszcze jakiś pomysł na to żeby dodać coś do literatury przedmiotu?

Za odpowiedzi będę bardzo wdzięczny.
Jako że przygotowania do matury ruszyły pełną parą, to zabieram się właśnie do prezentacji.

"Rosja i Rosjanie w literaturze polskiej XIX i XX wieku"

Wybrałem takie pozycje:

Literatura podmiotu:
-Dziady cz. III
-Pan Tadeusz
-Przedwiośnie
-Inny świat

Literatura przedmiotu:
-Polacy w oczach Rosjan- Rosjanie w oczach Polaków
-Imperium

Zastanawiam się czy nie dodać do literatury podmiotu czegoś z czasów propagandy rosyjskiej w czasach powojennych. Tylko szczerze mówiąc nie przerabialiśmy jeszcze tego i nie mam pojęcia jakie dzieła mógłbym załączyć.
Może ma ktoś jeszcze jakiś pomysł na to żeby dodać coś do literatury przedmiotu?

Za odpowiedzi będę bardzo wdzięczny.
9 lutego 2011, 20:22 [cytuj]
Mój temat: "Człowiek wobec okrucieństwa wojny. Omów kreacje różnych postaw bohaterów na wybranych przykładach literackich XX wieku" :-D

Lektury:
Inny świat
Zdążyć przed Panem Bogiem
Opowiadania Borowskiego (tak z 2/3)

Literatura przedmiotu:
to coś poszperam i znajdę :-D na razie nie chce mi się szukać.
Mój temat: "Człowiek wobec okrucieństwa wojny. Omów kreacje różnych postaw bohaterów na wybranych przykładach literackich XX wieku" :-D

Lektury:
Inny świat
Zdążyć przed Panem Bogiem
Opowiadania Borowskiego (tak z 2/3)

Literatura przedmiotu:
to coś poszperam i znajdę :-D na razie nie chce mi się szukać.
9 lutego 2011, 22:43 [cytuj]
Myślę że tutaj też przydatna byłaby książka Moczarskiego "Rozmowy z katem"
Myślę że tutaj też przydatna byłaby książka Moczarskiego "Rozmowy z katem"
9 lutego 2011, 23:29 [cytuj]
Pasowały by tu również "Syzyfowe Prace" Żeromskiego.
Pasowały by tu również "Syzyfowe Prace" Żeromskiego.
9 lutego 2011, 23:57 [cytuj]
Do literatury przedmiotu możesz dorzucić 2 książki Edmunda Lewandowskiego:
1.Pejzaż etniczny Europy;
2. Charakter narodowy Polaków i innych.
Oczywiście fragmenty poświęcone Rosjanom.
Do literatury przedmiotu możesz dorzucić 2 książki Edmunda Lewandowskiego:
1.Pejzaż etniczny Europy;
2. Charakter narodowy Polaków i innych.
Oczywiście fragmenty poświęcone Rosjanom.
28 lutego 2011, 17:49 [cytuj]
No proszę, są tacy, co w maju będą mieli maturę :-) Tak się akurat składa, że 2 lata temu przeszłem ten egzamin i powiem, że nie było źle, chociaż mogło być (jak dla mnie) trochę lepiej (obecnie, jestem na studiach, ale nie takich "studiach" typu filologie i inne "cuda na kiju"-bez urazy). Skoro poruszacie kwestię prezentacji, to ja się też "pochwalę" :mrgreen: :

Mój temat "Galeria zdrajców i zbrodniarzy w literaturze". Temat, bardzo fajny, nie zbyt trudny i taki bieżący.

A oto mój "arsenał":
1. Oczywiście nie mogło zabraknąć postaci Raskolnikowa z "Zbrodni i kary" (oczywiście całą książkę przeczytałem + streszczenie, żeby wiedzieć "mniej więcej", o co chodzi).
2. Fragment jakieś opowieści o obozach koncetracyjnych. Miałem omówić SS-mana, który bywał niezwykłe okrutnym łajdakiem, ale pewnego dnia rolę się odwróciły "ofiara->kat" i odwrotnie.
3. Fragment Ewangelii według Św. Mateusza o Judaszu z Iskarioty. Nie trudno się domyślić, co musiałem umówić.

Przygotowałem się kilka dni przed datą egzaminu ustnego. A ostateczna próba dzień przed. O dziwo, nauczyłem się bardzo szybko (chyba z godzinę). Nic tylko czekać na "sądny dzień". Było to ranem. Gdzieś tak ok. 9-10. Nawet weszłem wcześniej niż planowo, bo jeden koleś nie przyszedł (odpuścił) i jednocześnie godziny się "przesuwały". Była wreszcie moja kolej. Bla, bla 15 minut mojego monologu, aż doszło do "wywiadu". Miałem 4 albo 5 pytań. Jedno z nich to było "Czy jesteś za karą śmierci?". Oczywiście powiedziałem, że nie jestem i podałem swoje argumenty. Tylko na jedno pytanie nie znałem odpowiedzi, ale i tak zdałem niemal koncertowo. 18 punktów na 20 :!: Pięknie, nieprawdaż :?: Oby wam poszło tak samo dobrze :mrgreen: Powodzenia :!:
No proszę, są tacy, co w maju będą mieli maturę :-) Tak się akurat składa, że 2 lata temu przeszłem ten egzamin i powiem, że nie było źle, chociaż mogło być (jak dla mnie) trochę lepiej (obecnie, jestem na studiach, ale nie takich "studiach" typu filologie i inne "cuda na kiju"-bez urazy). Skoro poruszacie kwestię prezentacji, to ja się też "pochwalę" :mrgreen: :

Mój temat [b]"Galeria zdrajców i zbrodniarzy w literaturze". [/b]Temat, bardzo fajny, nie zbyt trudny i taki bieżący.

A oto mój "arsenał":
1. Oczywiście nie mogło zabraknąć postaci Raskolnikowa z "Zbrodni i kary" (oczywiście całą książkę przeczytałem + streszczenie, żeby wiedzieć "mniej więcej", o co chodzi).
2. Fragment jakieś opowieści o obozach koncetracyjnych. Miałem omówić SS-mana, który bywał niezwykłe okrutnym łajdakiem, ale pewnego dnia rolę się odwróciły "ofiara->kat" i odwrotnie.
3. Fragment Ewangelii według Św. Mateusza o Judaszu z Iskarioty. Nie trudno się domyślić, co musiałem umówić.

Przygotowałem się kilka dni przed datą egzaminu ustnego. A ostateczna próba dzień przed. O dziwo, nauczyłem się bardzo szybko (chyba z godzinę). Nic tylko czekać na "sądny dzień". Było to ranem. Gdzieś tak ok. 9-10. Nawet weszłem wcześniej niż planowo, bo jeden koleś nie przyszedł (odpuścił) i jednocześnie godziny się "przesuwały". Była wreszcie moja kolej. Bla, bla 15 minut mojego monologu, aż doszło do "wywiadu". Miałem 4 albo 5 pytań. Jedno z nich to było "Czy jesteś za karą śmierci?". Oczywiście powiedziałem, że nie jestem i podałem swoje argumenty. Tylko na jedno pytanie nie znałem odpowiedzi, ale i tak zdałem niemal koncertowo. 18 punktów na 20 :!: Pięknie, nieprawdaż :?: Oby wam poszło tak samo dobrze :mrgreen: Powodzenia :!:
28 lutego 2011, 17:57 [cytuj]
[quote]przeszłem[/quote] [quote]weszłem[/quote] Matura to pryszcz!

Widzisz Maciek, jak Łukaszenko zdał to ty już masz to w kieszeni. ;-)
[quote]weszłem
28 lutego 2011, 18:11 [cytuj]
niestety znajomość słownika ortograficznego i poprawności językowej nie gwarantuje zdania matury ;]
niestety znajomość słownika ortograficznego i poprawności językowej nie gwarantuje zdania matury ;]
28 lutego 2011, 18:18 [cytuj]
Jakby co, to zawsze (i nie tylko ja) miałem problem z tymi 2 słowami ;-) . Nie jestem słaby z ortografii (mimo, że czasami mam problem z odmianą jakiegoś słowa) :-P
Jakby co, to zawsze (i nie tylko ja) miałem problem z tymi 2 słowami ;-) . Nie jestem słaby z ortografii (mimo, że czasami mam problem z odmianą jakiegoś słowa) :-P
28 lutego 2011, 18:49 [cytuj]
"zizu" powiedział/a:
niestety znajomość słownika ortograficznego i poprawności językowej nie gwarantuje zdania matury ;]
Oczywiście, że nie, ale kiedy ostatnio widziałeś taki błąd chociażby na forum? Takich rzeczy już w podstawówce uczą. Jak dla mnie nie do pomyślenia, jeszcze gorzej jak palniesz coś takiego na maturze ustnej.

Nie miałem zamiaru obrazić Cię w żaden sposób Łukaszenko, ale jak dajesz podpowiedzi do matury z polskiego to "po polskiemu" pisz.
Oczywiście, że nie, ale kiedy ostatnio widziałeś taki błąd chociażby na forum? Takich rzeczy już w podstawówce uczą. Jak dla mnie nie do pomyślenia, jeszcze gorzej jak palniesz coś takiego na maturze ustnej.

Nie miałem zamiaru obrazić Cię w żaden sposób Łukaszenko, ale jak dajesz podpowiedzi do matury z polskiego to "po polskiemu" pisz.
28 lutego 2011, 18:56 [cytuj]
Palnę to i co... może odejmą jeden punkt za poprawność językową ;< Zresztą raczej nie palnę :-D
Palnę to i co... może odejmą jeden punkt za poprawność językową ;< Zresztą raczej nie palnę :-D
1 marca 2011, 20:52 [cytuj]
Jak będe miał problem z konkretnym słowem, to zadzwonię do prof. Miodka albo do Bralczyka :-P @ Volverin-jeszcze trzeba dodać, że niektórzy "dziennikarze" popełniają jeden błąd: nie powinno być takiego zwrotu jak "ma za zadanie", a i tak taki zwrot jest stosowany nadgminnie.
Jak będe miał problem z konkretnym słowem, to zadzwonię do prof. Miodka albo do Bralczyka :-P [b]@ Volverin[/b]-jeszcze trzeba dodać, że niektórzy "dziennikarze" popełniają jeden błąd: nie powinno być takiego zwrotu jak "ma za zadanie", a i tak taki zwrot jest stosowany nadgminnie.
1 marca 2011, 22:48 [cytuj]
"Łukaszenko" powiedział/a:
Jak będe miał problem z konkretnym słowem, to zadzwonię do prof. Miodka albo do Bralczyka :-P @ Volverin-jeszcze trzeba dodać, że niektórzy "dziennikarze" popełniają jeden błąd: nie powinno być takiego zwrotu jak "ma za zadanie", a i tak taki zwrot jest stosowany nadgminnie.
Nagminnie jeśli już :-P
Błędy językowe w mediach to temat rzeka, choć paradoksalnie to media powinny nas uczyć dobrego języka, bo mają na nas największy wpływ.
Nie ma co się wzorować na dziennikarzach, nie mówiąc tu o komentatorach sportowych, bo sadzą czasem takie kwiatki, że głowa mała. (Zwłaszcza Tomasz można powiedzieć, że Hajto :mrgreen: )
Nagminnie jeśli już :-P
Błędy językowe w mediach to temat rzeka, choć paradoksalnie to media powinny nas uczyć dobrego języka, bo mają na nas największy wpływ.
Nie ma co się wzorować na dziennikarzach, nie mówiąc tu o komentatorach sportowych, bo sadzą czasem takie kwiatki, że głowa mała. (Zwłaszcza Tomasz można powiedzieć, że Hajto :mrgreen: )
18 marca 2011, 11:53 [cytuj]
Czas na kolejną odsłonę cyklu "Bzdurne recenzje":


Skarby świata całego, Bohumil Hrabal &#8211; ciepła i nostalgiczna powieść traktująca o losach postaci znanych z wcześniejszych książek Hrabala: browarnika Francina, jego żony i stryjaszka Pepi. Tym razem cała trójka przebywa w domu starców, gdzie główna bohaterka wspomina dawne czasy, wraca myślami do lat młodzieńczych, czy wręcz ubóstwia młodość. Zastanawia się także nad upływającym czasem, a jednocześnie poznaje zachowania i zwyczaje pensjonariuszy. Oczywiście w książce nie brakuje humoru tradycyjnie okraszonego szczyptą absurdu. 5

Sklepy cynamonowe, Bruno Schulz &#8211; pamiętam, że w LO lektura ta wywarła na mnie ogromne wrażenie, a to za sprawą niezwykłego klimatu z pogranicza snu i jawy. Chcąc się przekonać czy po latach magia tej książki działa tak samo postanowiłem przeczytać ją jeszcze raz, co jest u mnie bardzo rzadkim zjawiskiem. Po dotarciu do końca stwierdziłem, iż nie działa już tak samo &#8211; działa lepiej! Bez dwóch zdań &#8222;Sklepy cynamonowe&#8221; to najniezwyklejsze opowiadania jakie dane mi było czytać. Absurdalne zdarzenia, wielkie labiryntowe pomieszczenia, dziwne zachowania bohaterów, niezwykle miejsca, a przede wszystkim ciężki, senny klimat, w którym zatopiony czytelnik sam już nie wie, co jest snem, a co nie. Bez wątpienia 6.

Sanatorium pod Klepsydrą, Bruno Schulz &#8211; kolejny zbiór opowiadań tegoż autora. Ciężko powiedzieć czy jest to kontynuacja (główny bohater &#8211; ten sam co w &#8222;Sklepach&#8230;&#8221; jest już dużo straszy) czy nie, ponieważ czas w opowiadaniach Schulza nie gra zbyt dużej roli, a nawet można by rzec, że nie istnieje. W każdym bądź razie mamy w głównej mierze tych samych bohaterów w nowych i jeszcze dziwniejszych sytuacjach zanurzonych w po trochu sennym, po trochu narkotycznym klimacie (Schulz kilka razy pisze o &#8222;oparach haszyszu&#8221;). Do tego oczywiście dziwne osobowości i zdarzenia na tle małomiasteczkowej społeczności gdzieś pod zaborem austriackim. Niesamowite, nietuzinkowe, niebanalne. Oczywiście mocne 6.

Kometa, Bruno Schulz &#8211; krótkie opowiadanie, które równie dobrze mogłoby być włączone w cykl &#8222;Sklepów&#8230;&#8221; bądź &#8222;Sanatorium&#8230;&#8221;. Ci sami bohaterowie, to samo miejsce i nowe zdarzenie &#8211; zbliżająca się do Ziemi kometa. Autor rysuje obraz społeczeństwa i znanej nam już dobrze rodziny wobec zbliżającego się końca świata. Opowiadanie tak samo awangardowe jak poprzedniczki i zupełnie od nich nie odstające zarówno pod względem klimatu jak i absurdu. Za krótkie jednak by oceniać.

Paragraf 22, Joseph Heller &#8211; prześmiewcza powieść opowiadająca o żołnierzach amerykańskich dywizjonu bombowego stacjonujących na włoskiej wyspie Pianosa podczas II wojny światowej. Do minusów tej książki muszę zaliczyć styl autora, który opierał się na początkowym bardzo ogólnikowym przedstawieniu masy bohaterów wraz z niektórymi ich przygodami, żeby w późniejszych rozdziałach wszystko opisać w sposób dużo bardziej szczegółowy. W dodatku czas wydarzeń często skacze z przyszłości w przeszłość i odwrotnie, co czyni początek powieści bardzo chaotycznym i nieraz ciężko się było połapać kto jest kto, gdzie, z kim i kiedy. Dopiero dalsze stronnice wyjaśniają cały ten mentlik choć i to nie po kolei. Jeśli chodzi o humor, to rzeczywiście były momenty, w których można się było nieźle uśmiać, ale niestety często też był on zbyt przesiąknięty amerykańskim stylem ( powtarzanie kilkakrotnie tych samych zwrotów i zdań w rozmowie w celu wprowadzenia absurdu wypowiedzi i ograniczenia umysłowego panów wojskowych z wyższych szczebli), którego nie lubię, bo jest dla mnie prymitywny, głupkowaty i &#8222;tani&#8221;. Do plusów na pewno mogę zaliczyć fabułę, ciekawą i wartką akcję oraz - poza pewnymi wyjątkami, o których przed chwilą wspomniałem &#8211; humor. Na uwagę zasługują także rozważania na temat czym jest ojczyzna, czy warto oddawać za nią życie, czym jest przyjaźń. Daję ocenę 4-, ale sam do końca nie jestem przekonany o jej słuszności, bo w książce były momenty (szczególnie na początku), gdzie czytałem ją z wielką trudnością, żeby w dalszej części nawet trochę ją polubić.

Stąd do wieczności, James Jones &#8211; zapomniałem powyżej dodać, iż nie lubię tematyki wojennej czy też w ogóle wojskowej zarówno w filmie jak i literaturze. Tak się jednak złożyło, że po &#8222;Paragrafie 22&#8221; wziąłem się za dwutomowe dzieło, traktujące tym razem o amerykańskich żołnierzach z bazy wojskowej na Hawajach. Rzecz zaczyna się mniej więcej na rok przed atakiem wojsk japońskich na Pearl Harbour, a kończy się miesiąc po tymże wydarzeniu. Bardzo przypadła mi do gustu objętość książki jak i jej wielowątkowość. I tak w powieści znajdujemy opis życia w koszarach, manewry, obchodzenie się z więźniami w obozie karnym, stosunki z kobietami, żołnierską szorstką przyjaźń, nienawiść, miłość, pijatyki i bijatyki, filozoficzne rozważania o uczuciach czy życiu, itd., itp. Każdy znalazłby coś dla siebie, choć z początku z niektórych rozdziałów wiało nudą. Jest też kilka scen, które zapadają w pamięć, a to u mnie bardzo ważna cecha rozpoznawcza dobrej książki I choć nie przepadam za żołnierskimi opowieściami, tak ta pozycja nawet mi się spodobała. Być może dlatego, że nie traktuje o samej wojnie z jej przydługimi opisami walk i akcji. Niemniej jednak żołnierką jestem już trochę zmęczony. 4+

Krzysztof Kieślowski - Autobiografia, Danuta Stok &#8211; książka, która powstała dzięki przeprowadzeniu szeregu wywiadów z jednym z najwybitniejszych reżyserów świata (a na pewno najlepszym w Polsce)&#8211; Krzysztofem Kieślowskim. Jego słowa przelała na papier dopiero Danuta Stok. I tak w książce możemy znaleźć opisy filmów wraz z omówieniem historii ich powstawania, opis tematów zawartych w filmie, ale także historię życia reżysera czy jego spojrzenia na świat. Kieślowski był człowiekiem prześcigającym epokę, w której żył. A jeśli ktoś myśli inaczej niech zapozna się zarówno z książką jak i filmami, na których uczył się reżyserki m.in. sam Q. Tarantino.

Absalomie, Absalomie&#8230;, William Faulkner &#8211; specyficzny styl pisarski Faulknera sprawił, iż nigdy nie uzyskał on wielkiej sławy czy całej rzeszy wielbicieli. Historia przedstawiona w książce jest opowieścią o rodzie Sutpenów omówionej przy pomocy monologów różnych osób mniej lub bardziej związanych z rodem, a co za tym idzie &#8211; powolnym budowaniem w całość tej historii. Podczas czytania stopniowo poznajemy tak historię, jak i motywy działania poszczególnych osób. Na jaw wychodzą coraz to nowe fakty zmieniające nasze widzenie i rozumienie pewnych zdarzeń, usprawiedliwiające lub potępiające niektóre działania. Na uwagę zasługuje też fakt świetnej analizy postaw czy motywów postępowania bohaterów. Książki nie czyta się jednak lekko. Jest to raczej mozolne wydobywanie z cienia pewnych zdarzeń i ich analiza. 5-

Buszujący w zbożu, Jerome D. Salinger &#8211; krótka opowieść o dorastającym (17 letnim) chłopcu Holdenie Caulfieldzie i jego kilku dniach jakie spędził w Nowym Jorku po ucieczce ze szkoły. Punkt widzenia świata, a w szczególności jego stosunek do dorosłych, opis upadku kultury, relacje między kolegami i koleżankami to główne motywy powieści. Jest ona napisana lekko, z humorem, czasem trochę wulgarnie, a akcja przebiega wartko. Dobra pozycja nie tylko dla młodzieży, ale i dorosłych (choć autor kierował ją głównie do dojrzałego czytelnika). 5-

Mała Apokalipsa, Tadeusz Konwicki &#8211; rzecz dzieje się prawdopodobnie ok. roku 1979 w Polsce Ludowej. Oto do mieszkania pewnego pisarza przychodzi dwóch znajomych z opozycji z propozycją, by ten dokonał aktu samospalenia podczas zjazdu sekretarzy partyjnych. Przepełniony dołującym klimatem obraz komunistycznego reżimu, walenie się w gruzy ludzkiej moralności, obojętność społeczeństwa, zniechęcenie opozycji do dalszej walki. Koniec świata bez nadziei na lepsze jutro. Mocna pozycja. 5

Działa Nawarony, Alistair MacLean &#8211; akcja powieści dotyczy zadania, jakie armia amerykańska powierzyła grupie osób, którzy to, zgodnie z jej celem, mieli wysadzić działa znajdujące się na wyspie Nawarona u wybrzeży Turcji. Książkę czyta się bardzo szybko. Pełno jest w niej zaskakujących zwrotów akcji, szybkich działań, a całość powieści trzyma w ciągłym napięciu. Muszę jednak przyznać, że niektóre sceny, moim zdaniem, są mocno przesadzone a całe zadanie zbyt trudne, by było możliwe do wykonania. Fanów dobrej sensacji jednak ta pozycja powinna bardzo zadowolić. 4

Rękopis znaleziony w Saragossie, Jan Potocki &#8211; to najsłynniejsze dzieło polskiego pisarza, archeologa i podróżnika. Dwutomowa powieść zawierająca niesamowite, ciekawe, straszne a czasem zabawne historie, które opowiadane są przez różnych ludzi (także tych występujących już w danej opowieści) napotkanych przez głównego bohatera podczas wędrówki po hiszpańskich górach Sierra Morena. Nie będę się więcej na jej temat rozpisywał, ale dla miłośników książek ta pozycja jest obowiązkowa. 5+

Prócz wyżej wymienionych pozycji były jeszcze opowiadania wybrane Stanisława Lema i Josepha Conrada.
Czas na kolejną odsłonę cyklu "Bzdurne recenzje":


[b]Skarby świata całego[/b], [i]Bohumil Hrabal[/i] &#8211; ciepła i nostalgiczna powieść traktująca o losach postaci znanych z wcześniejszych książek Hrabala: browarnika Francina, jego żony i stryjaszka Pepi. Tym razem cała trójka przebywa w domu starców, gdzie główna bohaterka wspomina dawne czasy, wraca myślami do lat młodzieńczych, czy wręcz ubóstwia młodość. Zastanawia się także nad upływającym czasem, a jednocześnie poznaje zachowania i zwyczaje pensjonariuszy. Oczywiście w książce nie brakuje humoru tradycyjnie okraszonego szczyptą absurdu. [b]5[/b]

[b]Sklepy cynamonowe[/b], [i]Bruno Schulz[/i] &#8211; pamiętam, że w LO lektura ta wywarła na mnie ogromne wrażenie, a to za sprawą niezwykłego klimatu z pogranicza snu i jawy. Chcąc się przekonać czy po latach magia tej książki działa tak samo postanowiłem przeczytać ją jeszcze raz, co jest u mnie bardzo rzadkim zjawiskiem. Po dotarciu do końca stwierdziłem, iż nie działa już tak samo &#8211; działa lepiej! Bez dwóch zdań &#8222;Sklepy cynamonowe&#8221; to najniezwyklejsze opowiadania jakie dane mi było czytać. Absurdalne zdarzenia, wielkie labiryntowe pomieszczenia, dziwne zachowania bohaterów, niezwykle miejsca, a przede wszystkim ciężki, senny klimat, w którym zatopiony czytelnik sam już nie wie, co jest snem, a co nie. Bez wątpienia [b]6[/b].

[b]Sanatorium pod Klepsydrą[/b], [i]Bruno Schulz[/i] &#8211; kolejny zbiór opowiadań tegoż autora. Ciężko powiedzieć czy jest to kontynuacja (główny bohater &#8211; ten sam co w &#8222;Sklepach&#8230;&#8221; jest już dużo straszy) czy nie, ponieważ czas w opowiadaniach Schulza nie gra zbyt dużej roli, a nawet można by rzec, że nie istnieje. W każdym bądź razie mamy w głównej mierze tych samych bohaterów w nowych i jeszcze dziwniejszych sytuacjach zanurzonych w po trochu sennym, po trochu narkotycznym klimacie (Schulz kilka razy pisze o &#8222;oparach haszyszu&#8221;). Do tego oczywiście dziwne osobowości i zdarzenia na tle małomiasteczkowej społeczności gdzieś pod zaborem austriackim. Niesamowite, nietuzinkowe, niebanalne. Oczywiście mocne [b]6[/b].

[b]Kometa[/b], [i]Bruno Schulz[/i] &#8211; krótkie opowiadanie, które równie dobrze mogłoby być włączone w cykl &#8222;Sklepów&#8230;&#8221; bądź &#8222;Sanatorium&#8230;&#8221;. Ci sami bohaterowie, to samo miejsce i nowe zdarzenie &#8211; zbliżająca się do Ziemi kometa. Autor rysuje obraz społeczeństwa i znanej nam już dobrze rodziny wobec zbliżającego się końca świata. Opowiadanie tak samo awangardowe jak poprzedniczki i zupełnie od nich nie odstające zarówno pod względem klimatu jak i absurdu. Za krótkie jednak by oceniać.

[b]Paragraf 22[/b], [i]Joseph Heller[/i] &#8211; prześmiewcza powieść opowiadająca o żołnierzach amerykańskich dywizjonu bombowego stacjonujących na włoskiej wyspie Pianosa podczas II wojny światowej. Do minusów tej książki muszę zaliczyć styl autora, który opierał się na początkowym bardzo ogólnikowym przedstawieniu masy bohaterów wraz z niektórymi ich przygodami, żeby w późniejszych rozdziałach wszystko opisać w sposób dużo bardziej szczegółowy. W dodatku czas wydarzeń często skacze z przyszłości w przeszłość i odwrotnie, co czyni początek powieści bardzo chaotycznym i nieraz ciężko się było połapać kto jest kto, gdzie, z kim i kiedy. Dopiero dalsze stronnice wyjaśniają cały ten mentlik choć i to nie po kolei. Jeśli chodzi o humor, to rzeczywiście były momenty, w których można się było nieźle uśmiać, ale niestety często też był on zbyt przesiąknięty amerykańskim stylem ( powtarzanie kilkakrotnie tych samych zwrotów i zdań w rozmowie w celu wprowadzenia absurdu wypowiedzi i ograniczenia umysłowego panów wojskowych z wyższych szczebli), którego nie lubię, bo jest dla mnie prymitywny, głupkowaty i &#8222;tani&#8221;. Do plusów na pewno mogę zaliczyć fabułę, ciekawą i wartką akcję oraz - poza pewnymi wyjątkami, o których przed chwilą wspomniałem &#8211; humor. Na uwagę zasługują także rozważania na temat czym jest ojczyzna, czy warto oddawać za nią życie, czym jest przyjaźń. Daję ocenę [b]4-[/b], ale sam do końca nie jestem przekonany o jej słuszności, bo w książce były momenty (szczególnie na początku), gdzie czytałem ją z wielką trudnością, żeby w dalszej części nawet trochę ją polubić.

[b]Stąd do wieczności[/b], [i]James Jones[/i] &#8211; zapomniałem powyżej dodać, iż nie lubię tematyki wojennej czy też w ogóle wojskowej zarówno w filmie jak i literaturze. Tak się jednak złożyło, że po &#8222;Paragrafie 22&#8221; wziąłem się za dwutomowe dzieło, traktujące tym razem o amerykańskich żołnierzach z bazy wojskowej na Hawajach. Rzecz zaczyna się mniej więcej na rok przed atakiem wojsk japońskich na Pearl Harbour, a kończy się miesiąc po tymże wydarzeniu. Bardzo przypadła mi do gustu objętość książki jak i jej wielowątkowość. I tak w powieści znajdujemy opis życia w koszarach, manewry, obchodzenie się z więźniami w obozie karnym, stosunki z kobietami, żołnierską szorstką przyjaźń, nienawiść, miłość, pijatyki i bijatyki, filozoficzne rozważania o uczuciach czy życiu, itd., itp. Każdy znalazłby coś dla siebie, choć z początku z niektórych rozdziałów wiało nudą. Jest też kilka scen, które zapadają w pamięć, a to u mnie bardzo ważna cecha rozpoznawcza dobrej książki I choć nie przepadam za żołnierskimi opowieściami, tak ta pozycja nawet mi się spodobała. Być może dlatego, że nie traktuje o samej wojnie z jej przydługimi opisami walk i akcji. Niemniej jednak żołnierką jestem już trochę zmęczony. [b]4+[/b]

[b]Krzysztof Kieślowski - Autobiografia[/b], [i]Danuta Stok[/i] &#8211; książka, która powstała dzięki przeprowadzeniu szeregu wywiadów z jednym z najwybitniejszych reżyserów świata (a na pewno najlepszym w Polsce)&#8211; Krzysztofem Kieślowskim. Jego słowa przelała na papier dopiero Danuta Stok. I tak w książce możemy znaleźć opisy filmów wraz z omówieniem historii ich powstawania, opis tematów zawartych w filmie, ale także historię życia reżysera czy jego spojrzenia na świat. Kieślowski był człowiekiem prześcigającym epokę, w której żył. A jeśli ktoś myśli inaczej niech zapozna się zarówno z książką jak i filmami, na których uczył się reżyserki m.in. sam Q. Tarantino.

[b]Absalomie, Absalomie&#8230;[/b], [i]William Faulkner[/i] &#8211; specyficzny styl pisarski Faulknera sprawił, iż nigdy nie uzyskał on wielkiej sławy czy całej rzeszy wielbicieli. Historia przedstawiona w książce jest opowieścią o rodzie Sutpenów omówionej przy pomocy monologów różnych osób mniej lub bardziej związanych z rodem, a co za tym idzie &#8211; powolnym budowaniem w całość tej historii. Podczas czytania stopniowo poznajemy tak historię, jak i motywy działania poszczególnych osób. Na jaw wychodzą coraz to nowe fakty zmieniające nasze widzenie i rozumienie pewnych zdarzeń, usprawiedliwiające lub potępiające niektóre działania. Na uwagę zasługuje też fakt świetnej analizy postaw czy motywów postępowania bohaterów. Książki nie czyta się jednak lekko. Jest to raczej mozolne wydobywanie z cienia pewnych zdarzeń i ich analiza. [b]5-[/b]

[b]Buszujący w zbożu[/b], [i]Jerome D. Salinger[/i] &#8211; krótka opowieść o dorastającym (17 letnim) chłopcu Holdenie Caulfieldzie i jego kilku dniach jakie spędził w Nowym Jorku po ucieczce ze szkoły. Punkt widzenia świata, a w szczególności jego stosunek do dorosłych, opis upadku kultury, relacje między kolegami i koleżankami to główne motywy powieści. Jest ona napisana lekko, z humorem, czasem trochę wulgarnie, a akcja przebiega wartko. Dobra pozycja nie tylko dla młodzieży, ale i dorosłych (choć autor kierował ją głównie do dojrzałego czytelnika). [b]5-[/b]

[b]Mała Apokalipsa[/b], [i]Tadeusz Konwicki[/i] &#8211; rzecz dzieje się prawdopodobnie ok. roku 1979 w Polsce Ludowej. Oto do mieszkania pewnego pisarza przychodzi dwóch znajomych z opozycji z propozycją, by ten dokonał aktu samospalenia podczas zjazdu sekretarzy partyjnych. Przepełniony dołującym klimatem obraz komunistycznego reżimu, walenie się w gruzy ludzkiej moralności, obojętność społeczeństwa, zniechęcenie opozycji do dalszej walki. Koniec świata bez nadziei na lepsze jutro. Mocna pozycja. [b]5[/b]

[b]Działa Nawarony[/b], [i]Alistair MacLean[/i] &#8211; akcja powieści dotyczy zadania, jakie armia amerykańska powierzyła grupie osób, którzy to, zgodnie z jej celem, mieli wysadzić działa znajdujące się na wyspie Nawarona u wybrzeży Turcji. Książkę czyta się bardzo szybko. Pełno jest w niej zaskakujących zwrotów akcji, szybkich działań, a całość powieści trzyma w ciągłym napięciu. Muszę jednak przyznać, że niektóre sceny, moim zdaniem, są mocno przesadzone a całe zadanie zbyt trudne, by było możliwe do wykonania. Fanów dobrej sensacji jednak ta pozycja powinna bardzo zadowolić. [b]4[/b]

[b]Rękopis znaleziony w Saragossie[/b], [i]Jan Potocki[/i] &#8211; to najsłynniejsze dzieło polskiego pisarza, archeologa i podróżnika. Dwutomowa powieść zawierająca niesamowite, ciekawe, straszne a czasem zabawne historie, które opowiadane są przez różnych ludzi (także tych występujących już w danej opowieści) napotkanych przez głównego bohatera podczas wędrówki po hiszpańskich górach Sierra Morena. Nie będę się więcej na jej temat rozpisywał, ale dla miłośników książek ta pozycja jest obowiązkowa. [b]5+[/b]

Prócz wyżej wymienionych pozycji były jeszcze opowiadania wybrane Stanisława Lema i Josepha Conrada.
15 kwietnia 2011, 21:48 [cytuj]
Ma ktoś do polecenia jakiś mocny thriller, albo ciekawą sensację??
Ma ktoś do polecenia jakiś mocny thriller, albo ciekawą sensację??
15 kwietnia 2011, 22:09 [cytuj]
Trylogia o Hannibalu Lecterze, a z sensacji polecam książki Kena Folletta (Zabójcza pamięć, Trzeci bliźniak, Zamieć) albo Jeffery'a Deavera (Mag, Ogród bestii, Kolekcjoner kości, Puste krzesło, Kamienna małpa).

Edit

O Lecterze już nie trylogia, bo powstała przecież czwarta część, ale jeszcze jej nie czytałem.
Trylogia o Hannibalu Lecterze, a z sensacji polecam książki Kena Folletta (Zabójcza pamięć, Trzeci bliźniak, Zamieć) albo Jeffery'a Deavera (Mag, Ogród bestii, Kolekcjoner kości, Puste krzesło, Kamienna małpa).

Edit

O Lecterze już nie trylogia, bo powstała przecież czwarta część, ale jeszcze jej nie czytałem.
15 kwietnia 2011, 22:29 [cytuj]
Deavera systematycznie uzupełniam braki jak tylko mogę, bo świetny pisarz. Chyba najlepiej potrafi opisać działania policji. Co do thomasa harrisa i jego lectera, to właśnie dziwnym trafem wypożyczyłem ta część o której mówisz, czy "Hannibal. Po drugiej stronie lustra.". Wcześniejsze były świetne, a szczególnie "Czerwony smok". Jak skończę to postaram się ocenić. Jak jeszcze przyjdzie Wam coś do głowy to będę wdzięczny:)
Deavera systematycznie uzupełniam braki jak tylko mogę, bo świetny pisarz. Chyba najlepiej potrafi opisać działania policji. Co do thomasa harrisa i jego lectera, to właśnie dziwnym trafem wypożyczyłem ta część o której mówisz, czy "Hannibal. Po drugiej stronie lustra.". Wcześniejsze były świetne, a szczególnie "Czerwony smok". Jak skończę to postaram się ocenić. Jak jeszcze przyjdzie Wam coś do głowy to będę wdzięczny:)
16 kwietnia 2011, 08:02 [cytuj]
Dla mnie również Trylogia o Lecterze to mistrzostwo, choć pierwsza część zdecydowanie najlepsza. Nie wiem czy mroz czytałeś coś Jonathana Kellermana, ja lubię książki tego gościa. Nie są to jakieś hardcorowe akcje, ale zaciekawiają i wciągają bo wszystkie te powieści mają wspólny mianownik - tego samego bohatera ;)
Dla mnie również Trylogia o Lecterze to mistrzostwo, choć pierwsza część zdecydowanie najlepsza. Nie wiem czy mroz czytałeś coś Jonathana Kellermana, ja lubię książki tego gościa. Nie są to jakieś hardcorowe akcje, ale zaciekawiają i wciągają bo wszystkie te powieści mają wspólny mianownik - tego samego bohatera ;)
16 kwietnia 2011, 09:44 [cytuj]
W przyszłym tygodniu sprawdzę w mojej bibliotece, czy nie mają czegoś pana kellermana. Ja polecam Jo Nesbo i Maxime Chattama. Obydwaj napisali trylogie warte przeczytania. Norweg napisał "Trylogie z Oslo", a francuz "Trylogie zła" jak dobrze pamiętam i sam tej nazwy nie wymyśliłem;) Warto!

W dalszym ciągu czekam na wszelkie sugestie;) Nie proponujcie tylko Stiega Larssona, bo przeczytałem i powiem, że jego trylogia to nudna tandeta. Jedynie 3 część jest godna uwagi.
W przyszłym tygodniu sprawdzę w mojej bibliotece, czy nie mają czegoś pana kellermana. Ja polecam Jo Nesbo i Maxime Chattama. Obydwaj napisali trylogie warte przeczytania. Norweg napisał "Trylogie z Oslo", a francuz "Trylogie zła" jak dobrze pamiętam i sam tej nazwy nie wymyśliłem;) Warto!

W dalszym ciągu czekam na wszelkie sugestie;) Nie proponujcie tylko Stiega Larssona, bo przeczytałem i powiem, że jego trylogia to nudna tandeta. Jedynie 3 część jest godna uwagi.
16 kwietnia 2011, 11:35 [cytuj]
Niby w "Czerwonym smoku" Lecter jest postacią drugoplanową, ale również dla mnie to najlepsza część. Najlepsza z tej klasyki oczywiście, bo pozostałe książki serii tak właśnie należy nazywać.

A w sensacji więcej już nie pomogę, bo moją przygodę na tym gatunku zacząłem i skończyłem właśnie na wspomnianych pisarzach. Rhyme rzeczywiście dobrze oddaje prace kryminalistyczne, a mi osobiście dobrze się to czytało tym bardziej, iż sam mam w tym praktykę. Dziwię się też, że nie uzyskał on wielkiej popularności w poczecie sławnych detektywów.
Niby w "Czerwonym smoku" Lecter jest postacią drugoplanową, ale również dla mnie to najlepsza część. Najlepsza z tej klasyki oczywiście, bo pozostałe książki serii tak właśnie należy nazywać.

A w sensacji więcej już nie pomogę, bo moją przygodę na tym gatunku zacząłem i skończyłem właśnie na wspomnianych pisarzach. Rhyme rzeczywiście dobrze oddaje prace kryminalistyczne, a mi osobiście dobrze się to czytało tym bardziej, iż sam mam w tym praktykę. Dziwię się też, że nie uzyskał on wielkiej popularności w poczecie sławnych detektywów.
|<  <  3  4  5  6  7    >  >>  >|
tabela ligowa
Drużyna M Z R P PKT
1. Bayern Monachium 9 7 1 1 22
2. RB Lipsk 9 6 2 1 20
3. Bayer 04 Leverkusen 9 5 4 0 19
4. Borussia Dortmund 9 6 0 3 18
5. VfL Wolfsburg 9 4 5 0 17
6. Union Berlin 9 4 4 1 16
7. Borussia Mönchengladbach 9 4 3 2 15
cała tabela
ranking typerów
Użytkownik Punkty
1. arturborussen 138
2. DSTmazur 135
3. angor18 132
4. legmg04 132
5. Michael_BvB 129
6. RickenZMazowsza 129
7. geniu 129
cała tabela

shoutbox

fanatyk88
fanatyk88 33 minut temu

Obejrzałem właśnie na Eleven dokument "Pierwszy tytuł Kloppa". Ehh łza się w oku kręci...

Le0n
Le0n 3 godzin temu

Dopiero teraz ochłonąłem i odważyłem się zajrzeć na stronę. Tiki taka nam nie służy. Kolonia zagrała konsekwentnie. Wiedzieli, że z gry nie wiele mogą osiągnąć, więc zagrali na stałe fragmenty. Wiadomo nie od dziś, że to nasza bolączka bo też i Burki woli grać na linii niż wyjść do dośrodkowania. Od tyle. Lazio zresztą też przegrało, więc czekamy na środę.

Alex139
Alex139 6 godzin temu

Mecze z RB, Leverkusen i Werderem dopiero przed nami, z nimi między innymi się Bosz potknął.

Alex139
Alex139 6 godzin temu

Meczy* ale fakt, Lucjusz się w Dortmundzie strasznie męczy :) (i mnie)

Alex139
Alex139 6 godzin temu

To było po 15 kolejkach, Lucjusz ma szansę być "lepszy" od Bosza w tym sezonie, przypomnę: póki co 1/3 męczy w tytę.

Pawelinho
Pawelinho 6 godzin temu

im dalej w las tym było gorzej.

Alex139
Alex139 6 godzin temu

6 zwycięstw, 5 porażek, 4 remisy (analizowałem sama bundesliga)

Alex139
Alex139 6 godzin temu

Czy tych porażek za Bosza było kilkanaście, chyba muszę się nie zgodzić...

Pawelinho
Pawelinho 6 godzin temu

nom dokładnie niestety

fanatyk88
fanatyk88 6 godzin temu

No i co gorsza, jak już z zespołu odejdą Haaland i Sancho to czeka nas kolejna "przebudowa" i zapewne następne "sezony przejściowe"...

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 18:20

Dargos problem w tym, że od 8 lat są to tylko "przejściowe sezony" w wykonaniu BVB.

Dargos
Dargos Wczoraj, 18:10

Oczywiście ta decyzja musiała być spóźniona na kilka miesięcy, ale seria kilkunastu porażek z rzędu musiała skończyć się jego zwolnieniem. Pewnie wiele łez się polało ze strony Watzke jak musiał mu wypłacić odprawę, ale jak czeka i zwleka się z poszukiwaniem trenera przez kilka miesięcy to potem mamy nirkończące się "sezony przejściowe"...

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 18:05

Na pewno więcej niż Bosz.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 18:01

A Lucjusz ile ma planów??? :D

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 17:37

Alex139 To była najlepsza decyzja jaką wtedy mógł podjąć Watzke & Zorc. Swoją drogą to był trenerem, który miał tylko sławny plan "A" bez jakichkolwiek alternatywy. Favre jest jaki jest, ale holender był jeszcze gorszym wyborem. Bo jak dobrze pamiętam to jak wypadł Piszczek to on się kompletnie pogubił. Nigdy więcej holenderskiej myśli szkoleniowej przynajmniej na razie.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 16:53

CzarnoŻółtyKot Co nie zmienia faktu, że oni jego kupili po to, żeby strzelał bramki, a jak narazie to Giroud który wejdzie na 15-20 minut ratuje im mecze. Nie po to wydali 50mln, żeby Werner od czasu do czasu asystę zaliczył bo to to i Morata potrafił, no i też nie przesadzajmy, że w Chelsea jest jakaś niewiadomo jaka konkurencja w ofensywie, owszem ona jest, ale tak naprawdę tam każdy dopiero co przebija się do składu i walczy o skład, także tam skład jest bardzo płynny, to nie LFC, City, gdzie Sane musiał zmienić klub żeby grać, dwóch zawodników którzy byli faktycznie nie do ruszenia z pierwszej jedenastki Chelsea zmienili ligę, z obecnego składu Chelsea jedynie strata Kante mogłaby zaboleć, reszta składu w chwili pisania tego komentarza szuka formy. Już w tym ostatnim meczu w LM było widać, że spotkanie zostało bardziej przepchane na farcie, niż wygrane z przekonaniem.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 16:31

Bosza*

Alex139
Alex139 Wczoraj, 16:30

Z perspektywy czasu, zastanawiam się, czy aby zwolnienie Noszą było dobra decyzją...

CzarnoŻółtyKot
CzarnoŻółtyKot Wczoraj, 15:03

gentoofan Werner w Londynie jest tylko jednym z wielu i póki co może tylko pomarzyć o byciu centralną postacią jak to miało miejsce w red bullu stąd liczba jego bramek jest zdecydowanie mniejsza niż przedtem.

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 14:51

Zamiast Niemców użyte zostało słowo "mężczyźni". Ot nowoczesna zachodnioeuropejska cenzura niewygodnej dla pewnego kraju historii.

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 14:36

gentoofan u nich nawet słowo nazista nie może być użyte w kontekście skazanych Niemców w procesie norymberskim, oj widać historia boli. Swoją drogą swego czasu zakazy był serial komediowi Allo, allo, który wg mnie jest świetny mimo upływu lat wciąż jest aktualny w swoim angielskim poczuciu humoru.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 14:27

Dzisiaj Werner będzie miał pierwszy poważny test w Anglii, oglądam mecze Chelsea, i ostatnie mecze kiepsko było u niego ze skutecznością.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 14:19

Armandzio Wiadomo że historia wiecznie żywa, i w jakimś tam stopniu dotyczy wszystkich aspektów życia, nie bez powodu np do dziś dnia Niemcy są jedynym krajem w europie, w którym gry z serii wolfenstein są ocenzurowane. Więc jak ktoś mocno żyje historią, i tym co było kiedyś, to wiadomo że BVB i Schalke nigdy się nie polubią. tak samo jak Arsenal i Tottenham ale to właśnie dzięki takim konfliktom klubowym, finalnie cały tort zgarnia ktoś inny, na zasadzie dwóch się bije, trzeci korzysta.

Armandzio
Armandzio Wczoraj, 14:00

szczerze mowiac to wiadomo ze takie zwyciestwo to mozna by bylo swietowac i delektowac sie nim przez dlugi czas(szczegolnie ze mam sasiada fana tego klubiku),ale widok ich w 2 Bundeslidze mysle ze bylby jeszcze piekniejszy,a nie mam "sentymentow" juz do tych derbow i tego klubu,bo pytajac kazdego ich fana albo conajmniej 95% nie plakaloby widzac Borussie w 2 BL

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:56

Armandzio Nie chcesz ich golić w derbach po 8-0 jak Bayern HSV? teraz jak nie mają kasy, wszystkich najlepszych oddają za bezcen, będzie to dużo łatwiejsze.

Armandzio
Armandzio Wczoraj, 13:50

ja tam zycze temu niebieskiemu scierwu zeby spadli

staraerakloppa
staraerakloppa Wczoraj, 13:46

nie ma takiej opcji ,ze schalke spadnie , mogą przegrywać całą runde ale pewnie w kolejnej się odbudują i cudem utrzymają , ta sama sytuacja co z Werderem bedzie

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:43

Jak to napisał kiedyś Dargos, w BVB trzeba liczyć na fart albo pomoc bożą.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:30

Alex139 Ale widzisz klub który faktycznie byłby równorzędnym rywalem dla Bayernu tak jak przez lata barca dla realu i na odwrót, nie liczyłby 'na siłę' na słabszą dyspozycje silniejszego rywala jak w sezonie 10/11 tylko drużyna z odpowiednią mentalnością sama potrafiłaby 'gonić króliczka' tak jak to było w sezonie 11/12, licząc na masowe potknięcia największego rywala pokazuje to postawę i mentalność drużyny, bardziej liczenie na to, że wygra się na farcie dzięki potknięciom silniejszego rywala niż własną siłą i najgorsze, że ta mentalność przechodzi też na kibiców, kibice BVB powoli wszczepiają w siebie mentalność arsenalu z tą różnicą, że tam właściciel klubu, nie mydli nikomu oczu, i otwarcie mówi, że zależy jemu na zarabianiu kasy a nie na sukcesach sportowych.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 13:14

A może Ci co jeszcze coś grają, zbuntują się jak świnie rok temu, przegrają 5-6 razy z rzędu i w końcu spełni się moje marzenie... :)

statystyki

Użytkownicy online: obywatelap
Gości online: 37
Zarejestrowanych użytkowników: 8939
Ostatnio zarejestrowany: terane09

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem