Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Forum dyskusyjne

|<  <  2  3  4  5  6    >  >>  >|
Forum dyskusyjne » Kultura » Książki
18 maja 2009, 22:47 [cytuj]
"Murzyn" powiedział/a:
to bardziej wiejska komedia fantastyczna
To prawda. Ale pomysł postaci jak dla mnie lepszy w większości jakichkolwiek polskich książek. Mnie eto nrawtsja :-D
To prawda. Ale pomysł postaci jak dla mnie lepszy w większości jakichkolwiek polskich książek. Mnie eto nrawtsja :-D
18 maja 2009, 22:57 [cytuj]
To może teraz ja coś zaprezentuję
Potop H. Sienkiewicz

Fenomen :-D Tylko 900 stron - wymiękam. :/
To może teraz ja coś zaprezentuję
[i]Potop[/i] H. Sienkiewicz

Fenomen :-D Tylko 900 stron - wymiękam. :/
9 lipca 2009, 15:21 [cytuj]
Skończyłem czytać Underdog Torbjorna Flygta. Dość dużo mi to czasu zajęło, ale jakoś dobrnąłem do końca. Powieść zyskała ogromną popularność w swojej ojczyźnie - Szwecji, ale mnie jakoś nie zachwyciła. Co prawda jest bardzo życiowa, opowiada o świecie z lat 80. XX w. oczami dorastającego chłopca, ale praktycznie niczym się nie wyróżnia. Ot, jakbym czytał najzwyklejszy pamiętnik zwykłego nastolatka o przeciętnym życiu. W dodatku wnerwiały mnożące się angielskie zwroty. Być może w oryginale też one były i być może Szwedzi bardzo często wplatają je w swoje słownictwo niemniej jednak trochę mnie to irytowało, bo występowało głównie w przemyśleniach, a nie w dialogach.
Druga sprawa to jest to, co działo się z kolegami/koleżankami z lat szkolnych w dorosłym życiu. I tak autor zafundował nam dwie skrajności: część kończyła w więzieniu jako mordercy lub zapijający się na śmierć żule, a druga część stawała się sławnymi politykami, muzykami, pisarzami, piłkarzami. Trochę to mało prawdopodobne.
Kolejną sprawą jest sytuacja samego głównego bohatera - Johana. Autor cały czas podkreśla, że Johan nie uczył się źle, ale często wagarował, traktował naukę po macoszemu przez całą szkołę podstawową i średnią. Kończy się tak, iż nasz orzeł ni z tego, ni z owego zostaje... prawnikiem. No chyba że w Szwecji prawnikiem może zostać każdy przeciętniak.
Podobało mi się za to przeżywanie razem z bohaterem jego początkowych lat jako nastolatka i późniejsze sentymentalne wspomnienia z tego okresu gdy już 20. zbliżała się wielkimi krokami.

Ogólnie pisząć ten wielki szwedzki hit okazał się niczym nie wyróżniającą się książką-pamiętnikiem, zwyczajną aż do bólu w większej części i nieco nierealną końcówką.
Skończyłem czytać [i]Underdog[/i] Torbjorna Flygta. Dość dużo mi to czasu zajęło, ale jakoś dobrnąłem do końca. Powieść zyskała ogromną popularność w swojej ojczyźnie - Szwecji, ale mnie jakoś nie zachwyciła. Co prawda jest bardzo życiowa, opowiada o świecie z lat 80. XX w. oczami dorastającego chłopca, ale praktycznie niczym się nie wyróżnia. Ot, jakbym czytał najzwyklejszy pamiętnik zwykłego nastolatka o przeciętnym życiu. W dodatku wnerwiały mnożące się angielskie zwroty. Być może w oryginale też one były i być może Szwedzi bardzo często wplatają je w swoje słownictwo niemniej jednak trochę mnie to irytowało, bo występowało głównie w przemyśleniach, a nie w dialogach.
Druga sprawa to jest to, co działo się z kolegami/koleżankami z lat szkolnych w dorosłym życiu. I tak autor zafundował nam dwie skrajności: część kończyła w więzieniu jako mordercy lub zapijający się na śmierć żule, a druga część stawała się sławnymi politykami, muzykami, pisarzami, piłkarzami. Trochę to mało prawdopodobne.
Kolejną sprawą jest sytuacja samego głównego bohatera - Johana. Autor cały czas podkreśla, że Johan nie uczył się źle, ale często wagarował, traktował naukę po macoszemu przez całą szkołę podstawową i średnią. Kończy się tak, iż nasz orzeł ni z tego, ni z owego zostaje... prawnikiem. No chyba że w Szwecji prawnikiem może zostać każdy przeciętniak.
Podobało mi się za to przeżywanie razem z bohaterem jego początkowych lat jako nastolatka i późniejsze sentymentalne wspomnienia z tego okresu gdy już 20. zbliżała się wielkimi krokami.

Ogólnie pisząć ten wielki szwedzki hit okazał się niczym nie wyróżniającą się książką-pamiętnikiem, zwyczajną aż do bólu w większej części i nieco nierealną końcówką.
10 lutego 2010, 15:24 [cytuj]
Dawno nic nie recenzowałem, a od czasu Underdoga przeczytałem przecież kilka pozycji:


Wywiad z wampirem Anne Rice &#8211; ekranizacja tej powieści jest jednym z moich ulubionych filmów widzianych po kilka razy, więc wypadało porównać ten obraz z jego pierwowzorem. I tu trochę się zdziwiłem, bo zazwyczaj to książka jest lepsza od filmu. Nie twierdzę, że tak było i ty razem, gdyż po prostu jedno i drugie ma swoje plusy oraz minusy. Były rzeczy przedstawione lepiej w książce, a były też i takie, które, choć nieco zmienione, prezentowały się lepiej w ekranizacji, także trudno stwierdzić, co też było lepsze. Jedno jest pewne &#8211; i film, i książka są świetne.

Demon i panna Prym Paulo Coelho &#8211; niezbyt lubię tego autora za jego wtórne mielenie i nieskończone badanie pod każdym względem ludzkiej moralności, ale tę książkę poleciła mi koleżanka, która na co dzień jest tegoż samego zdania o jej autorze co i ja. Jakiejś rewelacji nie było, ale nudy również nie. Ot, ocena dobra.

Sto lat samotności G. M. Marquez &#8211; z nawałem dziwnych i niesamowitych rzeczy w życiu człowieka spotkałem się już u Murakamiego. Tam jednak większość z nich rozgrywała się w psychice ludzkiej lub też w czymś co można nazwać innym wymiarem, ot choćby duchowym. U Marqueza, jak to dobrze zostało ujęte w recenzji, rzeczy niezwykłe są czymś zwyczajnym, a rzeczy zwyczajne niezwykłymi. I choć muszę się przyznać, że pierwszy rozdział mnie nieco odrzucił, tak ma wytrwałość została natychmiast wynagrodzona w pozostałych. Jest to opowieść, saga o rodzinie Buendiów (bodajże pięć pokoleń zaczynając od pierwszego &#8211; założyciela nowego miasta gdzieś u południowoamerykańskich wybrzeży Morza Karaibskiego do ostatniego z jego potomków). Znajdziemy tam różne dziwactwa: od jedzenia ziemi i tynku, przez ruchanie kóz, ciotek i kuzynów, prowadzenia trzydziestu dwóch wojen domowych i wniebowstąpienia. Arcydzieło literatury światowej przez duże &#8222;A&#8221;.
Dawno nic nie recenzowałem, a od czasu [b]Underdoga[/b] przeczytałem przecież kilka pozycji:


[b]Wywiad z wampirem[/b] [i]Anne Rice [/i]&#8211; ekranizacja tej powieści jest jednym z moich ulubionych filmów widzianych po kilka razy, więc wypadało porównać ten obraz z jego pierwowzorem. I tu trochę się zdziwiłem, bo zazwyczaj to książka jest lepsza od filmu. Nie twierdzę, że tak było i ty razem, gdyż po prostu jedno i drugie ma swoje plusy oraz minusy. Były rzeczy przedstawione lepiej w książce, a były też i takie, które, choć nieco zmienione, prezentowały się lepiej w ekranizacji, także trudno stwierdzić, co też było lepsze. Jedno jest pewne &#8211; i film, i książka są świetne.

[b]Demon i panna Prym[/b] [i]Paulo Coelho [/i]&#8211; niezbyt lubię tego autora za jego wtórne mielenie i nieskończone badanie pod każdym względem ludzkiej moralności, ale tę książkę poleciła mi koleżanka, która na co dzień jest tegoż samego zdania o jej autorze co i ja. Jakiejś rewelacji nie było, ale nudy również nie. Ot, ocena dobra.

[b]Sto lat samotności[/b] [i]G. M. Marquez[/i] &#8211; z nawałem dziwnych i niesamowitych rzeczy w życiu człowieka spotkałem się już u Murakamiego. Tam jednak większość z nich rozgrywała się w psychice ludzkiej lub też w czymś co można nazwać innym wymiarem, ot choćby duchowym. U Marqueza, jak to dobrze zostało ujęte w recenzji, rzeczy niezwykłe są czymś zwyczajnym, a rzeczy zwyczajne niezwykłymi. I choć muszę się przyznać, że pierwszy rozdział mnie nieco odrzucił, tak ma wytrwałość została natychmiast wynagrodzona w pozostałych. Jest to opowieść, saga o rodzinie Buendiów (bodajże pięć pokoleń zaczynając od pierwszego &#8211; założyciela nowego miasta gdzieś u południowoamerykańskich wybrzeży Morza Karaibskiego do ostatniego z jego potomków). Znajdziemy tam różne dziwactwa: od jedzenia ziemi i tynku, przez ruchanie kóz, ciotek i kuzynów, prowadzenia trzydziestu dwóch wojen domowych i wniebowstąpienia. Arcydzieło literatury światowej przez duże &#8222;A&#8221;.
6 sierpnia 2010, 18:05 [cytuj]
Ależ się rozpisaliście ostatnio w tym temacie. No nic, piszę trzeci post z rzędu (za co pragnę najmocniej przeprosić moda) i popiszę trochę teraz sam ze sobą.
Korzystając ze sporej ilości wolnego czasu przed obroną w czerwcu i po obronie w lipcu postanowiłem trochę więcej czasu poświęcić na książki.


Wilk stepowy, Herman Hesse &#8211; dość ciężka powieść traktująca o egzystencji pewnego samotnika. Niemniej jednak można się dzięki niej zapoznać z kilkoma ciekawymi spojrzeniami na naturę ludzką i schematy przemian jakie można dokonać w psychice/duszy człowieka.

Blaszany bębenek, Gunter Grass &#8211; świetna pozycja, szczególnie dla tych, którym nie obcy jest Gdańsk i jego okolice. Historia chłopca imieniem Oskar, który w wieku trzech lat w ramach protestu przestaje rosnąć. Bardzo ciekawa lektura nie tylko ze względu na walory poznawcze Gdańska u progu II wojny światowej, ale też ciekawego spojrzenia na ówczesny świat i jego problemy okiem dorastającego chłopca, w którego zachowaniu można doszukać się licznych metafor ówczesnego społeczeństwa, a który poprzez dystans do otoczenia mógł bardzo obiektywnie je opisać.

Na Zachodzie bez zmian, Erich M. Remarque &#8211; historia kilku młodych chłopaków wcielonych do armii niemieckiej i wysłanych na zachodni front I wojny światowej. Powieść zasłynęła szczególnie tym, iż obdziera ze wszelkiego romantyzmu wojnę i walkę o ideały redukując je do koszmarnego przeżycia, które nieodwracalnie niszczy psychikę i życie młodych ludzi oraz wyzwala najpierwotniejsze instynkty, których nie powstydziłby się żaden neandertalczyk. Obiektywnie patrząc zamysł autora był dobry i równie dobre było jego przekazanie. Subiektywnie jednak rzecz biorąc ciężko czytało mi się tę powieść jak zresztą wszystkie czysto wojenne historie, ponieważ nigdy za tymi tematami nie przepadałem.

Lolita, Vladimir Nabokov &#8211; poznajemy punkt widzenia dojrzałego faceta ze zboczeniem przejawiającym się pożądaniem do bardzo młodych, dojrzewających dziewcząt. Klasyka i literatury, i kina. Niezbyt długa, ale mocna i w pewnych momentach szokująca powieść.

Sztukmistrz z Lublina, Isaac B. Singer &#8211; niezwykle ciekawa powieść traktująca o przemianie duchowej pewnego Żyda mieszkającego w Polsce &#8211; Jaszy Mazura. Oprócz wątków czysto religijnych, egzystencjalnych i moralnych autor genialnie opisuje ówczesny (schyłek XIX wieku) obraz polskiej rzeczywistości, odzwierciedla klimat tamtych ciekawych, barwnych, różnorodnych, ale też ciężkich czasów biedy, zaborów, przemian. Sporo można dowiedzieć się także o samym judaizmie. Bardzo ciekawa pozycja; dziwię się, że nie ma jej w kanonie lektur szkolnych.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen &#8211; pewnie wielu zna film. Ja jednak korzystając z faktu, iż go nie oglądałem, postanowiłem zapoznać się z pierwowzorem. Autobiograficzna powieść traktująca o okresie życia pisarki, gdy ta miała w posiadaniu plantację kawy w dzisiejszej Kenii. Poznajemy życie tubylców wraz z ich barwnymi, ciekawymi oraz niejednokrotnie skomplikowanymi zwyczajami i obyczajami. Książka traktuje nie tylko o niezwykłych przygodach w barwnym afrykańskim krajobrazie, ale przede wszystkim o kulturze, zwyczajach, mentalności i osobowościach jej pierwotnych mieszkańców. Autorka skupia się w szczególności na humanizmie i to czyni z jej powieści arcydzieło literatury światowej. I do tego ból z powodu rozstania z tymi ludźmi, z tym miejscem.

Transatlantyk oraz Pornografia, Witold Gombrowicz &#8211; do Gombrowicza mam sentyment ze względu na Ferdydurkę, którą m. in. dość szczegółowo analizowałem na maturze ustnej z j. polskiego. Mimo iż niezbyt zgadzam się z jego filozofią dotyczącą patriotyzmu czy polskości, to jednak muszę przyznać, że bardzo mi się podoba oryginalny, niezwykle ciekawy i humorystyczny sposób autora na przedstawiania swoich racji. Dlatego, choć jego lektury do łatwych nie należą, to czyta się je szybko i przyjemnie.

Tortilla Flat, John Steinbeck &#8211; groteskowa i humorystyczna powieść przedstawiająca życie kilkoro przyjaciół zamieszkujących w biednej dzielnicy Monterey w Kalifornii. Obserwujemy ich codzienne życie i problemy jakie stwarza każdy kolejny dzień, a głównie jak zdobyć jedzenie i przede wszystkim wino. Mimo że przygody owych przyjaciół są traktowane z przymrużeniem oka, to jednak trafnie mogą ukazywać filozofię życia ludzi &#8222;wolnych&#8221;, którzy większość swojego czasu skupiają na leniwym realizowaniu własnych przyjemności: śpiewie, winie, rozmowach do późnej nocy, awanturach i odwiedzaniu pobliskiego aresztu. Bohaterowie tejże powieści żyją z dnia na dzień, nie martwią się o jutro, co stoi w opozycji do dzisiejszego zabieganego, żyjącego w ciągłym stresie człowieka, na którego barkach spoczywa coraz większa odpowiedzialność, i dla których własność materialna stała się synonimem Boga.

Śniadanie u Tiffany&#8217;ego, Truman Capote - Powieść ta lub też film jest głośna na całym świecie. Dlaczego? Nie wiem. Jest to wycinek z życia pewnego pisarza, który poznaje swoją sąsiadkę &#8211; ekscentryczną Holly Golightly, młodą panieneczkę, która jest (pod względem życiowym) w &#8216;ciągłej podróży&#8217;. I w zasadzie to wszystko. Jak to bywa z opisem epizodów większość wątków jest rozpoczęta i niedokończona. Postacie pojawiają się i znikają bez większej roli w przedstawionej historii. Autor próbuje nakreślić postać Holly, ukazać życie takich osób. One są, istnieją, o tym większość ludzi ma pojęcie i tak proste oraz banalne tego przedstawienie nie wywarło na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Zwyczajna do bólu, prosta i zupełnie we mnie nie trafiająca opowieść. Bardziej to przypominało lepsze wypracowanie licealisty mającego za zadanie nakreślić charakter i cząstkę życia ciekawej według niego osobowości, z którą miał styczność. Nic nowego, a już na pewno nie genialnego.

Harfa traw, Truman Capote &#8211; opowieść o grupce osób, którzy pewnego dnia postanowiły w akcie buntu schronić się w domku na drzewie przed otaczającą ich bezduszną i niezrozumiałą rzeczywistością oraz takowymi ludźmi. Opis przed, wejście, zejście z drzewa, opis po. I wszystko. Proste i szybkie przedstawienie pewnego problemu i niekonwencjonalnej próby walki z nim. Bez ikry, bez charakteru. Znów do mnie nie trafiło.

Kocia kołyska, Kurt Vonnegut &#8211; miała to być brutalna satyra na świat, w którym ludzie wolą prawdę zastąpić fikcją i brną przez życie w tej na pozór pięknej ułudzie. Książka ogólnie dobra, ale chyba nie do końca ją zrozumiałem, albo po prostu nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia jak powinna. Jeśli miałbym wystawić ocenę, to brzmiała by ona: dostateczny z dużym plusem, w porywach dobry minus.

Solaris, Stanisław Lem &#8211; za s-f w zasadzie nie przepadam, ani za filmami, ani (zdawało mi się) książkami, tym bardziej że coś tam kiedyś z tego gatunku czytałem. Jeszcze mieszkając w akademiku kumpel namawiał mnie na Lema. Wczoraj właśnie sięgnąłem po jego chyba najsłynniejsze dzieło i&#8230; dziś już skończyłem, bo wprost nie mogłem się oderwać. Autor porusza problemy nie tylko techniczne spotkania z &#8216;obcymi&#8217;, ale również moralne, etyczne. Pada tam wiele ciekawych zdań, choćby te mówiące, że człowiek stara się odkryć, czy też wejść w kontakt z innymi cywilizacjami, nie znając tak naprawdę swego wnętrza i to może się obrócić przeciwko nam. Genialna książka; na pewno sięgnę jeszcze po inną pozycję tego autora.


Teraz muszę nieco zwolnić tempo, bo zaczęła się praca, ale pewnie w niedługim czasie znów wrzucę tu parę krótkich recenzji. Mam zamiar wziąć się za B. Hrabala i J. Conrada.
Ależ się rozpisaliście ostatnio w tym temacie. No nic, piszę trzeci post z rzędu (za co pragnę najmocniej przeprosić moda) i popiszę trochę teraz sam ze sobą.
Korzystając ze sporej ilości wolnego czasu przed obroną w czerwcu i po obronie w lipcu postanowiłem trochę więcej czasu poświęcić na książki.


[b]Wilk stepowy[/b], [i]Herman Hesse[/i] &#8211; dość ciężka powieść traktująca o egzystencji pewnego samotnika. Niemniej jednak można się dzięki niej zapoznać z kilkoma ciekawymi spojrzeniami na naturę ludzką i schematy przemian jakie można dokonać w psychice/duszy człowieka.

[b]Blaszany bębenek[/b], [i]Gunter Grass[/i] &#8211; świetna pozycja, szczególnie dla tych, którym nie obcy jest Gdańsk i jego okolice. Historia chłopca imieniem Oskar, który w wieku trzech lat w ramach protestu przestaje rosnąć. Bardzo ciekawa lektura nie tylko ze względu na walory poznawcze Gdańska u progu II wojny światowej, ale też ciekawego spojrzenia na ówczesny świat i jego problemy okiem dorastającego chłopca, w którego zachowaniu można doszukać się licznych metafor ówczesnego społeczeństwa, a który poprzez dystans do otoczenia mógł bardzo obiektywnie je opisać.

[b]Na Zachodzie bez zmian[/b], [i]Erich M. Remarque[/i] &#8211; historia kilku młodych chłopaków wcielonych do armii niemieckiej i wysłanych na zachodni front I wojny światowej. Powieść zasłynęła szczególnie tym, iż obdziera ze wszelkiego romantyzmu wojnę i walkę o ideały redukując je do koszmarnego przeżycia, które nieodwracalnie niszczy psychikę i życie młodych ludzi oraz wyzwala najpierwotniejsze instynkty, których nie powstydziłby się żaden neandertalczyk. Obiektywnie patrząc zamysł autora był dobry i równie dobre było jego przekazanie. Subiektywnie jednak rzecz biorąc ciężko czytało mi się tę powieść jak zresztą wszystkie czysto wojenne historie, ponieważ nigdy za tymi tematami nie przepadałem.

[b]Lolita[/b], [i]Vladimir Nabokov[/i] &#8211; poznajemy punkt widzenia dojrzałego faceta ze zboczeniem przejawiającym się pożądaniem do bardzo młodych, dojrzewających dziewcząt. Klasyka i literatury, i kina. Niezbyt długa, ale mocna i w pewnych momentach szokująca powieść.

[b]Sztukmistrz z Lublina[/b], [i]Isaac B. Singer[/i] &#8211; niezwykle ciekawa powieść traktująca o przemianie duchowej pewnego Żyda mieszkającego w Polsce &#8211; Jaszy Mazura. Oprócz wątków czysto religijnych, egzystencjalnych i moralnych autor genialnie opisuje ówczesny (schyłek XIX wieku) obraz polskiej rzeczywistości, odzwierciedla klimat tamtych ciekawych, barwnych, różnorodnych, ale też ciężkich czasów biedy, zaborów, przemian. Sporo można dowiedzieć się także o samym judaizmie. Bardzo ciekawa pozycja; dziwię się, że nie ma jej w kanonie lektur szkolnych.

[b]Pożegnanie z Afryką[/b], [i]Karen Blixen[/i] &#8211; pewnie wielu zna film. Ja jednak korzystając z faktu, iż go nie oglądałem, postanowiłem zapoznać się z pierwowzorem. Autobiograficzna powieść traktująca o okresie życia pisarki, gdy ta miała w posiadaniu plantację kawy w dzisiejszej Kenii. Poznajemy życie tubylców wraz z ich barwnymi, ciekawymi oraz niejednokrotnie skomplikowanymi zwyczajami i obyczajami. Książka traktuje nie tylko o niezwykłych przygodach w barwnym afrykańskim krajobrazie, ale przede wszystkim o kulturze, zwyczajach, mentalności i osobowościach jej pierwotnych mieszkańców. Autorka skupia się w szczególności na humanizmie i to czyni z jej powieści arcydzieło literatury światowej. I do tego ból z powodu rozstania z tymi ludźmi, z tym miejscem.

[b]Transatlantyk[/b] oraz [b]Pornografia[/b], [i]Witold Gombrowicz[/i] &#8211; do Gombrowicza mam sentyment ze względu na Ferdydurkę, którą m. in. dość szczegółowo analizowałem na maturze ustnej z j. polskiego. Mimo iż niezbyt zgadzam się z jego filozofią dotyczącą patriotyzmu czy polskości, to jednak muszę przyznać, że bardzo mi się podoba oryginalny, niezwykle ciekawy i humorystyczny sposób autora na przedstawiania swoich racji. Dlatego, choć jego lektury do łatwych nie należą, to czyta się je szybko i przyjemnie.

[b]Tortilla Flat[/b], [i]John Steinbeck[/i] &#8211; groteskowa i humorystyczna powieść przedstawiająca życie kilkoro przyjaciół zamieszkujących w biednej dzielnicy Monterey w Kalifornii. Obserwujemy ich codzienne życie i problemy jakie stwarza każdy kolejny dzień, a głównie jak zdobyć jedzenie i przede wszystkim wino. Mimo że przygody owych przyjaciół są traktowane z przymrużeniem oka, to jednak trafnie mogą ukazywać filozofię życia ludzi &#8222;wolnych&#8221;, którzy większość swojego czasu skupiają na leniwym realizowaniu własnych przyjemności: śpiewie, winie, rozmowach do późnej nocy, awanturach i odwiedzaniu pobliskiego aresztu. Bohaterowie tejże powieści żyją z dnia na dzień, nie martwią się o jutro, co stoi w opozycji do dzisiejszego zabieganego, żyjącego w ciągłym stresie człowieka, na którego barkach spoczywa coraz większa odpowiedzialność, i dla których własność materialna stała się synonimem Boga.

[b]Śniadanie u Tiffany&#8217;ego[/b], [i]Truman Capote[/i] - Powieść ta lub też film jest głośna na całym świecie. Dlaczego? Nie wiem. Jest to wycinek z życia pewnego pisarza, który poznaje swoją sąsiadkę &#8211; ekscentryczną Holly Golightly, młodą panieneczkę, która jest (pod względem życiowym) w &#8216;ciągłej podróży&#8217;. I w zasadzie to wszystko. Jak to bywa z opisem epizodów większość wątków jest rozpoczęta i niedokończona. Postacie pojawiają się i znikają bez większej roli w przedstawionej historii. Autor próbuje nakreślić postać Holly, ukazać życie takich osób. One są, istnieją, o tym większość ludzi ma pojęcie i tak proste oraz banalne tego przedstawienie nie wywarło na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Zwyczajna do bólu, prosta i zupełnie we mnie nie trafiająca opowieść. Bardziej to przypominało lepsze wypracowanie licealisty mającego za zadanie nakreślić charakter i cząstkę życia ciekawej według niego osobowości, z którą miał styczność. Nic nowego, a już na pewno nie genialnego.

[b]Harfa traw[/b], [i]Truman Capote[/i] &#8211; opowieść o grupce osób, którzy pewnego dnia postanowiły w akcie buntu schronić się w domku na drzewie przed otaczającą ich bezduszną i niezrozumiałą rzeczywistością oraz takowymi ludźmi. Opis przed, wejście, zejście z drzewa, opis po. I wszystko. Proste i szybkie przedstawienie pewnego problemu i niekonwencjonalnej próby walki z nim. Bez ikry, bez charakteru. Znów do mnie nie trafiło.

[b]Kocia kołyska[/b], [i]Kurt Vonnegut[/i] &#8211; miała to być brutalna satyra na świat, w którym ludzie wolą prawdę zastąpić fikcją i brną przez życie w tej na pozór pięknej ułudzie. Książka ogólnie dobra, ale chyba nie do końca ją zrozumiałem, albo po prostu nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia jak powinna. Jeśli miałbym wystawić ocenę, to brzmiała by ona: dostateczny z dużym plusem, w porywach dobry minus.

[b]Solaris[/b], [i]Stanisław Lem[/i] &#8211; za s-f w zasadzie nie przepadam, ani za filmami, ani (zdawało mi się) książkami, tym bardziej że coś tam kiedyś z tego gatunku czytałem. Jeszcze mieszkając w akademiku kumpel namawiał mnie na Lema. Wczoraj właśnie sięgnąłem po jego chyba najsłynniejsze dzieło i&#8230; dziś już skończyłem, bo wprost nie mogłem się oderwać. Autor porusza problemy nie tylko techniczne spotkania z &#8216;obcymi&#8217;, ale również moralne, etyczne. Pada tam wiele ciekawych zdań, choćby te mówiące, że człowiek stara się odkryć, czy też wejść w kontakt z innymi cywilizacjami, nie znając tak naprawdę swego wnętrza i to może się obrócić przeciwko nam. Genialna książka; na pewno sięgnę jeszcze po inną pozycję tego autora.


Teraz muszę nieco zwolnić tempo, bo zaczęła się praca, ale pewnie w niedługim czasie znów wrzucę tu parę krótkich recenzji. Mam zamiar wziąć się za B. Hrabala i J. Conrada.
9 sierpnia 2010, 19:41 [cytuj]
Widzę Murzyn, że idziesz w klasykę i tytuły, które na całym świecie mają bardzo dobre recenzje. Ja niestety z braku pozycji w mojej miejskiej bibliotece skupiam się na, jak ja to nazywam "odmóżdżaczach". Po roku studiowania polonistyki, gdzie trochę książek poczytałem, na wakacje serwuję sobie lekkie, nie wymagające myślenia, najczęściej powieści fantasy, czy też rzeczy, które czytałem w przeszłości i chciałem sobie powtórzyć. W zeszłym tygodniu skończyłem "Psa Baskerville'ów" (po kilku innych powieściach Doyle'a), teraz zaczynam znowu "Władcę Pierścieni", co by na jakimś konwencie zgarnąć jakąś nagrodę w konkursie wiedzy o tym dziele.
Widzę Murzyn, że idziesz w klasykę i tytuły, które na całym świecie mają bardzo dobre recenzje. Ja niestety z braku pozycji w mojej miejskiej bibliotece skupiam się na, jak ja to nazywam "odmóżdżaczach". Po roku studiowania polonistyki, gdzie trochę książek poczytałem, na wakacje serwuję sobie lekkie, nie wymagające myślenia, najczęściej powieści fantasy, czy też rzeczy, które czytałem w przeszłości i chciałem sobie powtórzyć. W zeszłym tygodniu skończyłem "Psa Baskerville'ów" (po kilku innych powieściach Doyle'a), teraz zaczynam znowu "Władcę Pierścieni", co by na jakimś konwencie zgarnąć jakąś nagrodę w konkursie wiedzy o tym dziele.
10 sierpnia 2010, 10:23 [cytuj]
Za odmóżdżaczami nie przepadam, a fantastyka jako taka mnie nudzi i śmieszy. Jestem jednak umysłem ścisłym, więc po książce oczekuję coś więcej niż tylko relaksu, bo nie zajmuję się nimi naukowo ;-)

Rzeczywiście aktualnie poświęcam czas na te najpoczytniejsze tytuły oraz uzupełniam pozycje pewnych autorów, których poznałem dużo wcześniej. Na przykład teraz czytam narkotyczne wynurzenia pana Witkacego. Ciężkie to, ale daję radę.

Doyla czytałem tylko sztandarowe "Przygody Sherlocka Holmesa".

Kusi mnie bardzo wydany niedawno najobszerniejszy zbiór opowiadań (wzbogacony podobno świetną grafiką) Edgara A. Poe. Kiedyś mocno się w niego wczytywałem, więc pewnie po pierwszej od dłuższego czasu wypłacie sprawię sobie to cuś:

http://www.kolporter.pl/450385,Ksiazki_Horror-literatura-grozy_Opowiesci-milosne-smiertelne-i-tajemnicze.html
Za [i]odmóżdżaczami[/i] nie przepadam, a fantastyka jako taka mnie nudzi i śmieszy. Jestem jednak umysłem ścisłym, więc po książce oczekuję coś więcej niż tylko relaksu, bo nie zajmuję się nimi naukowo ;-)

Rzeczywiście aktualnie poświęcam czas na te najpoczytniejsze tytuły oraz uzupełniam pozycje pewnych autorów, których poznałem dużo wcześniej. Na przykład teraz czytam narkotyczne wynurzenia pana Witkacego. Ciężkie to, ale daję radę.

Doyla czytałem tylko sztandarowe "Przygody Sherlocka Holmesa".

Kusi mnie bardzo wydany niedawno najobszerniejszy zbiór opowiadań (wzbogacony podobno świetną grafiką) Edgara A. Poe. Kiedyś mocno się w niego wczytywałem, więc pewnie po pierwszej od dłuższego czasu wypłacie sprawię sobie to [i]cuś[/i]:

http://www.kolporter.pl/450385,Ksiazki_Horror-literatura-grozy_Opowiesci-milosne-smiertelne-i-tajemnicze.html
13 sierpnia 2010, 12:28 [cytuj]
http://warofgo.blogspot.com

Zapraszam do lektury i oceniajcie ;)
http://warofgo.blogspot.com

Zapraszam do lektury i oceniajcie ;)
26 września 2010, 19:33 [cytuj]
Witam.

Przygotowuję bibliografię na prezentację z polskiego. I tutaj zwracam się z prośbą do Was drodzy forumowicze. Jeśli ktoś mógłby mi polecić jakieś książki na ten temat byłbym bardzo wdzięczny:

"Rosja i Rosjanie w literaturze polskiej XIX i XX wieku"
Witam.

Przygotowuję bibliografię na prezentację z polskiego. I tutaj zwracam się z prośbą do Was drodzy forumowicze. Jeśli ktoś mógłby mi polecić jakieś książki na ten temat byłbym bardzo wdzięczny:

"Rosja i Rosjanie w literaturze polskiej XIX i XX wieku"
26 września 2010, 19:38 [cytuj]
Na myśl rzuca mi się odrazu Pan Tadeusz i Przedwiośnie.
Na myśl rzuca mi się odrazu Pan Tadeusz i Przedwiośnie.
26 września 2010, 19:42 [cytuj]
http://www.forumowisko.pl/topic/59398-matura-08-obraz-rosji-w-literaturze-polskiej/

http://www.badanialiterackie.pl/news.php?readmore=119


Moze to ci pomoże
http://www.forumowisko.pl/topic/59398-matura-08-obraz-rosji-w-literaturze-polskiej/

http://www.badanialiterackie.pl/news.php?readmore=119


Moze to ci pomoże
26 września 2010, 19:44 [cytuj]
Na myśl rzuca mi się odrazu Pan Tadeusz i Przedwiośnie.
Na myśl rzuca mi się odrazu Pan Tadeusz i Przedwiośnie.
26 września 2010, 21:27 [cytuj]
Czyżbyś zdawał maturę ustną z polskiego, czy co ? ;-)
hm..w którejś części Dziadów bodajże III, występują Rosjanie, w Kordianie Słowackiego, jak jeszcze pomyślę, to napiszę ;-)
Czyżbyś zdawał maturę ustną z polskiego, czy co ? ;-)
hm..w którejś części Dziadów bodajże III, występują Rosjanie, w Kordianie Słowackiego, jak jeszcze pomyślę, to napiszę ;-)
26 września 2010, 23:01 [cytuj]
Te dwa tytuły powinien znać każdy kto ukończył liceum.
Te dwa tytuły powinien znać każdy kto ukończył liceum.
26 września 2010, 23:08 [cytuj]
uwierz Volv,że nie wszyscy, u mnie w klasie nie takie kfiatki były... co do tematu: "Inny świat" Grudzińskiego
uwierz Volv,że nie wszyscy, u mnie w klasie nie takie kfiatki były... co do tematu: "Inny świat" Grudzińskiego
27 września 2010, 09:35 [cytuj]
- "Dziady cz. III",
- "Pan Tadeusz",
- "Przedwiośnie".
- "Inny Świat" Grudzińskiego

Wlasnie te tytuly to podstawa, powinno na prezentacje wystarczyc
- "Dziady cz. III",
- "Pan Tadeusz",
- "Przedwiośnie".
- "Inny Świat" Grudzińskiego

Wlasnie te tytuly to podstawa, powinno na prezentacje wystarczyc
27 września 2010, 13:01 [cytuj]
Polecam ksiazke "Zielona mila" Stephana Kinga. Nie dawno skonczylem czytac i musze przyznac ze naprawde warto :)
Polecam ksiazke "Zielona mila" Stephana Kinga. Nie dawno skonczylem czytac i musze przyznac ze naprawde warto :)
30 września 2010, 22:31 [cytuj]
"19maciek09" powiedział/a:
Witam.

Przygotowuję bibliografię na prezentację z polskiego. I tutaj zwracam się z prośbą do Was drodzy forumowicze. Jeśli ktoś mógłby mi polecić jakieś książki na ten temat byłbym bardzo wdzięczny:

"Rosja i Rosjanie w literaturze polskiej XIX i XX wieku"
Mi do głowy przychodzi -> "Syzyfowe prace" Żeromskiego.
Mi do głowy przychodzi -> "Syzyfowe prace" Żeromskiego.
3 grudnia 2010, 19:00 [cytuj]
Kolejny cykl krótkich recenzji. Oceny w skali szkolnej.

Zmierzch i upadek, Evelyn Waugh &#8211; czytałem jeszcze w sierpniu i od razu po skończeniu naskrobałem krótką recenzję, którą niestety trafił szlag. Dość ciekawa opowieść o wyrzuconym ze szkoły studencie, dla którego wydarzenie to oznacza ciąg niezwykłych przygód i dziwnych postaci, jakie spotyka w swym dalszym życiu. Interesująca, czasem śmieszna opowieść, ale brakowało mi w niej pewnego zacięcia, jakiegoś smaczku, charakteru.4

Pożegnanie jesieni, Stanisław I. Witkiewicz &#8211; &#8222;Szewcy&#8221; tego pana okrutnie wbiły mi się w pamięć za czasów LO i to w sposób niezbyt sympatyczny. Krótko pisząc, jest to po prostu najgorsza lektura jaką w życiu czytałem, a ja lektury czytałem, żeby nie było. Jako jednak, iż prozę cenię sobie nieporównywalnie bardziej niźli dramat, więc dałem panu Witkacemu jeszcze jedną szansę &#8211; w postaci jego powieści. I tak mój wybór padł na omawianą książkę, która traktuje o kilku przyjaciołach z wyższych sfer oraz ich przydługich rozmowach o sztuce, filozofii i religii, głównie podczas narkotyczno-alkoholowych orgii. Miejscami bardzo ciężka (szczególnie dla ścisłych umysłów) i były momenty, w których chciałem zaprzestać czytania, ale zawsze przez ciekawość sięgałem po nią ponownie, bo jednak fabułę miała miejscami dość wartką. Do końca dobrnąłem, a po czasie czytało się coraz lepiej i muszę przyznać, że to znakomite dzieło, które porusza, jak by nie było, bardzo ważne kwestie wplątane w ciekawe tło, zarówno pod względem personalnym jak i historycznym. 5

Sedno sprawy, Graham Greene - miała to być przesycona ciężkim i dołującym klimatem powieść moralna na wielką skalę o niemożności głównego bohatera do pogodzenia swej natury z czynami i problemami etycznymi z tego wynikającymi. Rzecz dzieje się w gorącym i nieznośnym klimacie Afryki, co miało pogłębić pesymizm czytającego. Pogłębiło i owszem, ale nudę. A przynajmniej do mniej więcej połowy książki czytało się ją ciężko. I przytłaczała mnie nie tyle atmosfera, co postanowienie dotrwania do ostatniej kartki. Po przekroczeniu połówki powieści zrobiło się nieco ciekawiej i w końcu i mnie zaczął udzielać się problem głównego bohatera oraz atmosfera tegoż dzieła. Szkoda tylko, że tak późno. 3+

Pociągi pod specjalnym nadzorem, Bohumil Hrabal - bardzo lubię czeskie kino, więc postanowiłem wziąć się za literaturę, a Hrabal bez wątpienia jest jednym z najwybitniejszych jej przedstawicieli. Ekranizację tejże powieści dane mi było kiedyś oglądać i bardzo mnie ona urzekła. Postanowiłem więc zapoznać się z pierwowzorem. Co dziwne, przeważnie to książka góruje nad filmową odsłona w tym jednak przypadku było zupełnie na odwrót. Nie twierdzę, że dzieło Hrabala odstaje jakościowo od filmu, ale wg mnie obraz bardziej odsłania pewne absurdalne cechy jego książek, bardziej przemawia do pamięci, do wyobraźni. Niemniej jednak daję mocne 5, gdzie film oceniłem na max (tj. 10/10).

Postrzyżyny, Bohumil Hrabal - kolejna odsłona czeskiego klimatu i humoru. Sympatyczna, życiowa, atmosferyczna i niekiedy komiczna (i to jak!). Choć dalej twierdzę, iż film lepiej to oddaje. 5

Oddział chorych na raka, Aleksander Sołżenicyn - powieść , która bezkompromisowo rozprawia się z Rosją stalinowską. Mnogość postaci i ich historii sprowadza się do wspólnego mianownika ludzi cierpiących na raka i tych, którzy pomagają im wyjść z choroby. W szpitalu spotykają się różne typy osób: ci dotknięci straszną ręką wujaszka Stalina, rządowi aparatczycy oraz ci, dla których polityka nie ma większego znaczenia. Stwarza to okazję do ciekawych dialogów i przemyśleń, a czasem kłótni i spięć na tematy polityczne, sensu życia czy tego, co w tym życiu jest najważniejsze. I to z różnych perspektyw. Polecam. 5+

Eden, Niezwyciężony, Dzienniki gwiazdowe, Bajki robotów oraz opowiadania wybrane, Stanisław Lem &#8211; tak się długo broniłem przed panem Stanisławem, a niemalże od pierwszych stronnic stał się jednym z moich ulubionych autorów. Mistrz nad mistrzami, ogromna wiedza naukowa wykorzystana do próby przedstawienia problemów, jakie mogą nas czekać w przyszłości (z częścią z nich zmagamy się już teraz!). To także fantastyka w służbie rozważań nad religią, moralnością, racją bytu, filozofią, historią, sztuką. To szukanie odpowiedzi, a raczej wskazywanie różnych dróg celowości tego wszystkiego co nas otacza.

Jądro ciemności, Joseph Conrad &#8211; bardzo się kiedyś zdziwiłem jak różne odczucia odniosłem po przeczytaniu streszczenia &#8222;Lorda Jimma&#8221; i całej książki na własne oczy. Nie inaczej było w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;. Przekaz książki nietrudno odgadnąć i jest on bardzo podniosły, trafny i ważny. Natomiast za nic nie pasuje mi forma przekazu pana Korzeniowskiego. Po raz kolejny otrzymałem nudną marynistyczną opowieść, w której aż roi się od sztucznie podniosłej atmosfery. No cóż, widać taki miał styl. Gdybym miał ocenić przekaz, dałbym 4, gdyby formę przekazu &#8211; dałbym 2+, dlatego też za całość wrzucam 3

Miasto i psy, Vargas Ilosa &#8211; kiedy owemu panu przyznawano w tym roku literacką Nagrodę Nobla, jego powieść już od jakiegoś czasu leżała u mnie na półce. Fakt ten jednak sprawił, iż od razu po skończeniu Lema wziąłem się za tegoż pisarza. Po jednej książce ciężko stwierdzić czy na nagrodę zasłużył, czy nie, niemniej jednak po skończonej lekturze pozostaje chęć sięgnięcia po inne dzieła Ilosy, a to o czymś świadczy. &#8222;Miasto i psy&#8221; traktuje o kadetach szkoły wojskowej w Limie. Mocna, bezpardonowa opowieść o brutalności, biurokracji, chęci chronienia własnych stanowisk, nagminnym wpajaniu patriotyzmu, ale też zwykłym życiu dorastających chłopców &#8211; piciu, paleniu, zabawie i dziewczynach. 5+

622 upadki Bunga, Stanisław I. Witkiewicz &#8211; powieść dużo lżejsza niż poprzedniczka, traktująca przede wszystkim o potwornej sile uczuć łączących ludzi, szczególnie mężczyznę i kobietę. To także książka o poszukiwaniu własnego JA w społeczeństwie i roli jaką powinna odgrywać sztuka. Polecam wszystkim facetom. Zobaczcie jak kobieta potrafi zahipnotyzować i doprowadzić do skrajnych uczuć płeć przeciwną i to tylko dlatego, że jest kobietą. 5+ i Witkacy w pełni zrehabilitowany.



Coś mi mało tego wyszło, ale poprzednie recenzje się wykasowały, więc mogłem coś przeoczyć. No nic, kolejne tomiska czekają w kolejce. W grudniu mam trochę więcej czasu, więc niedługo pewnie znów coś się pojawi.

EDIT

Nie wyszło tego za mało, po prostu Lema ująłem w jedną recenzję.
Kolejny cykl krótkich recenzji. Oceny w skali szkolnej.

[b]Zmierzch i upadek[/b], [i]Evelyn Waugh[/i] &#8211; czytałem jeszcze w sierpniu i od razu po skończeniu naskrobałem krótką recenzję, którą niestety trafił szlag. Dość ciekawa opowieść o wyrzuconym ze szkoły studencie, dla którego wydarzenie to oznacza ciąg niezwykłych przygód i dziwnych postaci, jakie spotyka w swym dalszym życiu. Interesująca, czasem śmieszna opowieść, ale brakowało mi w niej pewnego zacięcia, jakiegoś smaczku, charakteru.[b]4[/b]

[b]Pożegnanie jesieni[/b], [i]Stanisław I. Witkiewicz[/i] &#8211; &#8222;Szewcy&#8221; tego pana okrutnie wbiły mi się w pamięć za czasów LO i to w sposób niezbyt sympatyczny. Krótko pisząc, jest to po prostu najgorsza lektura jaką w życiu czytałem, a ja lektury czytałem, żeby nie było. Jako jednak, iż prozę cenię sobie nieporównywalnie bardziej niźli dramat, więc dałem panu Witkacemu jeszcze jedną szansę &#8211; w postaci jego powieści. I tak mój wybór padł na omawianą książkę, która traktuje o kilku przyjaciołach z wyższych sfer oraz ich przydługich rozmowach o sztuce, filozofii i religii, głównie podczas narkotyczno-alkoholowych orgii. Miejscami bardzo ciężka (szczególnie dla ścisłych umysłów) i były momenty, w których chciałem zaprzestać czytania, ale zawsze przez ciekawość sięgałem po nią ponownie, bo jednak fabułę miała miejscami dość wartką. Do końca dobrnąłem, a po czasie czytało się coraz lepiej i muszę przyznać, że to znakomite dzieło, które porusza, jak by nie było, bardzo ważne kwestie wplątane w ciekawe tło, zarówno pod względem personalnym jak i historycznym. [b]5[/b]

[b]Sedno sprawy[/b], [i]Graham Greene [/i] - miała to być przesycona ciężkim i dołującym klimatem powieść moralna na wielką skalę o niemożności głównego bohatera do pogodzenia swej natury z czynami i problemami etycznymi z tego wynikającymi. Rzecz dzieje się w gorącym i nieznośnym klimacie Afryki, co miało pogłębić pesymizm czytającego. Pogłębiło i owszem, ale nudę. A przynajmniej do mniej więcej połowy książki czytało się ją ciężko. I przytłaczała mnie nie tyle atmosfera, co postanowienie dotrwania do ostatniej kartki. Po przekroczeniu połówki powieści zrobiło się nieco ciekawiej i w końcu i mnie zaczął udzielać się problem głównego bohatera oraz atmosfera tegoż dzieła. Szkoda tylko, że tak późno. [b]3+[/b]

[b]Pociągi pod specjalnym nadzorem[/b], [i]Bohumil Hrabal[/i] - bardzo lubię czeskie kino, więc postanowiłem wziąć się za literaturę, a Hrabal bez wątpienia jest jednym z najwybitniejszych jej przedstawicieli. Ekranizację tejże powieści dane mi było kiedyś oglądać i bardzo mnie ona urzekła. Postanowiłem więc zapoznać się z pierwowzorem. Co dziwne, przeważnie to książka góruje nad filmową odsłona w tym jednak przypadku było zupełnie na odwrót. Nie twierdzę, że dzieło Hrabala odstaje jakościowo od filmu, ale wg mnie obraz bardziej odsłania pewne absurdalne cechy jego książek, bardziej przemawia do pamięci, do wyobraźni. Niemniej jednak daję mocne [b]5[/b], gdzie film oceniłem na max (tj. 10/10).

[b]Postrzyżyny[/b], [i]Bohumil Hrabal[/i] - kolejna odsłona czeskiego klimatu i humoru. Sympatyczna, życiowa, atmosferyczna i niekiedy komiczna (i to jak!). Choć dalej twierdzę, iż film lepiej to oddaje. [b]5[/b]

[b]Oddział chorych na raka[/b], [i]Aleksander Sołżenicyn [/i] - powieść , która bezkompromisowo rozprawia się z Rosją stalinowską. Mnogość postaci i ich historii sprowadza się do wspólnego mianownika ludzi cierpiących na raka i tych, którzy pomagają im wyjść z choroby. W szpitalu spotykają się różne typy osób: ci dotknięci straszną ręką wujaszka Stalina, rządowi aparatczycy oraz ci, dla których polityka nie ma większego znaczenia. Stwarza to okazję do ciekawych dialogów i przemyśleń, a czasem kłótni i spięć na tematy polityczne, sensu życia czy tego, co w tym życiu jest najważniejsze. I to z różnych perspektyw. Polecam. [b]5+[/b]

[b]Eden[/b], [b]Niezwyciężony[/b], [b]Dzienniki gwiazdowe[/b], [b]Bajki robotów[/b] oraz opowiadania wybrane, [i]Stanisław Lem[/i] &#8211; tak się długo broniłem przed panem Stanisławem, a niemalże od pierwszych stronnic stał się jednym z moich ulubionych autorów. Mistrz nad mistrzami, ogromna wiedza naukowa wykorzystana do próby przedstawienia problemów, jakie mogą nas czekać w przyszłości (z częścią z nich zmagamy się już teraz!). To także fantastyka w służbie rozważań nad religią, moralnością, racją bytu, filozofią, historią, sztuką. To szukanie odpowiedzi, a raczej wskazywanie różnych dróg celowości tego wszystkiego co nas otacza.

[b]Jądro ciemności[/b], [i]Joseph Conrad[/i] &#8211; bardzo się kiedyś zdziwiłem jak różne odczucia odniosłem po przeczytaniu streszczenia &#8222;Lorda Jimma&#8221; i całej książki na własne oczy. Nie inaczej było w &#8222;Jądrze ciemności&#8221;. Przekaz książki nietrudno odgadnąć i jest on bardzo podniosły, trafny i ważny. Natomiast za nic nie pasuje mi forma przekazu pana Korzeniowskiego. Po raz kolejny otrzymałem nudną marynistyczną opowieść, w której aż roi się od sztucznie podniosłej atmosfery. No cóż, widać taki miał styl. Gdybym miał ocenić przekaz, dałbym 4, gdyby formę przekazu &#8211; dałbym 2+, dlatego też za całość wrzucam [b]3[/b]

[b]Miasto i psy[/b], [i]Vargas Ilosa[/i] &#8211; kiedy owemu panu przyznawano w tym roku literacką Nagrodę Nobla, jego powieść już od jakiegoś czasu leżała u mnie na półce. Fakt ten jednak sprawił, iż od razu po skończeniu Lema wziąłem się za tegoż pisarza. Po jednej książce ciężko stwierdzić czy na nagrodę zasłużył, czy nie, niemniej jednak po skończonej lekturze pozostaje chęć sięgnięcia po inne dzieła Ilosy, a to o czymś świadczy. &#8222;Miasto i psy&#8221; traktuje o kadetach szkoły wojskowej w Limie. Mocna, bezpardonowa opowieść o brutalności, biurokracji, chęci chronienia własnych stanowisk, nagminnym wpajaniu patriotyzmu, ale też zwykłym życiu dorastających chłopców &#8211; piciu, paleniu, zabawie i dziewczynach. [b]5+[/b]

[b]622 upadki Bunga[/b], [i]Stanisław I. Witkiewicz[/i] &#8211; powieść dużo lżejsza niż poprzedniczka, traktująca przede wszystkim o potwornej sile uczuć łączących ludzi, szczególnie mężczyznę i kobietę. To także książka o poszukiwaniu własnego JA w społeczeństwie i roli jaką powinna odgrywać sztuka. Polecam wszystkim facetom. Zobaczcie jak kobieta potrafi zahipnotyzować i doprowadzić do skrajnych uczuć płeć przeciwną i to tylko dlatego, że jest kobietą. [b]5+[/b] i Witkacy w pełni zrehabilitowany.



Coś mi mało tego wyszło, ale poprzednie recenzje się wykasowały, więc mogłem coś przeoczyć. No nic, kolejne tomiska czekają w kolejce. W grudniu mam trochę więcej czasu, więc niedługo pewnie znów coś się pojawi.

EDIT

Nie wyszło tego za mało, po prostu Lema ująłem w jedną recenzję.
9 lutego 2011, 13:23 [cytuj]
Ja polecam książki Andrzeja Pilipiuka, szczególnie cykl opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza. Fajny, "lekki" język sprawia, że z chęcią się czyta, no i czasem można się pośmiać. ;]
Ja polecam książki Andrzeja Pilipiuka, szczególnie cykl opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza. Fajny, "lekki" język sprawia, że z chęcią się czyta, no i czasem można się pośmiać. ;]
|<  <  2  3  4  5  6    >  >>  >|
tabela ligowa
Drużyna M Z R P PKT
1. Bayern Monachium 9 7 1 1 22
2. RB Lipsk 9 6 2 1 20
3. Bayer 04 Leverkusen 9 5 4 0 19
4. Borussia Dortmund 9 6 0 3 18
5. VfL Wolfsburg 9 4 5 0 17
6. Union Berlin 9 4 4 1 16
7. Borussia Mönchengladbach 9 4 3 2 15
cała tabela
ranking typerów
Użytkownik Punkty
1. arturborussen 138
2. DSTmazur 135
3. angor18 132
4. legmg04 132
5. Michael_BvB 129
6. RickenZMazowsza 129
7. geniu 129
cała tabela

shoutbox

fanatyk88
fanatyk88 9 minut temu

Obejrzałem właśnie na Eleven dokument "Pierwszy tytuł Kloppa". Ehh łza się w oku kręci...

Le0n
Le0n 3 godzin temu

Dopiero teraz ochłonąłem i odważyłem się zajrzeć na stronę. Tiki taka nam nie służy. Kolonia zagrała konsekwentnie. Wiedzieli, że z gry nie wiele mogą osiągnąć, więc zagrali na stałe fragmenty. Wiadomo nie od dziś, że to nasza bolączka bo też i Burki woli grać na linii niż wyjść do dośrodkowania. Od tyle. Lazio zresztą też przegrało, więc czekamy na środę.

Alex139
Alex139 5 godzin temu

Mecze z RB, Leverkusen i Werderem dopiero przed nami, z nimi między innymi się Bosz potknął.

Alex139
Alex139 5 godzin temu

Meczy* ale fakt, Lucjusz się w Dortmundzie strasznie męczy :) (i mnie)

Alex139
Alex139 5 godzin temu

To było po 15 kolejkach, Lucjusz ma szansę być "lepszy" od Bosza w tym sezonie, przypomnę: póki co 1/3 męczy w tytę.

Pawelinho
Pawelinho 5 godzin temu

im dalej w las tym było gorzej.

Alex139
Alex139 5 godzin temu

6 zwycięstw, 5 porażek, 4 remisy (analizowałem sama bundesliga)

Alex139
Alex139 5 godzin temu

Czy tych porażek za Bosza było kilkanaście, chyba muszę się nie zgodzić...

Pawelinho
Pawelinho 6 godzin temu

nom dokładnie niestety

fanatyk88
fanatyk88 6 godzin temu

No i co gorsza, jak już z zespołu odejdą Haaland i Sancho to czeka nas kolejna "przebudowa" i zapewne następne "sezony przejściowe"...

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 18:20

Dargos problem w tym, że od 8 lat są to tylko "przejściowe sezony" w wykonaniu BVB.

Dargos
Dargos Wczoraj, 18:10

Oczywiście ta decyzja musiała być spóźniona na kilka miesięcy, ale seria kilkunastu porażek z rzędu musiała skończyć się jego zwolnieniem. Pewnie wiele łez się polało ze strony Watzke jak musiał mu wypłacić odprawę, ale jak czeka i zwleka się z poszukiwaniem trenera przez kilka miesięcy to potem mamy nirkończące się "sezony przejściowe"...

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 18:05

Na pewno więcej niż Bosz.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 18:01

A Lucjusz ile ma planów??? :D

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 17:37

Alex139 To była najlepsza decyzja jaką wtedy mógł podjąć Watzke & Zorc. Swoją drogą to był trenerem, który miał tylko sławny plan "A" bez jakichkolwiek alternatywy. Favre jest jaki jest, ale holender był jeszcze gorszym wyborem. Bo jak dobrze pamiętam to jak wypadł Piszczek to on się kompletnie pogubił. Nigdy więcej holenderskiej myśli szkoleniowej przynajmniej na razie.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 16:53

CzarnoŻółtyKot Co nie zmienia faktu, że oni jego kupili po to, żeby strzelał bramki, a jak narazie to Giroud który wejdzie na 15-20 minut ratuje im mecze. Nie po to wydali 50mln, żeby Werner od czasu do czasu asystę zaliczył bo to to i Morata potrafił, no i też nie przesadzajmy, że w Chelsea jest jakaś niewiadomo jaka konkurencja w ofensywie, owszem ona jest, ale tak naprawdę tam każdy dopiero co przebija się do składu i walczy o skład, także tam skład jest bardzo płynny, to nie LFC, City, gdzie Sane musiał zmienić klub żeby grać, dwóch zawodników którzy byli faktycznie nie do ruszenia z pierwszej jedenastki Chelsea zmienili ligę, z obecnego składu Chelsea jedynie strata Kante mogłaby zaboleć, reszta składu w chwili pisania tego komentarza szuka formy. Już w tym ostatnim meczu w LM było widać, że spotkanie zostało bardziej przepchane na farcie, niż wygrane z przekonaniem.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 16:31

Bosza*

Alex139
Alex139 Wczoraj, 16:30

Z perspektywy czasu, zastanawiam się, czy aby zwolnienie Noszą było dobra decyzją...

CzarnoŻółtyKot
CzarnoŻółtyKot Wczoraj, 15:03

gentoofan Werner w Londynie jest tylko jednym z wielu i póki co może tylko pomarzyć o byciu centralną postacią jak to miało miejsce w red bullu stąd liczba jego bramek jest zdecydowanie mniejsza niż przedtem.

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 14:51

Zamiast Niemców użyte zostało słowo "mężczyźni". Ot nowoczesna zachodnioeuropejska cenzura niewygodnej dla pewnego kraju historii.

Pawelinho
Pawelinho Wczoraj, 14:36

gentoofan u nich nawet słowo nazista nie może być użyte w kontekście skazanych Niemców w procesie norymberskim, oj widać historia boli. Swoją drogą swego czasu zakazy był serial komediowi Allo, allo, który wg mnie jest świetny mimo upływu lat wciąż jest aktualny w swoim angielskim poczuciu humoru.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 14:27

Dzisiaj Werner będzie miał pierwszy poważny test w Anglii, oglądam mecze Chelsea, i ostatnie mecze kiepsko było u niego ze skutecznością.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 14:19

Armandzio Wiadomo że historia wiecznie żywa, i w jakimś tam stopniu dotyczy wszystkich aspektów życia, nie bez powodu np do dziś dnia Niemcy są jedynym krajem w europie, w którym gry z serii wolfenstein są ocenzurowane. Więc jak ktoś mocno żyje historią, i tym co było kiedyś, to wiadomo że BVB i Schalke nigdy się nie polubią. tak samo jak Arsenal i Tottenham ale to właśnie dzięki takim konfliktom klubowym, finalnie cały tort zgarnia ktoś inny, na zasadzie dwóch się bije, trzeci korzysta.

Armandzio
Armandzio Wczoraj, 14:00

szczerze mowiac to wiadomo ze takie zwyciestwo to mozna by bylo swietowac i delektowac sie nim przez dlugi czas(szczegolnie ze mam sasiada fana tego klubiku),ale widok ich w 2 Bundeslidze mysle ze bylby jeszcze piekniejszy,a nie mam "sentymentow" juz do tych derbow i tego klubu,bo pytajac kazdego ich fana albo conajmniej 95% nie plakaloby widzac Borussie w 2 BL

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:56

Armandzio Nie chcesz ich golić w derbach po 8-0 jak Bayern HSV? teraz jak nie mają kasy, wszystkich najlepszych oddają za bezcen, będzie to dużo łatwiejsze.

Armandzio
Armandzio Wczoraj, 13:50

ja tam zycze temu niebieskiemu scierwu zeby spadli

staraerakloppa
staraerakloppa Wczoraj, 13:46

nie ma takiej opcji ,ze schalke spadnie , mogą przegrywać całą runde ale pewnie w kolejnej się odbudują i cudem utrzymają , ta sama sytuacja co z Werderem bedzie

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:43

Jak to napisał kiedyś Dargos, w BVB trzeba liczyć na fart albo pomoc bożą.

gentoofan
gentoofan Wczoraj, 13:30

Alex139 Ale widzisz klub który faktycznie byłby równorzędnym rywalem dla Bayernu tak jak przez lata barca dla realu i na odwrót, nie liczyłby 'na siłę' na słabszą dyspozycje silniejszego rywala jak w sezonie 10/11 tylko drużyna z odpowiednią mentalnością sama potrafiłaby 'gonić króliczka' tak jak to było w sezonie 11/12, licząc na masowe potknięcia największego rywala pokazuje to postawę i mentalność drużyny, bardziej liczenie na to, że wygra się na farcie dzięki potknięciom silniejszego rywala niż własną siłą i najgorsze, że ta mentalność przechodzi też na kibiców, kibice BVB powoli wszczepiają w siebie mentalność arsenalu z tą różnicą, że tam właściciel klubu, nie mydli nikomu oczu, i otwarcie mówi, że zależy jemu na zarabianiu kasy a nie na sukcesach sportowych.

Alex139
Alex139 Wczoraj, 13:14

A może Ci co jeszcze coś grają, zbuntują się jak świnie rok temu, przegrają 5-6 razy z rzędu i w końcu spełni się moje marzenie... :)

statystyki

Użytkownicy online: Miniu99
Gości online: 41
Zarejestrowanych użytkowników: 8939
Ostatnio zarejestrowany: terane09

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem