Pełna funkcjonalność tej strony wymaga internetowych ciasteczek, więcej informacji o nich znajdziesz tutaj. AKCEPTUJĘ

Borussia.com.pl & BVB09.pl :: polskie centrum BVB

zapamiętaj mnie


Powrót z przeszłości

Dodał: KP, 16.11.2013; 16:27;
Komentarze: 7


Komentarze użytkowników

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani mogą dodawać komentarze

Rozmiar czcionki:
11 - 12 - 13

Finał Ligi Mistrzów 2013 roku był dla każdego kibica Borussii Dortmund dużym rozczarowaniem. Porażka z Bayernem Monachium bolała nie tylko tego sobotniego wieczoru, ale po części pozostanie już z nami na zawsze. Każdy z nas zapamięta ten mecz na swój sposób. Mi natomiast najbardziej zapadnie w pamięci obrazek tuż po finale na Wembley. Widok zawodnika BVB stojącego z płaczem w oczach, mającego świadomość, że jego największe marzenie prysło jak bańka mydlana. Patrząc na niego czułem się niemal identycznie. Poza tym było mi go bardzo żal, bo nikt na ten puchar nie zasłużył bardziej niż on. Zanim ujawnię tożsamość tego znakomitego piłkarza i człowieka, chciałbym się przenieść na chwilę do bardziej odległej przeszłości i podzielić się z Wami pewną historią.

Młody Jordan

Będąc jeszcze nastolatkiem, głównie za namową wujka, postanowiłem sprawdzić swoje piłkarskie umiejętności w zabrzańskim klubie dla młodych talentów Gwarek. Mimo, że do naboru z rocznika 1986 zgłosiło się ponad 100 osób, to akurat mnie udało się załapać do wybranej drogą selekcji osiemnastki. Po całkiem dobrym początku, pobyt w klubie wspominam z mieszanymi uczuciami, jednak jednego treningu nie zapomnę nigdy…

Była zima, na zewnątrz temperatury minusowe, więc zajęcia odbywały się na hali sportowej. Bardzo lubiłem grę na małej przestrzeni, dlatego zdecydowałem się wziąć w nich udział mimo niedawno przebytej kontuzji. Dodatkowo tego dnia mieliśmy trenować z drużyną rok starszą, która była w tym czasie mistrzem Polski juniorów. Podekscytowany, wchodząc na salę zauważyłem grupkę chłopaków stojących z trenerem oraz jednego z nich rzucającego piłkę do kosza. Przez ciekawość stanąłem obok i obserwowałem jak trafił 10 rzutów pod rząd zza linii trzeciego metra. Wypaliłem wtedy do stojącego obok kolegi: - Ten Jordan to powinien dyscyplinę zmienić. Na co on mi odparł: - W piłkę gra jeszcze lepiej, ma już nawet oferty z Blackburn Rovers i Herthy Berlin! Po tych słowach i ćwiczeniach treningowych trener podzielił wszystkich na kilka zespołów. Przydzielono mnie do drużyny Jordana, którym okazał się być Łukasz Piszczek.

Tamtego dnia nie zdawałem sobie oczywiście sprawy jaką karierę zrobi mój kolega z zespołu, jednak grając z nim czułem, że ma ogromny talent. Przewyższał nim innych chłopaków, nie wspominając o mnie. Była jednak cecha, która bardziej zapadła mi w pamięci. Mianowicie jego skromność. W zespole była ogromna konkurencja i większość młodych piłkarzy starała się na siłę pokazać, że są najlepsi. Łukasz był inny. Etykieta gwiazdy, którą mu w tamtym czasie doczepiano całkowicie go nie interesowała. On po prostu wychodził na boisko i robił to co kochał. Posiadając takiego zawodnika w drużynie wygraliśmy tego dnia wszystkie mecze.

Oczekiwany powrót

W maju podczas finału Ligi Mistrzów, patrząc na pomeczowy obraz Piszczka ze łzami w oczach widziałem dalej tamtego Jordana. Chłopaka z pasją, który całe zaangażowanie i zdrowie pozostawia na boisku. Mimo wielkiego bólu, który czułem po porażce, byłem pełen podziwu i dumy dla dokonań Łukasza. Jest przykładem tego, że mając marzenia poparte ciężką pracą jesteśmy w stanie osiągnąć to co sobie założyliśmy.

Wspomniany pojedynek z Bayernem był dotychczas ostatnim meczem jaki rozegrał. Jego powrót zbliża się jednak wielkimi krokami. Forma Piszczka będzie wielką niewiadomą. Mam ogromną nadzieję, że powróci Łukasz z przeszłości. Człowiek, który zatrzymywał takie gwiazdy jak Cristiano Ronaldo czy Frank Ribery. Człowiek, którego pokochali kibice Borussii Dortmund. Wreszcie człowiek, którego filozofia gry i charakter idealnie pasują do czarno-żółtych barw.

Autor: ebi21