Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Wszystko co się dzieje w naszej społeczności BVB

Moderator: Mods

ODPOWIEDZ
artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 16 paź 2017, 16:10

Coraz więcej osób choruje na " nieuleczalna chorobę"pt. Wyjazdy na BVB. Paulina świetny tekst brakuje tylko zdjęć :-) Pozdrowienia

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 24 paź 2017, 22:39

Zdjęć z Lipska nie ma. Relacji z Frankfurtu nie ma. Buuuu
A najmłodsi członkowie fan clubu dzień w dzień patrzą i szukają 😎

Awatar użytkownika
zizu
Moderator
Posty: 7739
Rejestracja: 20 cze 2007, 13:55
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: zizu » 24 paź 2017, 23:27

@Mila, gdzie relacja z Frankfurtu? No wiesz co? :mrgreen:

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 25 paź 2017, 06:34

Popatrzcie nieobecny we Frankfurcie się znalazł 😂😂😂

Awatar użytkownika
Paulina916
Redakcja
Posty: 139
Rejestracja: 13 lip 2012, 11:26
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Paulina916 » 25 paź 2017, 16:09

Artur, nie ma? U mnie wyświetlają się poprawnie :->
Meine Südtribüne, der Ort den jeder fesselt
Einfacher Beton, doch viel mehr wert, als eure Ledersessel

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 25 paź 2017, 17:03

To ze stary dziad ze mnie wiedziałem śle ze aż tak ślepy to nie 😎Widać moja starość sięga powoli zenitu 😂Sorki Paulina zdjęcia oczywiście są i do tego super! Pozdrawiam

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 31 paź 2017, 21:46

Wyczekiwanie wyjazdu do Hannoveru było bardzo meczące. Już dużo wcześniej wiadomym było, ze dostaliśmy bilety więc człowiek mając je w reku tak bardzo chciał już jechać. Jak zwykle.
Okazało się, że 28 października nadszedł szybciej niż myślałem.

Ale od początku. Ponieważ 2 z 3 najmłodszych fan-clubowiczów nie mogło jechać na ten mecz zostałem w ręku z 3 opłaconymi biletami. Okazało się, że do wyjazdu namówiłem Milę no i mojego przyjaciela Pitola z żoną Ewą, którzy stoją u bram wejścia do fan-clubu czekając na nowy nabór. Wiedzieliśmy, że jedzie jeszcze Grzybero, więc zorganizowałem małą niespodziankę w postaci moich urodzin, które mieliśmy uczcić w Hannoverze :-)

Wyjazd do Hannoveru zaczęliśmy o 6.30. Cholera totalnie nie mogłem z powodu klasycznego Reisefieber zasnąć. Człowiek niby 44 lata na karku, a ciągle przeżywa spotkania z Borussią jak dziecko. Wiedzieliśmy, że Mila będzie pociągiem zaraz po 10 więc nie chcieliśmy by czekał. Grzybero miał dotrzeć Flixbusem koło 12. Zaczęliśmy walkę z czasem i okazało się, że bez korków można osiągnąć Hannover w 4 godziny, tym samym Bartek czekał na nas w hotelu niecałe 30 minut.

Hannover przywitał nas pochmurną aurą, na szczęście poza porywistym wiatrem nie padał deszcz, co było wystarczające dla dobrych humorów. W hotelu okazało się, że pokój Bartka i Szymona oraz Ewy i Piotra był gotowy, więc ja z Kasią rzuciliśmy swoją walizkę do Bartka no i ruszyliśmy na miasto.
Tu spotkała nas pierwsza niespodzianka. Godzina grubo po 11 a miasto śpi. Co chwilę mijamy kibiców w czarno- żółtych barwach, a lokale geschlossen :-) No nie, pomyśleliśmy, tak nie może być. W końcu wbijamy się do świeżo otwartego Bierstube blisko Rynku. Piwa chciało się pić jako cholera. My tu grzecznie Guten Morgen, a tu pani do nas dzień dobry :-) Jakże miło, okazało się, że kobieta jest ze wschodu, Mila rozkminił ją jako kresowiankę ze Lwowa lub Wilna. No i zaczęło się balowanie, ale nie wszystkich. Okazało się, że Bartek poprosił herbatę miętową, bo zaczynał go brać jakiś wirus, jak się później okazało cały wyjazd mu szlag trafił. Ale póki co kilka kolejek weszło i humor dopisywał. Za chwilę było koleżeńskie hinein i w środku koczowało już nas co najmniej 25 osób wszyscy w czarno- żółtych barwach. Jak krajanka puściła utwór na melodię Borussia schenk uns die Schale zaczęły się śpiewy dziadka czyli jubilata. Jak poleciało w intonacji Sialalala Scheisse 04 !!! to cały pub ciągnął najrówniej :-)
Za chwilę dotarł do nas Szymon i dopiliśmy po jeszcze jednej kolejce.

Było miło ale czas gonił, więc zawinęliśmy się do hotelu, bo Szymon chciał rzucić swoje rzeczy a my z Kasią odebrać swój pokój. Koło 13.30 ruszyliśmy na stadion. Po drodze widać było, że nie przyjechały jakieś leszcze, tylko na prawdę elita kibicowskiej ferajny. Trudno było po drodze stwierdzić, czy mecz jest w Hannoverze czy w Dortmundzie? Pod stadionem padają pierwsze Bratwursty no i wbijamy się na stadion. HDI Arena jest piękna. Wejście na dolny sektor nie po wspinaczce, tylko po zejściu na dół. Stadion po prostu jest osadzony w niecce. Wizualnie 1/4 stadionu czarno- żółta, spokojnie 8-9.000 kibicujących Borussii. Kibice Hannoveru- dramat, ale ponoć mieli protest przeciwko panu Kindowi ("Kind muss weg"), więc jakoś im wybaczam grobowy nastrój. Doping po stronie Dortmundzkiej bardzo dobry, a jak się okazało po meczu, że zawrócono ponad 230 osób, w tym dużo z Unity, Jubos i Desperados za zajścia na trasie, to tym bardziej doping uznać należy za in-plus.

O meczu szkoda cokolwiek pisać, bo nie ma sensu, aby psuł tak piękne wspomnienia.

Droga do centrum/hotelu to istna droga przez mękę Bartka. Telepało go strasznie, szybko ogarnęliśmy jakieś apapy, Szymon leciał po jakieś Fervexy czy coś podobnego do apteki i położyliśmy naszego szefa do łóżka.
A my w piątkę? No cóż. Tu wieczór dopiero się zaczął :-) Najpierw były problemy ze znalezieniem lokalu na "urodzinową kolację". W końcu wylądowaliśmy u Makaronów, gdzie było blisko hotelu, smacznie i przytulnie. O jedzeniu nie mówię, bo było to standardowe włoskie menu. A trunki- proszę bardzo, piwo, wino, whiskey, wszystko na zmianę, więc zbliżała się kulminacyjna chwila...
Na szczęście po godzinie dotarł do nas lekko postawiony na nogi Bartek. Zjadł kolację i wypił pół szklanki łychy, bo więcej nie mógł.
W międzyczasie na papierosie umilił mi i Piotrowi czas niebezpieczny Hannoverczyk w bluzie ACAB :-) Szedł i darł japę Scheiss BVB. Dostałby od nas w kubek, ale sytuację uratowała jego dziewczyna, prosząca wymownym gestem ręki, żebyśmy na niego nie zwracali uwagi, bo miał wypite więcej niż my :-)
Po kolejnej godzinie biesiady pożegnaliśmy Italiano i ruszyliśmy do hotelu, tym bardziej, że gorączka u Bartka zaczęła się odzywać na nowo. Już w sumie mieliśmy pozostać w hotelu, no ale dosłownie 10 metrów od niego był Irish Pub, w którym odbywało się Halloween Party... No nie, tego nie mogliśmy odpuścić. Szybka decyzja, Bartek- spać, my za róg.
W środku w strasznym tłumie szybko znaleźliśmy sobie łokciami miejscówkę, no i przy Guinessie zaczęła się rzeźnia. Najlepszym desperado był Szymon, który na Face Timie w środku rozmawiał ze swoją Agnieszką, do której wszystkie nasze średnio trzeźwe twarze kiwały :-) Jak Bartek wklei niektóre kompromitujące zdjęcia to sami zobaczycie :-)

Powrót po następnej godzinie do hotelu stał się faktem. Gdy już wydawało się, że jest "po imprezie", Grzybero rzucił rozbawionym głosem do jubilata "piwko w barze hotelowym na sen"? No jak miałem mu odmówić? Mieliśmy tylko wziąć po browarku a siedzieliśmy 1,5 godziny, bo barmanowi tłumaczyliśmy po pół niemiecku i pół pijacku, dlaczego nie lubimy Scheisse. Żeby nie budzić Bartka z ostatnim piwkiem wjechaliśmy do naszego pokoju, gdzie Kasia trochę z nas boki zrywała, bo peplalismy z Szymonem na innym poziomie :-)
Ogólnie nie pamietam jak zasnąłem.

Następnego dnia obudziliśmy się niemal wszyscy równo i tak samo ok. 10 zeszliśmy na śniadanie. Bartek wrócił do żywych, ja z Piotrem i Szymonem wyglądaliśmy na średnio świeżych.
Po 12 zdaliśmy pokoje. Bartrek ruszył na pociąg, my wzięliśmy Szymona do auta i odstawiliśmy go do Berlina. Przed 18 zameldowaliśmy się w Poznaniu. Mila miał więcej przygód, bo z powodu huraganu odwołano wszystkie pociągi i jechał na koszt Deutsche Bahn z jakimiś paniami taksówką do Hamm czy Dortmundu, by w spokoju późnym wieczorem dotrzeć do domu :-)

Wyjazd przecudowny, zabawa świetna, ludzi których znamy- jak bracia. Chciało by się jeszcze raz przeżyć taki wyjazd. Szkoda wyniku, ale co tam scheissegal, bo kochamy ten klub ohne wenn und aber, ale najbardziej żal Bartka z powodu choroby.
Mam nadzieję, że Bartek wrzuci zdjęcia z wyjazdu, bo ja techniczny debil jestem i tego nie potrafię.

Pozdrowienia dla wszystkich Polnische Borussen!

Awatar użytkownika
Mila
Redakcja
Posty: 1373
Rejestracja: 08 lut 2013, 15:58
Lokalizacja: Koblenz / Szczecin
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Mila » 31 paź 2017, 22:20

Chciałem podziękować Arturowi a przede wszystkim Grzyberowi za wszelaką opiekę w tę koszmarną sobotę. To z pewnością najgorszy dla mnie wyjazd w życiu. Miała być również relacja ode mnie ale naprawdę nie mam nic ciekawego do przekazania. Nadal jestem chory...
:cry:

Awatar użytkownika
johny1910
Posty: 332
Rejestracja: 14 wrz 2011, 10:04
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: johny1910 » 31 paź 2017, 22:44

Super relacja Artur! :-)
... to live is to die - Cliff Burton
www.pansamochodzik.org.pl

Grzybero
Posty: 61
Rejestracja: 22 lip 2007, 18:16
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Grzybero » 01 lis 2017, 08:29

Super relacja! Mimo wyniku , bawilem sie z wami przednio! Dzieki za wszystko i do nastepnego, mam nadzieje jak najszybciej! :-)

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 14 lis 2017, 21:39

Bartek przyjacielu poratuj fotkami bo ja chyba nie dam rady się w tym wyszkolic 😎

Awatar użytkownika
Mila
Redakcja
Posty: 1373
Rejestracja: 08 lut 2013, 15:58
Lokalizacja: Koblenz / Szczecin
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Mila » 14 lis 2017, 22:24

Trochę zaległych fotek wyjazdowych

Frankfurt
Przed stadionem
Obrazek

Frankfurt
W sektorze
Obrazek

Hannover
Otwarcie knajpy
Obrazek

Hannover
Powitanie Grzybero
Obrazek

Hannover
Bratwurścik
Obrazek

Hannover
...i po bratwurściku
Obrazek

Hannover
Zwłoki próbują łyknąć cokolwiek
Obrazek

Hannover
W sektorze
Obrazek

Hannover
W sektorze
Obrazek

Hannover
Wieczorne umieranie Mili
Obrazek

Hannover
Urodzinowo w Irish Pubie
Obrazek

Hannover
Urodzinowo w Irish Pubie
Obrazek

Awatar użytkownika
rasiak
Posty: 229
Rejestracja: 10 lip 2008, 21:44
Lokalizacja: Olesno
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: rasiak » 17 lis 2017, 23:51

Ostatnie cztery dni przed meczem ciągły się niemiłosiernie. Czas jakby stanął w miejscu, to była istna męka. Ale w końcu nadszedł dzień wyjazdu do Stuttgartu, a zarazem nasz pierwszy mecz wyjazdowy BVB. Podróż zajęła nam 8 godzin, ale jechaliśmy pociągiem, więc nie musieliśmy się martwić, że zasnę za kierownicą. Szum wiatru w kabinie utulił Magdę do snu, ja nie mogłem spać więcej niż 20 minut, ciagle coś mnie budziło. O 6 dotarliśmy na miejsce. Mimo braku snu, podróż minęła bardzo przyjemnie. Dobrze, że Magda się wyspała. Od razu zrobiliśmy sobie spacer, miasto powoli budziło się ze snu. Przyszedł czas na śniadanie i kawę, potem następny spacer. Przypadkowo natknęliśmy się na autokar BVB. Zrobiliśmy sobie zdjęcia, po czym spytaliśmy pana który pilnował autokaru, o której piłkarze jadą na trening. Mieli jechać o 9. Czekaliśmy ponad godzinę, w między czasie kupiłem market i jakiś notatnik na autografy. Godzina 9:30, piłkarzy jeszcze nie widać. Mimo kiepskiej pogody postanowiliśmy czekać dalej. W końcu wyszedł inny ochroniarz i poinformował nas, że wyjeżdżają ok 11. Szybki wypad do sklepów w pobliżu, kolejna kawa, do 11 jeszcze 30 minut, ale nie umiałem już wytrzymać i podeszliśmy wcześniej do hotelu, w którym zatrzymali się nasi piłkarze. Na całe szczęście. 10 minut po naszym przybyciu wyszedł nasz trener, potem wesoły Romek, potem drugi Romek. Serce zaczęło bić szybciej, coś niesamowitego, moi idole na wyciągnięcie ręki! Potem następni zawodnicy. Puli strasznie zamyślony, nawet nie podszedł. Udało mi się zdobyć 8 autografów! Dla mnie wielka rzecz. Muszę przyznać, że prawie się popłakałem, podchodzę do takich rzeczy strasznie emocjonalnie. Magda uwieczniała każdy podpis zdjęciem. Gdy zespół odjechał, a emocje trochę opadły, przyszedł czas na zwiedzenie muzeum Landesmusem Württemberg. Niesamowita ilość wspaniałych eksponatów z różnych epok, niektóre miały nawet 70000 tys. lat. Minęła 14, mogliśmy więc zameldować się w hotelu. Pare godzin odpoczynku i nadszedł czas udać się na stadion. Na miejscu panowała rodzinna atmosfera. Do meczu. O grze się nie wypowiem, ale strasznie zawiodłem się na kibicach obecnych na stadionie. W pierwszej połowie jeszcze coś się działo, ale w drugiej panowała cisza. Ludzie, którzy na trzeźwo nawet nie próbowali dopingować naszych, po paru piwkach zaczęli wyzywać piłkarzy, a po meczu gwizdy... jest mi za nich wstyd. Wymagamy od nich kosmicznej gry, a sami dajemy dupy! Teraz, gdy nam nie idzie, powinnismy ich wspierać! Mimo wyczerpania i zachowania kibiców jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu. Chcemy rownież podziękować Mili i Rumcajsowi za organizację biletów i za to, że ze spokojem grabarza odpowiadali na każde, nawet najgłupsze pytania! Dzięki, panowie!

Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Zdjęcia wrzucę jak będę miał je na kompie.
Und wir werden immer Borussen sein,
es gibt nie, nie, nie einen anderen Verein!

Awatar użytkownika
Mila
Redakcja
Posty: 1373
Rejestracja: 08 lut 2013, 15:58
Lokalizacja: Koblenz / Szczecin
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: Mila » 18 lis 2017, 00:03

Dzięki Madziu i Danielu za relację. Szkoda, że pierwszy Wasz mecz wyjazdowy przypadł na takie okoliczności, ale taki już urok kibicowskiego żywota.

donpedro
Posty: 146
Rejestracja: 05 sie 2014, 21:48
Lokalizacja: Piekary Śl.
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: donpedro » 18 lis 2017, 08:49

Ja również chcę Ci Daniel podziękować . Ale nie tyle za relację co za jej zakończenie. Po czytaniu masy plugawych wypocin wszelkiej maści ekspertów od trenowania, grania, zarządzania i kibicowania drużynie wraca wiara w sens bycia fanem. Nie wtedy gdy jest dobrze, gdy zespół wygrywa, gdy zdobywa trofea ale właśnie wtedy gdy jest źle, gdy nic nie idzie tak jak powinno i gdy przegrywa się wszystko co jest do przegrania. Wtedy trzeba z nim być, wtedy trzeba go wspierać...Cieszę się, że podobnie patrzymy na ludzi identyfikujących się z klubem tylko w czasach hossy i wymagających ciągle wspaniałej gry, zwycięstw, pucharów i nieustannego progresu organizacyjnego.
Pozdrawiam serdecznie.

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 19 lis 2017, 10:46

Gdyby nie derby mieliśmy być z Kasia na tym meczu. Szkoda nie tylko przegranej, ale również tego ze byliście wśród ludzi, którym wisi dopingowanie za Borussia. Ale cóż nasz support to kuleje od wielu lat, choć wyjazdowi prezentował się zawsze lepiej niż na Westfalenstadionie, gdzie od końca lat 90-tych zapanowała istna komercja.
Pozdrawiam Was.

Awatar użytkownika
zizu
Moderator
Posty: 7739
Rejestracja: 20 cze 2007, 13:55
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: zizu » 19 lis 2017, 15:53

Jak w derbach znowu zaprezentują takie gówno to gwizdy i brak oklasków będzie w pełni uzasadniony.

artur_poznan
Posty: 945
Rejestracja: 11 gru 2014, 18:22
Lokalizacja: Poznan
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: artur_poznan » 19 lis 2017, 19:59

Gwizdy i brak oklasków mogą być na koniec meczu ale w trakcie doping ma być ponad przeciętny. Tez jestem wk.....y trochę emocje mi opadły ale nie jadę na derby żeby siedzieć z założonymi rękoma lub gwizdać w czasie meczu.

Awatar użytkownika
zizu
Moderator
Posty: 7739
Rejestracja: 20 cze 2007, 13:55
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: zizu » 19 lis 2017, 20:14

No oczywiście że po meczu, chociaż jakby grali tzw. Padakę to spora część da upust emocjom już w trakcie meczu. Co do Stuttgartu to jednak przy 1 bramce straty to trochę słabo z ich strony.

donpedro
Posty: 146
Rejestracja: 05 sie 2014, 21:48
Lokalizacja: Piekary Śl.
Kontakt:

Re: Wyjazdy na mecze Borussii - RELACJE

Post autor: donpedro » 19 lis 2017, 20:21

Dobrze, że jest w tygodniu LM i LE. Szybciej zleci.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość